fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Spadki i darowizny

Pożyczka nie musi być w spadku

Adobe Stock
Spadkobiercy mogą nie korzystać ze zobowiązań zaciągniętych przez zmarłego, ale niespłacone kwoty muszą zwrócić.

To sedno najnowszego wyroku Sądu Najwyższego dotyczącego bardzo częstej i praktycznej kwestii spadkowej.

Bank, powód w tej sprawie, udzielił w kwietniu 2011 r. Marcinowi L. 102,5 tys. zł pożyczki gotówkowej z prowizją, na pięć lat, z ostatnia ratą na 16 kwietnia 2016 r. W trakcie umowy (18 stycznia 2012 r.) pożyczkobiorca jednak zmarł.

Czytaj też:

Córka o śmierci ojca niezwłocznie poinformowała bank, a akt poświadczenia dziedziczenia notariusz wydał 5 marca 2012 r., na rzecz trzech córek – pozwanych. W listopadzie 2014 r. bank wystawił bankowy tytuł egzekucyjny (BTE). Wtedy było to jeszcze możliwe, a te wystawione mają nadal moc, i wystąpił do sądu o nadanie mu klauzuli wykonalności, bez której komornik nie może podjąć czynności. Sąd rejonowy nadał klauzulę, ale sąd okręgowy ją uchylił, uznając (zresztą błędnie), że jeżeli bank nie wystawił BTE za życia dłużnika, to nie może go wystawić przeciwko spadkobiercom.

W tej sytuacji bank pozwał córki o zapłatę solidarnie 88,8 tys. zł, gdyż tyle zostało do zapłaty w chwili śmierci ich ojca. Wystąpił więc z pozwem, ale dopiero w czerwcu 2015 r., więc córki broniły się zarzutem przedawnienia (trzyletni okres).

Wola spadkobierców

Sąd okręgowy go nie uwzględnił i zasądził solidarnie od nich żądaną kwotę. Wskazał, że umowa pożyczki nie zawierała żadnych regulacji na wypadek śmierci pożyczkobiorcy, więc obowiązki wynikające z takiej umowy stanowią długi spadkowe i przechodzą na następców – a wymagalność roszczenia wierzyciela (banku) nie powstaje w chwili śmierci spadkodawcy. One stają się stroną umowy pożyczki i mają obowiązek spłaty rat w terminach i wysokości w niej określonych. Dopiero uchybienie tym obowiązkom może być podstawą wypowiedzenia umowy pożyczki i postawienia jej w stan natychmiastowej wykonalności.

Ta pożyczka nigdy jednak nie została wypowiedziana, a płatność jej ostatniej raty przypada na 16 kwietnia 2016 r. Zarzut przedawnienia liczony od śmierci pożyczkobiorcy bądź przyjęcia spadku był chybiony.

Sąd Apelacyjny w Katowicach utrzymał wyrok, ale z innym uzasadnieniem. W jego ocenie umowa została wypowiedziana.

Wskazał, że strony umowy pożyczki mogą ustalić, że spadkobiercy nie będą po śmierci pożyczkobiorcy kontynuowali umowy, ale zebrane w tej w sprawie dowody pozwalają przyjąć, że w sposób dorozumiany ujawniły wolę niekontynuowania umowy, co spowodowało, że wygasła. Bank nie żądał od pozwanych zapłaty dalszych rat, a jednocześnie wystąpił przeciwko nim o zapłatę, wystawiając BTE i nadanie klauzuli, wyliczając zadłużenie na dzień śmierci pożyczkobiorcy. Córki też dostatecznie wyraziły wolę, że nie chcą kontynuować umowy pożyczki. Umowa wygasła z chwilą śmierci kredytobiorcy i termin przedawnienia zaczął biec od tej daty, a najpóźniej od 5 marca 2012 r. – aktu poświadczenia dziedziczenia.

Egzekucja przerywa

Sąd Najwyższy potwierdził to stanowisko, w szczególności, że bank przerwał bieg przedawnienia.

– Skuteczne wniesienie do sądu wniosku o nadanie klauzuli BTE przeciwko spadkobiercom dłużnika przerywa bieg terminu przedawnienia roszczenia banku przeciwko tym osobom, nawet jeżeli wniosek ten został prawomocnie oddalony – wskazał sędzia Tomasz Szanciło.

– Niepodobna bowiem przyjąć, by wolą banku było dopuszczenie do przedawnienia w czasie tego postępowania, na którego czas trwania wierzyciel nie ma wpływu.

Sygnatura akt: V CSK 204/18

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

Mariusz Korpalski, radca prawny występujący w sprawach przeciwko bankom

Stanowisko Sądu Najwyższego budzi wątpliwości. Do tej pory przyjmował bowiem, że nieprawidłowości w postępowaniu klauzulowym wszczętym na podstawie bankowego tytułu egzekucyjnego obciążają bank. Chodziło nie tylko o to, że bank jest profesjonalistą, ale też o to, że BTE to przywilej bankowy, który stanowi wyłom w zasadzie równości broni stron procesowych i jako taki podlegał wykładni zawężającej. Dla kredytobiorców, również „frankowych", to ostrzeżenie, że BTE może nadal być groźny. Wyrok ten stanowi potwierdzenie bardziej ogólnej prawdy, zgodnie z którą opieranie argumentacji procesowej jedynie na zarzucie przedawnienia jest mocno ryzykowne.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA