fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Kolej na dwa szczeble i jeden status sędziego

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Rozpocznie się drugi etap reformy sądownictwa. Znikną sądy apelacyjne lub rejonowe. Zlikwidowane mają być konkursy na wyższe stanowiska sędziowskie.

Będą dwa szczeble sądownictwa i jeden status sędziego sądu powszechnego. Niebawem przyjdzie czas na drugi etap reformy wymiaru sprawiedliwości – potwierdziła „Rzeczpospolita” w Ministerstwie Sprawiedliwości. Zbigniew Ziobro, szef resortu, zapowiedział niedawno, że znikną sądy rejonowe. Pozostaną okręgowe i apelacyjne. Kilka miesięcy temu mówiło się, że zwyciężyła opcja polegająca na likwidacji sądów apelacyjnych. Za takim rozwiązaniem miało przemawiać to, że jest ich dużo mniej (bo zaledwie 11).

Do wyboru

– Pracujemy nad dwoma wariantami – mówi „Rzeczpospolitej” Anna Dalkowska, wiceminister sprawiedliwości. Zastrzega jednak, że ostateczne decyzje, które sądy rzeczywiście znikną, jeszcze nie zapadły. MS porównuje rozwiązania prawne obowiązujące w krajach Unii Europejskiej, w których sądownictwo działa sprawniej niż w Polsce. Z analiz wstępnych wynika, że struktura sądów w tych krajach jest mniej rozbudowana niż w Polsce.

Czytaj też:

Ziobro zdecyduje, które sądy znikną

Sądy będą działały szybciej, gdy im przepisy na to pozwolą

Obok spłaszczenia struktury sądownictwa pojawić się też ma ujednolicony status sędziego sądu powszechnego. Co to oznacza? Jeszcze do niedawna, zapowiadając taką zmianę, tłumaczono, że każdy sędzia stanie się sędzią sądu powszechnego o jednakowym statusie, niezależnie od tego, w którego szczebla sądzie będzie orzekał. Przewidywano rotacyjne orzekanie sędziów w sądzie pierwszej instancji i w sądzie odwoławczym. Jednolity status sędziów spowoduje, że ich wynagrodzenia będą jednakowe, różnicowane jedynie przez staż pracy. Nie będzie więc trzeba prowadzić procedur konkursowych na wyższe stanowiska sędziowskie.

– Celem są sprawne sądy, które służą wszystkim Polakom. W ministerstwie trwają prace, ale żadnych projektów jeszcze nie ma – potwierdza nam biuro prasowe MS.

Boją się chaosu

Co na to sędziowie?

Zdania w środowisku są podzielone.

– Nie wiem, czy są jakieś racjonalne powody podejmowania takich działań – ocenia dla „Rz” sędzia Dariusz Zawistowski, prezes Izby Cywilnej Sądu Najwyższego. I wyjaśnia, że struktura, jaką mamy dziś w kraju, jest podyktowana ważnymi względami. – Przecież u nas obowiązuje konstytucyjna zasada dwuistancyjności postępowania. Istnieje też kwestia właściwości sądów. Większość spraw leży w gestii sądów okręgowych jako sądów pierwszej instancji. To nie jest prosta sprawa do przeprowadzenia. Istnieje pewne niebezpieczeństwo, że tak ważna ustrojowa zmiana wprowadzi ogromny chaos w funkcjonowaniu sądów – tłumaczy sędzia Zawistowski. I przypomina, że kilka lat temu podjęto próbę likwidacji jedynie kilkudziesięciu najmniejszych sądów rejonowych i dobrze dla wymiaru sprawiedliwości to się nie skończyło.

Dla sprawności

Z prowadzonych przez lata badań Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że najsprawniej działają sądy średniej wielkości. To te, w których orzeka od 60 do 80 sędziów. Po reformie takich jednostek miałoby być w kraju najwięcej. Nowe sądy apelacyjne zajmować by się mogły wyłącznie rozpoznawaniem środków zaskarżenia, które obecnie trafiają do sądów apelacyjnych i wydziałów odwoławczych sądów okręgowych. Nowe sądy okręgowe zaś mogłyby stać się właściwe do rozpoznawania wszystkich spraw z własnych okręgów.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Antoni Górski, sędzia Sądu Najwyższego w stanie spoczynku, były przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa

To pomysł, o którym słychać od lat. Teraz powstaje kwestia, czy zostanie to w końcu zrobione czy nie, a jeśli tak, to w jaki sposób. Osobiście zanim zdecydowałbym o likwidacji sądów apelacyjnych czy rejonowych, usunąłbym z nich drobnicę, która dziś blokuje sprawne orzekanie. Taki powinien być pierwszy ruch niezależnie od struktur i szczebli. Później potrzebny jest czas, by sprawdzić, na ile takie działanie pomogło. Dopiero potem powinno się przystąpić do dalszego reformowania. Z pewnością powinno się ono odbywać etapowo. Co do drugiego pomysłu, to mam mieszane uczucia. Niby kierunek jest słuszny, bo przecież sędzia, który trzy czy cztery razy w życiu awansuje, za każdym razem wygłasza identyczną rotę przysięgi. Obawiam się jednak, czy sędziowie nie osiądą na laurach, skoro mają już status. Czy nie przestaliby się starać, rozwijać.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA