fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Ustawa nie rozwiąże problemu biegłych

Fotolia
Oczekiwany od dawna projekt zmian w prawie o ekspertach sądowych jeszcze nie został upubliczniony, a już spotkał się z ostrą krytyką.

Problem opieszałości polskich sądów nie zniknie, dopóki nie zreformujemy instytucji biegłych sądowych – to prawda znana od lat. Bez ich opinii sądy sobie nie radzą z orzekaniem. Kolejni ministrowie sprawiedliwości prezentowali kolejne projekty ustaw o biegłych. Potem lądowały w szufladzie. Co będzie z najnowszym pomysłem?

Eksperci bardzo krytycznie oceniają najnowsze propozycje Ministerstwa Sprawiedliwości. Te na razie czekają na wpis do wykazu prac legislacyjnych. Projekt liczy 80 artykułów.

Czytaj też:

Sądy nie mogą czekać na opinię ekspertów latami

Niekonstytucyjne przepisy o stawkach wynagrodzenia biegłych

Wpis kosztuje

Wprowadza podstawową zasadę: prawo do wydawania opinii i wykonywania innych czynności biegłego w postępowaniach mają biegli oraz instytucje certyfikowane. Tylko wyjątkowo będzie można powołać biegłego lub instytucję opiniującą do sprawy.

– To nic innego jak utrzymanie instytucji biegłych ad hoc, której likwidacją resort się chwali. Po prostu nazywa ich inaczej – ocenia wieloletni ekspert z listy sądowej w sprawie o wypadki drogowe.

Druga ważna zasada: biegłym można będzie być tylko do ukończenia 70 lat.

Za weryfikację kwalifikacji, kompetencji i doświadczenia zawodowego kandydata trzeba będzie zapłacić. O zwrot zryczałtowanych kosztów ma występować Instytut Ekspertyz Sądowych. Jego dyrektora powoła minister. Resort proponuje 2426 zł za weryfikację. Jeśli będzie wymagać dodatkowych czynności, np. opinii Komitetu Standardów Opiniowania, zwrot wyniesie 4851,61 zł.

W projekcie nie przesądzono, że pieniądze wyłożyć musi kandydat na eksperta. Jeśli jednak tak należy czytać ustawę, to już wiadomo, że wielu specjalistów nie będzie zainteresowanych certyfikatem.

– Kwota opłaty za czynności certyfikacyjne jest określona arbitralnie i bez podania kalkulacji i w kontekście stawek, które dzisiaj oferuje się biegłym sądowym za ich pracę jest ona dość wysoka – ocenia Paweł Rybicki z Forensic Watch. I dodaje, że opłaty mogłyby mieć sens, gdyby je skalkulować i egzekwować w przejrzysty sposób, a stawki za godzinę pracy biegłego były takie, że kandydaci traktowaliby to jako konieczną, ale uzasadnioną inwestycję.

Komitet od opiniowania

Wśród propozycji w przepisach pojawia się także nowo powołany Komitet. Minister przyznaje mu kilka uprawnień. To on zaopiniuje wniosek o przyznanie certyfikatu; wystąpi o uzupełnienie dokumentacji lub odmówi wydania opinii, kiedy kandydat wezwanie zlekceważy.

– Innym, poważniejszym problemem jest jedynie zamarkowana w projekcie transparencja procesu opiniowania poprzez ustanowienie Komitetu Standardów Opiniowania (KSO) – dodaje Marek Pękała z FW.

I tłumaczy, że z projektu nie wynika bowiem, że Komitet ten ma zająć się tworzeniem przejrzystych i dostępnych dla kandydatów na biegłych standardów opiniowania. Jego rolą jest bowiem opiniowanie wniosków o przyznanie, zawieszenie bądź pozbawienie danego biegłego certyfikatu, i to wedle sobie tylko znanych reguł. A zatem wciąż nieznane pozostają kryteria oceny kandydatów na biegłych oraz to, kto ma je stworzyć. Inną kwestią pozostaje, że o ewentualnym zaangażowaniu KSO w proces opiniowania decyduje dyrektor Instytutu.

Eksperci oceniają także, że w projekcie trudno doszukać się regulacji dotyczących ewentualnego powoływania biegłych spoza terytorium Polski.

Już dziś, ich zdaniem, zdarzają się postępowania, w których powierza się pełnienie funkcji biegłych osobom/jednostkom z zagranicy i napotykają one różne problemy proceduralne, a wydaje się, że taki trend w przyszłości będzie narastał. Generalnie odnosi się wrażenie, że jest to bardziej projekt zmiany podstaw prawnych funkcjonowania Instytutu Ekspertyz Sądowych jako jednostki budżetowej, z dopisaną częścią dotyczącą biegłych sądowych, nie zaś ustawa specjalnie przygotowana w celu szczegółowego uregulowania tej materii.

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

Katarzyna Wójtowicz-Garcarz, współzałożycielka Polskiego Stowarzyszenia Biegłych Sądowych

Z punktu widzenia sądowego petenta nie chciałabym, żeby w mojej sprawie opiniował np. ekspert, który w laboratorium kryminalistycznym był ostatni raz 30 lat temu. Ale drugiej strony nie sposób nie docenić sędziwych fachowców, których atutem jest właśnie doświadczenie. Bardziej jednak nie chciałabym, żeby biegłym w mojej sprawie był ekspert, który w laboratorium kryminalistycznym nie był wcale. Dziś na listach są biegli po kilkunastodniowych kursach. To rzecz niedopuszczalna.

Nie jestem w stanie pojąć, dlaczego propozycje stworzenia nowej ustawy o biegłych sadowych nie zostały oparte na sprawdzonych światowych wzorcach i modelach, z wykorzystaniem np. testów kompetencji. Mam tylko nadzieję, że wciąż jest jeszcze czas, żeby podjąć w tej sprawie dyskusję.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA