fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Praca dwuzmianowa w sądach: weekend to mało czasu na wdrożenie zmian

praca dwuzmianowa w sądach
Fotorzepa/ Krzysztof Skłodowski
Wydłużenie pracy sądów wymaga modyfikacji regulaminów pracy z dwutygodniowym wyprzedzeniem.

Nie chcą i nie mogą z dnia na dzień przejść na pracę dwuzmianową, jak chce Ministerstwo Sprawiedliwości.

– To się nie uda – twierdzą prezesi, pracownicy i pełnomocnicy. Jedno jest pewne: nie da rady tego zrobić przez weekend, bo tyle dostali na to czasu. Anna Dalkowska, wiceminister sprawiedliwości, w piśmie z 6 listopada rozesłanym w piątek do prezesów sądów w całej Polsce zarekomendowała bowiem, aby od poniedziałku 9 listopada podjęli m.in. pracę na dwie zmiany – od godz. 7.00 do 13.30 i od 14.00 do 20.30.

Prezesi największych sądów mówią zdecydowane „nie", i na razie badają sytuację w sądach.

Ryszard Sadlik, prezes Sądu Okręgowego w Kielcach, mówi, że jeszcze pracy na dwie zmiany nie wprowadził.

– Trwają konsultacje. Najpierw musi dojść do zmiany regulaminu pracy – mówi „Rz".

– Nie przeszliśmy na pracę dwuzmianową, bo ta wymaga zmian w regulaminie – potwierdza Rafał Terlecki, prezes Sądu Okręgowego w Gdańsku. – Zwróciliśmy się do związków zawodowych o opinię w tej sprawie – mówi „Rz". I dodaje, że do czerwca 2021 r. w tamtejszym sądzie zaplanowano 5 tys. rozpraw. Po zmianie część z nich musiałaby zostać odwołana.

Nie wiedzą, co mówią

Głos w sprawie rekomendacji wiceminister zabrało Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia.

– Tak zwana rekomendacja nosi znamiona polecenia służbowego z jednoczesnym zdjęciem jakiejkolwiek odpowiedzialności z Ministerstwa Sprawiedliwości za skutki jej wdrożenia – odpowiada ostro Iustitia. Dalej sędziowie piszą, że pani minister nie ma pojęcia, jak praca w sądach wygląda. – Gdy w większości sądów w Polsce, biorąc pod uwagę również opóźnienia spowodowane poprzednim lockdownem, terminy spraw są wyznaczane w najlepszym wypadku na marzec, wprowadzenie z dnia na dzień systemu pracy zmianowej spowoduje konieczność lawinowego odwołania rozpraw i posiedzeń wyznaczonych na „pierwszą zmianę", przy jednoczesnym braku terminów na „drugiej zmianie" – czytamy w stanowisku.

Sądy są dla ludzi

Przeciwni takim zmianom są także pełnomocnicy. Adwokat Rafał Dembowski, sekretarz Naczelnej Rady Adwokackiej, mówi wprost: komunikat wiceminister jest wyrazem niezrozumienia sytuacji epidemicznej i problemów, z jakimi spotykają się sądy – mówi „Rz". I przypomina, że sądy nie są dla sędziów, tylko dla petentów. I czas ich pracy musi uwzględniać ich możliwości.

– Zabrakło konsultacji. Bo MS może nie zdawać sobie sprawy z realiów sądowego życia, ale musi mieć świadomość, że trzeba o nie pytać tych, którzy je znają – mówi adwokat. I dodaje, że profesjonalni pełnomocnicy nie mogą od rana do nocy siedzieć w sądach, bo muszą mieć czas na prowadzenie kancelarii i życie osobiste – choćby na opiekę nad dziećmi, które teraz zostały w domach.

Podwójne zamieszanie

Wiele wątpliwości mają także zatrudnieni w sądach pracownicy. Wyliczają konsekwencje, jakie w tej pracy poniosą. Po pierwsze: poczta, która przy systemie dwuzmianowym powinna dostarczać i odbierać przesyłki w czasie obydwu zmian, bo inaczej obciążenie pracowników z pierwszej zmiany będzie zbyt duże.

Po drugie: zwiększenie wydatków np. na firmy sprzątające, które często zaczynają pracę około godz. 15.00, mogą być zmuszone do zmiany grafików i podpisania dodatkowych aneksów.

Po trzecie: firmy zapewniające ochronę budynków sądów będą musiały zostać zobowiązane do zwiększenia liczby pracowników ochrony w godzinach popołudniowych, oraz konwoje, które muszą dowieźć osadzonego do sądu, czy zakłady karne, które muszą przygotować i wydać osadzonego.

Edyta Odyjas, przewodnicząca NSZZ „S" Pracowników Sądownictwa i Prokuratury

Wprowadzenie pracy dwuzmianowej w sądach jest nierealne. Pani minister nie tylko nie bierze pod uwagę sytuacji faktycznej w polskich sądach, tj. rzeczywistych możliwości technicznych i kadrowych, ale również sugeruje możliwość naruszenia przepisów prawa. Wprowadzenie pracy zmianowej wymaga bowiem zmiany regulaminów pracy, zmiany muszą także zostać ogłoszone pracownikom z dwutygodniowym wyprzedzeniem. Ponadto praca zmianowa nie podnosi w istotny sposób bezpieczeństwa pracowników, jeżeli nie są ściśle przestrzegane m.in. wytyczne GIS. Po pierwsze, półgodzinna przerwa między zmianami nie stanowi przeszkody dla ewentualnego rozprzestrzeniania się wirusa, nie jest bowiem możliwa rzetelna dezynfekcja i wietrzenie pomieszczeń oraz korytarzy. Po drugie, dwuzmianowość dezorganizuje życie prywatne pracowników, powstają problemy z dojazdami (szczególnie w mniejszych miejscowościach, gdzie po godzinie 18.00–19.00 komunikacja nie kursuje). A w przypadku pracowników samotnie wychowujących dzieci – zapewnienie im opieki. Dodatkowo organizacja pracy sędziów z sekretariatem może prowadzić do niepotrzebnych, konfliktowych sytuacji. W przypadku gdy dany pracownik współpracuje z dwoma lub trzema sędziami, może powstać konflikt, na której zmianie i z którym sędzią powinien pracować.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA