fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Prof. Andrzej Dziadzio: sejm ma prawo zmieniać Temidę

123RF
Wzmożona aktywność polityczna sędziów nie jest do pogodzenia z zasadami konstytucji.

Rz: Sejm finalizuje reformę, choć lepiej powiedzieć dyscyplinowanie, sądownictwa. Czy patrząc modelowo na naszą demokrację, ma do tego prawo?

Prof. Andrzej Dziadzio, Uniwersytet Jagielloński, członek Komitetu Nauk Prawnych PAN, konstytucjonalista: Nie ma wątpliwości, że ustawodawca może reformować w drodze zmiany obowiązującego prawa funkcjonowanie każdej instytucji publicznej, każdego organu władzy państwowej, w tym także organów władzy sądowniczej w granicach określonych przez konstytucję. Reforma sądownictwa jest trudna i delikatna zarazem, ponieważ konstytucja gwarantuje sądom niezależność od pozostałych władz. Sędziom zaś zapewnia niezawisłość, głównie w znaczeniu, że na ich rozstrzygnięcia nie mogą mieć wpływu żadne inne władze, także podmioty zarządzające administracją sądową. Podstawowe fundamenty niezawisłości sędziowskiej, poza oczywiście osobowościowymi cechami sędziego jako człowieka o „twardym kręgosłupie moralnym", zawierają się w zakazie usuwalności sędziego i zakazie przenoszenia bez jego zgody. Konstytucja wyznacza więc granice zakresu reformowania wymiaru sprawiedliwości.

O co jest ten spór?

To spór wygenerowany przez korporację sędziowską, a może trafniej powiedzieć: elity prawnicze wypromowane w warunkach porozumienia Okrągłego Stołu. Sprowadza się do rozumienia konstytucyjnych granic funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości w demokratycznym państwie prawa. Jedna strona sporu, akcentując zasadę „państwa prawa", posuwa się nawet do tezy, że nie naród jest suwerenem, ale wartości prawa, które wiążąco interpretują sądy. Druga strona, kładąc nacisk na przymiotnik „demokratyczny", szuka takiego usytuowania sądownictwa, żeby zachować wpływ suwerena na funkcjonowania jednej z najważniejszych z punktu widzenia praw jednostki władzy publicznej. Gdy bowiem władza ustawodawcza, prezydent jako organ władzy wykonawczej legitymizację swej władzy czerpią, poza konstytucją, z faktycznej woli narodu wyrażonej w wyborach, to korporacja sędziowska legitymizację dla swej władzy wyprowadza wyłącznie z konstytucji. Stąd tak mocna obrona konstytucji i bagatelizowanie zjawisk patologicznych, których źródłem jest źle pojęta solidarność korporacyjna. Jeśli zatem ustawodawca pragnie zapewnić KRS legitymację poprzez wybór jej członków spośród ogółu sędziów w Polsce, to rozlega się larum, że jest to złamanie konstytucji, chociaż trudno znaleźć w niej przepis, z którego wynikałby taki zakaz.

Czy odebranie środowisku sędziowskiemu niemal monopolu na wybór sędziów jest dopuszczalne?

Konstytucja nie formułuje, jak powiedziałem, zakazu wprowadzenia zasady, że sędziów wchodzących w skład KRS nie może wybierać parlament. Litera konstytucji i jej demokratyczny wymiar nie stoją zatem na przeszkodzie takiemu usytuowaniu KRS, jak planuje to ustawodawca. Ale oczywiście wiążąco na ten temat może się wypowiedzieć tylko Trybunał Konstytucyjny. Przypomnę, że projektodawca nowej ustawy o KRS przyjął rozwiązanie, że wybór kandydatów odbędzie się spośród osób zgłoszonych wyłącznie przez środowiska prawnicze.

Reforma KRS jest prawnie dopuszczalna, ale czy jest uzasadniona?

Podzielam pogląd wyrażany przez przedstawicieli zarówno parlamentu, jak i rządu, że KRS wymaga głębokiej reformy i w obecnym kształcie nie jest do utrzymania. Ustawodawca jednak może zaproponować tylko takie rozwiązania, które mieszczą się w granicach określonych przez konstytucję.

W ostatnich latach sędziowie coraz bardziej przypominali korporację, wypowiadającą się też w kwestiach politycznych. Czy to ma podstawy w naszej demokracji?

Wzmożona aktywność polityczna sędziów nie jest do pogodzenia z postanowieniami konstytucji. Zastanawiać musi zatem pewne dwumyślenie środowiska prawniczego: nam „przystoi” naruszać Konstytucję, bo działamy w słusznej sprawie: większość parlamentarna, działając zgodnie z wolą społeczeństwa, kieruje się wyłącznie pobudkami politycznych i dokonuje „zamachu” na demokrację.

Czy nie martwi Pana ten przedłużający się spór wokół trzeciej władzy? Kto tu winien ustąpić, kto ma piłeczkę?

Stan politycznego sporu został podniesiony do stanu „wysokiego c”. Oczywiście martwi to mnie ogromnie, jak wielu obywateli naszego kraju. Martwi zwłaszcza to, że ostatnio SN swoim postanowieniem nie przysłużył się obniżeniu temperatury sporu. I niestety przykro to powiedzieć, ale jego motywacje nie są do końca czyste. Z pozoru jest to obrona prawa, ale w istocie głęboko skrywane motywacje polityczne. Jednym zdaniem, stwierdzającym, że bezpodstawnie się przyjmuje, że prawo łaski nie jest wykonywaniem wymiaru sprawiedliwości, SN odbiera skuteczności prawnej prawa łaski zastosowanego przez Prezydenta RP. Przypomina, że SN stoi jeszcze przed wydaniem postanowienia w sprawie „legalności” wyboru prezes TK. Mam nadzieje, że tenor tego postanowienia będzie miał inną wymowę niż w przypadku tego o prawie łaski. Gdyby było inaczej, to oznaczałoby, że SN staje się już wyraźnie stroną sporu politycznego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA