fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

W Polsce rośnie liczba włamań i kradzieży

shutterstock
Przybywa włamań i kradzieży, mniej jest rozbojów i wymuszeń, rzadziej giną też samochody – wynika z danych policji.

Drogie smartfony, elektroniczne gadżety czy atrakcyjny sprzęt w domach częściej padają łupem złodziei i włamywaczy. Zakusy na cudze mienie się nasiliły. Liczba przestępstw kryminalnych (bez alimentacji) w pierwszym półroczu tego roku wzrosła o 10 tys. w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego, osiągając poziom 243 tys. – wynika z danych Komendy Głównej Policji, które poznała „Rzeczpospolita".

Eksperci uważają, że trudno o daleko idące wnioski, jednak zauważają:

– Mamy do czynienia z kumulacją towarów i przedmiotów. Coraz więcej jest luksusowych dóbr, są coraz droższe, więc przestępcy próbują to wykorzystać – komentuje prof. Brunon Hołyst, kryminolog.

Apetyt na cudze mienie

W pierwszym półroczu 2018 r. stwierdzono 233 tys. czynów kryminalnych, w obecnym – o 10 tys. więcej. Co ważne, wzrost dotyczy pospolitych przestępstw, postrzeganych jako szczególnie dokuczliwe dla obywateli (było ich o 5,4 tys. więcej – łącznie 119 tys.).

Co wynika z danych?

Na ulicach było bezpiecznej – rzadziej dochodziło do bójek i pobić (było ich w minionym półroczu 2,2 tys., czyli o blisko 250 mniej), oraz rozbojów i wymuszeń (te spadły o 128 – do łącznie 3,8 tys.). Mniej było też przypadków „uszczerbku na zdrowiu", czyli zdarzeń, w efekcie których ktoś złamał nogę czy rozbił głowę, oraz uszkodzenia rzeczy, np. podczas aktów chuligańskich.

Jednak zanotowano więcej przestępstw przeciwko mieniu, w tym zwłaszcza włamań i kradzieży.

I tak największy wzrost dotyczy włamań – tych w minionym półroczu było ponad 40 tys. – to o niemal 3,5 tys. więcej. Z kolei liczba kradzieży zwiększyła się o 2,2 tys. – osiągając poziom 49 tys.

W liczbach bezwzględnych prym wiedzie Śląsk, gdzie włamań było o 570 więcej (w sumie 6,1 tys.), a także Dolny Śląsk z podobną skalą – choć tu wzrost sięga 50 zdarzeń. O 40 proc. więcej włamań miało miejsce w woj. lubuskim (łącznie 1,5 tys.), a jedną trzecią – w Wielkopolsce (do 2,9 tys.).

Z kolei statystycznie najwięcej kradzieży odnotowano w Warszawie i okolicy (7,9 tys.), Dolnym Śląsku (7 tys.) i Śląsku (6 tys.). Spadły tylko w czterech regionach, a najbardziej w woj. łódzkim.

Łupem złodziei i włamywaczy pada zarówno droga elektronika kradziona ze sklepów czy domów, jak i rzeczy drobniejsze. Np. w stolicy wpadł niedawno młody mężczyzna, który skradzionym rowerem miejskim przyjechał do baru. Rower był wart ok. 2 tys. zł, więc dostał zarzut jak za przestępstwo.

Z kolei w woj. łódzkim wpadła szajka, która włamywała się do domów jednorodzinnych w całym kraju, kradnąc biżuterię, zegarki i pieniądze. Inna szajka, działająca w okolicach Prudnika, nastawiała się na inny łup: elektronarzędzia.

W liczbach bezwzględnych największy wzrost przestępstw pospolitych nastąpił w Wielkopolsce, gdzie było ich o 1,1 tys. więcej (łącznie 8,9 tys.) i na Śląsku – wzrost o 1 tys. – do ponad 16 tys.).

Niezmiennie, pojazd najłatwiej stracić w stolicy, ale na to wpływa specyfika miasta, w tym duża liczba przyjezdnych, anonimowość, co daje większe pole do popisu złodziejom.

– Na tle innych stolic europejskich wypadamy dobrze, jesteśmy bezpieczną metropolią. W Warszawie ginie mniej samochodów niż np. w Berlinie – zaznacza Mariusz Mrozek z Komendy Stołecznej Policji, w której powstał pierwszy w kraju wydział do zwalczania przestępczości samochodowej. – Kilkanaście lat temu w jedną noc znikało 20 aut – zaznacza Mrozek.

W stolicy kradzione są głównie auta japońskich marek (w reszcie kraju – niemieckie). W tym półroczu w Warszawie skradziono 1116 pojazdów, czyli 80 więcej.

Stołeczni policjanci wiążą aktywność przestępców w tym zakresie z długością wyroków.

– Złodzieje samochodów traktują swą profesję jako dożywotnią. Po odbyciu wyroków wracają do „zawodu". Tę samą osobę zatrzymujemy często pięć razy w ciągu kilku lat. Dostają niskie wyroki i po odsiadce, niestety, wracają do przestępstw – zaznacza Mariusz Mrozek. Jak mówi, za kradzież auta grozi od roku do 10 lat. Tymczasem sprawcy dostają kary w zawieszeniu lub najwyżej dwa, trzy lata.

W kraju najbardziej zauważalnie kradzieże aut ograniczono w woj. warmińsko-mazurskim – ze 174 takich przestępstw w pierwszym półroczy ubiegłego roku do zaledwie 66 w obecnym.

Porównanie półroczy dostarcza wiedzy o aktywności przestępców, jednak – zdaniem ekspertów – w skali kraju wzrost nadużyć kryminalnych rzędu 10 tys. jest stosunkowo niewielki.

– Sądzę, że wynika między innymi z faktu, że nieco poprawiła się wykrywalność przestępstw kryminalnych – wzrosła bowiem do 70,3 proc. To oznacza, że policja ujawnia zarówno trochę więcej zdarzeń, jak i podejrzanych, którym stawia zarzuty – komentuje z kolei dr Cezary Tatarczuk, ekspert ds. bezpieczeństwa wewnętrznego, były szef policji na Pomorzu. Jak zaznacza, zawsze będą osoby, które łakomym okiem będą patrzeć na cudze dobra.

– A lepiej wyposażone w luksusowe dobra mieszkania czy domy, drogie samochody dla łamiących prawo zawsze będą łakomym kąskiem.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA