fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Afera Piebiaka: 25 pozwów sędziów za zniesławienie informacją o rzekomym udziale w grupie "Kasta"

Adobe Stock
25 pozwów o ochronę dóbr osobistych chcą złożyć sędziowie, którzy czują się zniesławieni informacjami o rzekomej grupie „Kasta”. Domagać się będą zasądzenia ok. 10 mln zł na cel społeczny.

Jak informuje Radio Maryja, pozwy zostaną skierowane m.in. wobec dziennikarzy Onetu, „Gazety Wyborczej", „Faktu" i portalu Oko Press, a także wobec mec. Romana Giertycha. W sprawie zostanie złożonych także 21 prywatnych aktów oskarżenia.

Czytaj też:

Afera Piebiaka: sędzia Szmydt odsunięty od orzekania

Sąd potwierdza: Piebiak i Iwaniec znów będą orzekać

Czy KRS ujawni wyjaśnienia sędziów hejtujących kolegów

- Być może mamy do czynienia z jednym z największych i najbardziej kosztownych błędów w historii sztuki dziennikarstwa – powiedział adwokat Bartosz Lewandowski, który reprezentuje niektórych sędziów.

Chodzi o tzw. aferę hejterską w Ministerstwie Sprawiedliwości, o której jako pierwszy napisał Onet. Według jego publikacji były już wiceminister  Łukasz Piebiak, grupa sędziów z MS oraz KRS, a także dwaj zastępcy głównego rzecznika dyscyplinarnego sędziów mieli być zamieszani w akcje  dyskredytowania niektórych sędziów przeciwnych tzw. dobrej zmianie w sądownictwie. Działania hejterskie miały być planowane na profilu zamkniętej grupa o nazwie „Kasta" na WhatsAppie.  Wczoraj zastępcy rzecznika dyscyplinarnego stanowczo zaprzeczyli swojemu udziałowi w tych działaniach.

Radca prawny Piotr Żyłko, którego cytuje Radio Maryja, wyjaśnił, że osoba, która poczuła się znieważona, może skorzystać z drogi karnej lub cywilno – prawnej i żądać zadośćuczynienia.

– Oskarżenie padło na prawdopodobnie 12 sędziów z Ministerstwa Sprawiedliwości, zajmujących różne funkcje, nie tylko odpowiedzialnych za reformy, ale też właśnie rzeczników dyscyplinarnych, komisarzy wyborczych. Ostrze tego ataku jest skierowane na sędziów, którzy w tym ministerstwie pełnią dość istotne funkcje. Trudno powiedzieć, jakie były prawdziwe intencje, dlatego że nawet w przypadku, gdyby te oskarżenia okazały się prawdziwymi, to i tak muszą być przecież potwierdzone przez organ to tego powołany – albo przez sąd albo przez prokuraturę, która powinna tę sprawę zbadać – podkreśla Piotr Żyłko.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA