fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Wiesław Johann: Kancelaria Prezydenta ma szansę naprawić błąd KRS

Wiesław Johann
tv.rp.pl
Wiesław Johann: Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś z prawomocnie orzeczoną karą mógł otrzymać nominację do Sądu Najwyższego.

Rzeczpospolita: W minioną środę Krajowa Rada Sądownictwa zakończyła nabór kandydatów do Sądu Najwyższego. Wybrano w sumie 40 prawników. Dziś już wiadomo, że nie wszyscy powinni się znaleźć na liście rekomendowanych prezydentowi. Zdarzyła się osoba z prawomocnym wyrokiem dyscyplinarnym. Chodzi o Małgorzatę Ułaszonek-Kubacką, radcę prawną z Białegostoku. Radcowski sąd skazał ją w marcu 2017 r. Wyrok jest prawomocny. To nie powinno się wydarzyć.

Wiesław Johann, wiceprzewodniczący KRS, przedstawiciel prezydenta w Radzie: Trudno mi powiedzieć. Ktoś tego nie dopatrzył, co bardzo mnie martwi. W tej sytuacji dobrze się stało, że KRS tylko rekomendował kandydatów na sędziów SN. Do ostatecznej weryfikacji naszej pracy dojdzie już w Kancelarii Prezydenta. Mam nadzieję, że tego rodzaju rzeczy zostaną zweryfikowane. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś z prawomocnie orzeczoną karą mógł otrzymać nominację do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.

Jak mogło dojść do tego, że ta konkretnie kandydatka została wybrana? Przecież zespoły Rady miały dokumentacje konkretnych kandydatów. Ktoś nie odrobił lekcji?

Jak widać, błędy zdarzyć się mogą. Ja w swoim zespole starałem się ich uniknąć. Zorganizowałem aż cztery spotkania z kandydatami. Jeśli ktoś nie otrzymał zaproszenia lub wyznaczono mu dzień, kiedy stawić się nie mógł, proponowałem kolejne terminy. Uważam bowiem, że takie bezpośrednie spotkania z kandydatami są bardzo pomocne. Z takiego spotkania wielu rzeczy można się o kandydacie dowiedzieć.

W tym wypadku jednak bezpośrednie spotkanie nie pomogło. Pani mecenas zdobyła 15 głosów za swoją kandydaturą. Czy fakt ukarania można było ukryć?

Taką informację oczywiście można ukryć. Nie ma bowiem takiej pozycji w zgłoszeniu, która nakazywałaby złożenie oświadczenia w sprawie kar dyscyplinarnych. Jedyne oświadczenie, jakie jest wymagane, dotyczy współpracy ze służbami PRL.

Może więc zespół, który pracował nad opiniowaniem jej kandydatury, nie dość dokładnie prześledził dokumentację pani mecenas. Może referent przeoczył ten fakt?

Tak się najwyraźniej stało. KRS podczas głosowań kandydatów na sędziów SN niewątpliwie sugerowała się oceną zespołu. Nie sposób przecież poznać dokładnie ok. 200 kandydatów.

To może jednak w oficjalnym zgłoszeniu kandydata taka pozycja powinna się znaleźć?

Skoro dochodzi do takich sytuacji, to rzeczywiście uzupełnienie karty do zgłoszenia kandydata wydaje się być uzasadnione.

A może winne jest zbyt szybkie, żeby nie powiedzieć ekspresowe, tempo prac, jakie narzuciła Rada? Pośpiech nie jest najlepszym doradcą.

Nie sadzę, żeby czas odgrywał w tej sprawie jakąś decydującą rolę.

Ktoś jednak zawinił. A takie pojedyncze wpadki sprawiają, że wielu obserwatorów zmian w sądownictwie zastanawia się, ile jeszcze takich osób znalazło się na liście. Czy na jaw wyjdą inne błędy?

Jest mi przykro, że taki błąd się zdarzył, bo zdarzyć się nie powinien. Jestem przekonany, że naprawi go Kancelaria Prezydenta.

Jeśli tak się stanie, to do pełnej obsady ogłoszonych przez prezydenta wakatów będzie brakować więcej niż cztery osoby.

Nie widzę w tym żadnego problemu. Prezydent ogłosi następny konkurs. I znów odbędą się wybory. Miejmy nadzieję, że już bez żadnych wpadek.

—rozmawiała Agata Łukaszewicz

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA