fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Zbigniew Krüger o protestach sędziów: Ciężko solidaryzować się z kimś, kto traktuje cię jak intruza

Marsz Tysiąca Tóg
Paweł Rochowicz
Niezawisłość sędziowska zasługuje na obronę, chcąc jej bronić, nie mogę jednak przymykać oczu na to, jak postępuje środowisko sędziowskie i jak traktowani są w sądach obywatele - mówi Zbigniew Krüger, adwokat.

Nie brał pan udziału w marszu Tysiąca Tóg. Dlaczego?

Przez rozgoryczenie i smutek. Identyfikuję się z sędziami, którzy chcieli zaprotestować przeciwko tak zwanej ustawie kagańcowej, która jest skandaliczna. Nawet w obliczu zagrożenia dla demokracji nie potrafię utożsamiać się z innymi rzeczami, które mają miejsce wokół wymiaru sprawiedliwości, a na które reakcja środowiska sędziowskiego jest za słaba, nieadekwatna albo jej brak.

To znaczy?

Chodzi o zmiany przepisów, które uderzają wprost w obywateli, w ich prawo do sądu i nie mają nic wspólnego ze statusem sędziów. Mowa choćby o zmianach w procedurze cywilnej, które zwiększyły jej formalizm i podwyższyły koszty sądowe w typowych sprawach. Gdy były wprowadzane, Iustitia nie protestowała. Jak ma się to natomiast do poprawy dostępu do sądu? Kolejny powód, dla którego nie poszedłem na marsz, to pretensja – już nie do całego środowiska – ale do poszczególnych sędziów, z którymi ja i moi koledzy stykamy się często na salach rozpraw. To sprawy, których może nie widać z perspektywy wielkiej warszawskiej polityki. Mowa o sposobie traktowania stron, świadków czy pełnomocników w sądach. Mój kolega adwokat przebywał niedawno w szpitalu, sędziemu jednak nie wystarczyło przedstawienie zaświadczenia, że jest po operacji, by przełożyć rozprawę. Nie przyjął go, bo nie było to zwolnienie wystawione przez lekarza sądowego. Znów kłania się formalizm. Czy tak ma wyglądać wymiar sprawiedliwości?

A może to adwokaci zbyt często stosują triki służące przedłużaniu postępowań.

Nie zwalnia to jednak sędziów z obiektywnego spoglądania na każdą sprawę. Jeśli chodzi o przywołany przykład – dużo łatwiej jest o zwolnienie od biegłego niż o wypis ze szpitala. Jeżeli natomiast ktoś poświadcza nieprawdę lub składa dokument poświadczający nieprawdę w sądzie, to należy takie przypadki udowadniać i karać, ale nie można odmówić usprawiedliwienia nieobecności obrońcy, gdy jest w szpitalu, a brak jest na to kwitka. Nie może być tak, że obywatel czy adwokat ma poczucie, że jest w sądzie intruzem. Dalej od kilku lat się narzeka, że liczba tymczasowych aresztów rośnie. Mówi się, że jest problem z nadużywaniem tej instytucji i że to wina prokuratury. Tymczasem to przecież sądy stosują areszty. Pytanie, czy we wszystkich sprawach zasadnie. Ja sam od wielu lat krytykuję reformy wprowadzane przez PiS. Mam jednak za złe zarówno środowisku sędziowskiego, jak i samorządowi adwokackiemu i radcowskiemu, że przez lata nie przedstawił propozycji prawdziwych reform. Były jakieś zrywy w postaci kongresu prawników polskich, ale bez realnych efektów.

Sędziowie nie zasługują na obronę?

Uważam, że na obronę zasługuje niezależność i niezawisłość sędziowska, natomiast osobiście, chcąc bronić tej niezawisłości nie mogę przymykać oczu na to jak to środowisko postępuje. Zbyt dużo w tym wszystkim też symboliki, a zbyt mało konkretnych działań. Ważna jest jedność środowiska. Jak ma się czuć młody, nie winien niczemu sędzia sądu rejonowego, który został powołany na stanowisko po rekomendacji obecnej Krajowej Rady Sądownictwa, słysząc głosy podważające jego mandat? Można i trzeba podważać mandat KRS, ale argument, że wybór wszystkich powołanych z jej rekomendacji sędziów jest nieważny, jest przeciwskuteczny i może powodować dalszy chaos i podziały w środowisku. Być może właśnie to jest celem rządzących.

Marsz Tysiąca Tóg nie miał sensu?

Jeżeli stanie się symbolem, za którym nie pójdą konkretne działania, to jego kapitał społeczny zostanie zaprzepaszczony. Wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł, stwierdzając, że sędziowie, biorąc togi i protestując w obronie demokracji, dopuścili się wykroczenia, bo korzystali z cudzego, państwowego mienia, przekroczył zaś granicę absurdu. Zresztą jest to już kolejna jego skandaliczna wypowiedź, podobnie jak ta na kongresie w Katowicach, gdy posługiwał się sofistyką przyrównującą sędziów do tych orzekających w czasach stalinowskich. To, że sędzia orzeka, zakładając togę i łańcuch i orzeka w imieniu RP, nie oznacza, że jest związany ze Skarbem Państwa.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA