fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Krystian Markiewicz: nie będę się stawiał przed rzecznikami dyscyplinarnymi

Krystian Markiewicz
Rzeczpospolita, Piotr Guzik
Jako niezawisły sędzia zdecydowałem, że nie stawię się wezwanie rzeczników dyscyplinarnych sędziów sądów powszechnych - napisał prezes "Iustitii" sędzia Krystian Markiewicz w wydanym wczoraj oświadczeniu. Jego zdaniem rzecznicy to "osoby wybrane w politycznej procedurze, które nękają niezawisłych sędziów".

"W związku z wielokrotnym łamaniem prawa przez rzeczników dyscyplinarnych, powołanych przez polityka - Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę, oraz w związku z ujawnioną aferą hejtowania sędziów zostałem postawiony przed jedną z najtrudniejszych decyzji w zawodowej karierze" - tak zaczyna swoje oświadczenie prof. Krystian Markiewicz.

Wczoraj prof. Markiewicz miał zeznawać jako świadek w sprawie związanej z "siłowym" przeniesieniem jednego z warszawskich sędziów do innego wydziału. W wydanym oświadczeniu stwierdził, że nie stawi się na wezwanie rzeczników dyscypliny.

"Do czasu rozstrzygnięcia przez Trybunał Sprawiedliwości UE zarzutów, dotyczących represyjnego i politycznego systemu dyscyplinarnego sędziów, będę stawiał się wyłącznie przed sądem, a nie osobami, które pełnią funkcje z politycznego nadania i nękają niezależnych sędziów. " - zapowiedział.

Czytaj też:

Powody swojej decyzji sędzia Markiewicz wyjaśnia wprost:

"Zdecydowałem nie stawiać się dzisiaj na wezwanie rzeczników dyscyplinarnych Schaba, Lasoty i Radzika jako osób, które zostały wybrane w politycznej procedurze i - jak wynika z doniesień medialnych - uczestniczyły w grupie, która nękała mnie i moich najbliższych".

Przypomnijmy, według informacji Onetu - wynikających z posiadanych przez portal dokumentów oraz informacji od naszych źródeł - Michał Lasota i Przemysław Radzik mogli należeć do zamkniętej grupy na komunikatorze WhatsApp "Kasta", gdzie sędziowie związani w obecną władzą ustalali strategię kompromitowania sędziów krytycznych wobec zmian w sądownictwie.

Sam Krystian Markiewicz stał się zaś ofiarą akcji ustalonej wspólnie przez Łukasza Piebiaka - zdymisjonowanego po naszych tekstach wiceministra sprawiedliwości - oraz internetową hejterkę Emilię. Kobieta za zgodą Piebiaka rozesłała tysiące e-maili z anonimowym paszkwilem dotyczącym prywatnego życia sędziego Markiewicza. Adresy e-mailowe członków Stowarzyszenia "Iustitia" oraz adres domowy sędziego Markiewicza kobieta dostała od Łukasza Piebiaka.

Dzień po ujawnieniu przez Onet tej afery Piebiak został zdymisjonowany, zaś 21 sierpnia sędziowski rzecznik dyscyplinarny wszczął postępowanie wyjaśniające związane z "aktywnością sędziów w mediach społecznościowych". Problem w tym, że rzecznik Schab zamierza nie tylko badać hejterską aktywność części sędziów związanych z obecną władzą, ale też wątek rzekomej aborcji, do jakiej - według wymysłu z e-maila internetowej hejterki - namawiać miał swoją partnerkę Krystian Markiewicz.

Jak pisze Onet, kwestia rzekomej aborcji była wyłącznie plotką, której zamieszczenie w e-mailu do członków "Iustitii" chwilowo poróżniło hejterkę Emilię ze współpracującym w akcji oczerniania Markiewicza sędzią Jakubem Iwańcem - zatrudnionym w Ministerstwie Sprawiedliwości bliskim współpracownikiem Piebiaka. On także, po ujawnieniu przez Onet afery z "farmą trolli" został wyrzucony z resortu.

Źródło: Onet
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA