fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Prezydent Andrzej Duda oczekuje prawdy o armii

Prezydent Andrzej Duda mówił o wojskowych kadrach.
PAP, Jacek Turczyk
Andrzej Duda staje po stronie apolitycznej armii? – Przeciwnie, uderza w nią – twierdzi opozycja.

W czasie odprawy kadry kierowniczej armii z kierownictwem MON prezydent Andrzej Duda starał się łagodzić konflikty pomiędzy kadrą dowódczą a szefem MON. Ustawiał się w roli mediatora.

Przypomnijmy, że w ciągu roku urzędowania ministra Antoniego Macierewicza odwołani zostali lub podali się do dymisji wszyscy kluczowi dowódcy Sił Zbrojnych. Mundury zdjęło ok. 30 generałów.

– Oczekuję przejrzystej polityki kadrowej w wojsku – mówił Andrzej Duda w czasie odprawy. W obecności ministra Macierewicza stwierdził, że ma nadzieję, że wszelkie ewentualne wątpliwości kadrowe – jeśli powstaną – będą rozwiązywane normalną drogą, „a nie dymisji, o których mówi się oficjalnie – w mediach". – Ci, którzy te dymisje składają, mówią, że są to dymisje z powodów osobistych. Natomiast w kuluarach niejednokrotnie podają zupełnie inne powody – mówił.

– Trzeba mieć taką odwagę cywilną, żeby rozumieć swoją rolę, a po drugie, żeby mówić prawdę. I ja tej prawdy oczekuję, choćby to była prawda najtrudniejsza – tłumaczył. I dodał: – Żołnierze nie są politykami. Dymisje składają z przyczyn politycznych – politycy. Żołnierze są od dowodzenia armią, są również od zgłaszania swoich sugestii. Natomiast polityka kadrowa musi być prowadzona w sposób odpowiedzialny, w sposób planowy, w sposób zrozumiały dla kadry, żeby budowała ona morale polskiej armii, a nie osłabiała – zaznaczył prezydent Duda.

Czy takie sformułowania można interpretować jako przytyk wobec Macierewicza? – Nie, bardziej jako krytykę działań generałów. Prezydent poddał się retoryce Macierewicza, że odchodzili generałowie Platformy. Rzeczywistym powodem rozczarowania żołnierzy nie była polityka, ale ich niemożność dogadania się z ministrem – uważa Tomasz Siemoniak, były wicepremier i szef resortu obrony w rządzie PO–PSL. Jego zdaniem prezydent w czasie odprawy stracił szansę, aby stanąć po stronie wojska.

W czasie odprawy prezydent chwalił Macierewicza za zrealizowanie ubiegłorocznego budżetu oraz zakup samolotów dla VIP-ów. Zapowiedział, że wzmacniana będzie obecność wojsk sojuszniczych w Polsce. Już za trzy miesiące ma osiągnąć wstępną gotowość dowództwo dywizji NATO w Elblągu.

Antoni Macierewicz zapowiedział zaś zwiększenie liczebności wojska. – Zakładamy – i taki program został przedstawiony przeze mnie podczas dzisiejszej narady – że do roku 2019 to będzie ponad 150 tys. żołnierzy, a w latach 2020–2022 – 200 tys. żołnierzy – powiedział. – Aby ten cel osiągnąć, niezbędne jest skuteczniejsze finansowanie polskiej armii. Za zgodą i po rozmowie z panem prezydentem projekt odpowiedniej ustawy został złożony i omówiony z panią premier Beatą Szydło – wyliczał szef MON. Obiecał, że niebawem zostaną uchwalone przepisy, zgodnie z którymi budżet obronny będzie ustalony na minimum 2 proc. PKB planowanego na dany rok, a nie – jak teraz – za rok poprzedni.

Czy zwiększenie liczebności armii w tak szybkim tempie jest możliwe? – To dobry kierunek, ale obawiam się, że system szkolenia i rekrutacji sił zbrojnych nie jest wydolny. Na początku trzeba go zreformować – uważa Anna M. Siarkowska, posłanka koła Republikanie. Przypomina, że do dzisiaj nie został powołany ośrodek szkolenia wojsk obrony terytorialnej.

Do tegorocznych priorytetów związanych z modernizacją armii Macierewicz zaliczył: zakup systemu obrony powietrznej „Wisła", program rozwoju artylerii „Homar" oraz rozpoczęcie procedury zakupu trzech okrętów podwodnych. – Zapadła też decyzja o powołaniu wojsk cybernetycznych. Na ten cel zostanie przeznaczone 2 mld zł – zapowiedział.

Czy realizacja tych pomysłów jest realna? Politycy PO przypominają, że minister Macierewicz już wiele rzeczy obiecywał, a niewiele zrealizował. – Jest niewiarygodny – uważa Czesław Mroczek, poseł PO, były wiceminister obrony.

Jego zdaniem poprzedni rok został stracony, jeżeli chodzi o modernizację Sił Zbrojnych, i nie ma realnych szans na dopięcie w tym roku zapowiadanych przez Macierewicza programów zbrojeniowych, szczególnie zakupu okrętów podwodnych. – Nie oznacza to, że program „Wisła" jest dla Polski bardzo ważny i trzymamy za niego kciuki – dodał Czesław Mroczek. Przypomina, że rząd zaniedbał też zakup śmigłowców uderzeniowych dla wojska.

O czym szef MON i prezydent nie mówili publicznie? O Strategicznym Przeglądzie Obronnym, a także planowanej zmianie systemu kierowania i dowodzenia Siłami Zbrojnymi. Projekty tych dokumentów są już gotowe.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA