fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Sędziowie pokażą ile zarabiają

Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski
Już nie tylko dom, mieszkanie i samochód będą musieli ujawnić w internecie sędziowie. Minister sprawiedliwości chce, by wpisywali też kwoty, jakie zarobili na wykładach czy pisząc komentarze.

Od 6 stycznia 2017 r. obowiązuje jawność oświadczeń majątkowych sędziów. A to oznacza, że informacje o ich majątku można znaleźć w internecie na stronie sądu, w którym orzekają.

Ministra sprawiedliwości to jednak nie satysfakcjonuje. Proponuje rozszerzenie jawnych oświadczeń majątkowych sędziów. Mają się w nich znaleźć precyzyjne informacje o wszystkich źródłach, z których czerpią dochody, wraz z konkretnymi kwotami. Zmiana ma zapobiec sytuacjom, gdy dodatkowe dochody nie zostają ujęte w oświadczeniu majątkowym, bo zostały wydane przed jego złożeniem.

Jak resort sprawiedliwości uzasadnia propozycję?

„W latach 2011–2015 do sądów dyscyplinarnych dla sędziów trafiło 310 wniosków, a z urzędu złożono tylko 11 sędziów. Pobłażanie dla tych, którzy złamali prawo albo dopuścili się zaniedbań, jest jedną z głównych przyczyn nieufności wobec sądownictwa. Uzdrowieniu sytuacji służyć mają zmiany" – napisano w uzasadnieniu założeń reformy.

Sędziowie zmianom są przeciwni.

– Już wprowadzenie jawności oświadczeń majątkowych spotkało się ze sprzeciwem środowiska. To naruszenie prawa do prywatności – mówi sędzia Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia.

Zdaniem sędziów dalsze poszerzenie jawności, jakie proponuje MS, nie może się spotkać z aprobatą środowiska. Sędziowie podkreślają też, że wszystkie informacje dotyczące źródeł zarobkowania wykazują w zeznaniach podatkowych składanych do urzędów skarbowych.

– Znajduje się tam każda złotówka, którą zarobił sędzia – zapewnia Markiewicz.

Część sędziów nie ukrywa, że dorabia, prowadząc działalność naukowo-dydaktyczną. Piszą komentarze, wykładają na uczelniach, szkolą aplikantów, skarbówkę, samorządowców lub lekarzy, piszą artykuły i książki. Nie powinno im to jednak „przeszkadzać w wykonywaniu obowiązków". A to oznacza, że jeśli chcą dorabiać, muszą poinformować prezesa sądu, w którym orzekają. Jeśli ten się nie sprzeciwi, mogą pracować.

Ale i w tym przypadku minister postanowił zaostrzyć przepisy. Po zmianach sama informacja o chęci podjęcia działalności nie wystarczy. Sędzia będzie musiał postarać się o zgodę prezesa. Zdaniem MS ma to wyeliminować sytuacje, gdy sędziowie przedkładają dodatkową pracę nad sądowe obowiązki.

Dwa lata temu działacze Watchdog Polska poprosili wszystkie sądy w Polsce o przesłanie kopii pism, jakie sędziowie wysłali do przełożonych w związku z dodatkową pracą. Z zebranych danych wynika, że co szósty podejmuje dodatkową pracę. Według informacji Ministerstwa Sprawiedliwości trzy lata temu dorabiało prawie 2,5 tys. z 10 tys. polskich sędziów.

Czy rzeczywiście muszą? Ci z większych miast, gdzie życie jest droższe, twierdzą, że tak. Sędzia w rejonie zarabia dziś ok. 6 tys. zł na rękę, w okręgu – ok. 9 tys. zł. W NSA wynagrodzenia przekraczają mocno 10 tys. zł. Ale dla sędziów ważne są nie tylko pieniądze. Twierdzą, że nie bez znaczenia jest i to, że np. prowadząc zajęcia na uczelni, sami się szkolą.

Majątek ujawniają nie tylko sędziowie, ale i prokuratorzy. Ci od marca 2016 r. W oświadczeniach ujawniają nieruchomości oraz oszczędności gotówkowe i pieniądze na kontach oraz przedmioty warte więcej niż 10 tys. zł. Wpisują też dane o zadłużeniu, ale bez podania nazw instytucji, w których zaciągnęli kredyt.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA