fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Spadki i darowizny

Po stu latach wnuczka i prawnuczka chcą spadku po Wyspiańskim

Dzieła sztuki odzyskane przez krakowską policję w 2005 roku. Wśród nich obrazy Wyspiańskiego.
Fotorzepa
Wnuczka i prawnuczka domagają się wydania dzieł po narodowym wieszczu.

Jednym z nich jest projekt, tzw. karton, witrażu „Chrystus Ukrzyżowany" z bazyliki franciszkańskiej w Krakowie. Sam witraż w oknie bazyliki jest oczywiście własnością Kościoła, ale projekt też jest cennym dziełem. Poza tym żądają m.in. kilku mniej znanych obrazów (np. portretu Siemaszkowej), które znajdują się Muzeum Narodowym w Krakowie. Rzecz w tym, że od śmierci artysty minęło 109 lat. Prawnicy spadkobierczyń nie zrażają się jednak upływem czasu.

Dwie żyjące spadkobierczynie po Wyspiańskim (Dorota Wyspiańska-Zapędowska, wnuczka, i Iwona Michalska-Sosnowska, prawnuczka po innym dziecku artysty), o tym, że przedmioty należące do spadku mogą być w Muzeum Narodowym w Krakowie, dowiedziały się podczas wcześniejszego procesu o wzruszenie stwierdzenia nabycia spadku po Wyspiańskim, sto lat temu nazywanym dekretem dziedziczenia. Ów wniosek sąd oddalił, wskazując, że po ponad stu latach takie podważanie nie ma uzasadnienia. Jak wskazuje adwokat Piotr Sobol, pełnomocnik prawnuczki, po merytorycznym ustaleniu, że orzeczenie z ubiegłego wieku było prawidłowe.

Dzieła w depozycie

W trakcie wnikliwego postępowania spadkobierczynie dowiedziały się o istnieniu tzw. kwitu depozytowego potwierdzającego, że trzy lata po śmierci Wyspiańskiego jego żona Teofila przekazała muzeum 65 jego dzieł, ale w aktach jest też propozycja ich wykupu przez muzeum.

Od wyjaśnienia tej kwestii zależy ustalenie, do kogo dzieła należą: do muzeum czy do rodziny.

Spadkobiercy kwestionują zarówno prawo wdowy do ustanowienia takiego depozytu, jak i to, że muzeum dzieła wykupiło.

–Jeśli nawet wykupiło, to trzeba ustalić, kto odebrał pieniądze – powiedział „Rzeczpospolitej" adwokat Michał Wąż, pełnomocnik wnuczki.

Prawny labirynt

Już te fakty pokazują, że przypadek spadku Wyspiańskiego najeżony jest mnóstwem pułapek prawnych.

– Główny problem polega na tym, że różne zdarzenia prawne składające się na ten spór następowały w różnych porządkach prawnych – wskazuje prof. Bogudar Kordasiewicz, specjalista od prawa spadkowego. – Dziedziczenie i oddanie w depozyt – pod rządami kodeksu cywilnego austriackiego. Nie wiemy też, kiedy depozyt miał zostać wykupiony, nie znamy treści umowy depozytowej.

Kwestii do wyjaśnienia i prawnej oceny jest więcej: czy Teofila Wyspiańska odebrała pieniądze od muzeum oraz czy mogła je odebrać bez zgody sądu. Tu jest istotne, czy w owej dacie jej dzieci były pełnoletnie.

Do tego dochodzą kwestie zasiedzenia, gdyż rzecz ruchomą można zasiedzieć, i to szybko. Z kolei roszczenie o wydanie rzeczy ruchomej się przedawnia. Trzeba więc zbadać, czy na skutek posiadania dzieł w dobrej wierze przez lata muzeum nie nabyło ich własności. Wtedy krewne Wyspiańskiego nie mają żadnych szans. Gdyby zaś muzeum zatrzymało je w złej wierze, tj. wiedząc, że mu się nie należą, to musi jej zwrócić.

– Należy też zbadać powojenne przepisy o przejęciu na własność państwa nieodebranych depozytów – wskazuje adwokat Andrzej Michałowski.

Sprawa przedawnienia

– Węzeł ten da się chyba przeciąć. Jeśli bowiem właściciel utracił posiadanie rzeczy ruchomej, to roszczenie o jej wydanie przedawni się z upływem dziesięciu lat. W podobnych sprawach, nawet uwzględniając zawieszanie biegu terminu na czas PRL, sądy uznawały, że przedawnienie następowało przed 2000 r.

Nawet po przedawnieniu się roszczenia o wydanie rzeczy ruchomej, np. obrazu, spadkobierca może wystąpić do sądu o ustalenie jego prawa do rzeczy. Może się jednak okazać, że uzyska tylko tzw. gołe prawo (nudum ius), że wprawdzie jest właścicielem rzeczy, ale z powodu przedawnienia nie odzyska jej posiadania.

Nie można przespać

Przypadki występowania o wydanie rzeczy wchodzących do spadku po kilkudziesięciu latach nie należą do rzadkości. Rekordy chyba bije sprawa zwrotu kozackiego skarbu Połubotoka, zdeponowanego ponoć w londyńskim banku przed trzystu laty.

– Polską specyfiką są sprawy zwrotu ruchomości, w tym dzieł sztuki, przejętych przez państwo przy okazji reformy rolnej, ale też innych aktów nacjonalizacyjnych – wskazuje Tomasz Kot, rejent z Krakowa.

Kolekcje te są podstawą zbiorów wielu polskich muzeów, wiele z tych spraw zakończyło się wyrokami korzystnymi dla spadkobierców bądź ugodami dawnych właścicieli z muzeami i Skarbem Państwa. Nie brakuje jednak też przegranych. Spadkobiercom nie wolno zatem obudzić się po stu latach. Ale i krótkotrwałe zaniedbanie może pozbawić ich własności.

– Jeśli spadkobierca jest jeden, powinien uzyskać stwierdzenie nabycia spadku (sądowe) albo poświadczenie dziedziczenia u notariusza i oczywiście objąć spadek w posiadanie, a szczególną ostrożność zachować przy rzeczach ruchomych, aby obcy czy inni spadkobiercy ich nie przejęli – radzi mec. Kordasiewicz. – Jeśli spadkobierców jest kilku, to także powinni uzyskać dokument potwierdzający ich prawa do spadku. W prawie polskim nie ma przymusu znoszenia współwłasności ani działu spadku, mogą więc pozostawać we wspólności, jak długo zechcą. Taki stan teoretycznie nie narusza ich interesów. Chodzi o to, żeby nie tylko teoretycznie – dodaje prawnik.

– W razie próby przejęcia majątku spadkowego czy choćby takiego zagrożenia spadkobierca powinien wystąpić o jego zabezpieczenie, a jeśli to niezbędne, o wydanie – radzi mec. Michałowski.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA