fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Maciej Konieczny: To premia za różnorodność

Maciej Konieczny
tv.rp.pl
Szóstka z Razem narobi zamieszania – mówi Maciej Konieczny, nowowybrany poseł Lewicy.

W okręgu numer 31 obejmującym m.in. Katowice, Tychy, Rudę Śląską i Chorzów zdobył pan 22,2 tys. głosów. I co teraz?

Teraz do roboty. Cieszę się, że lewica wraca do Sejmu, bo to znaczy, że głos, który opowiada się jednoznacznie za chlebem i za wolnością, i za sprawiedliwością społeczną, i za prawami kobiet, za prawami mniejszości, będzie w Sejmie. Mnie najbardziej cieszą oczywiście posłanki i posłowie z mojej partii, z Razem. Wchodzi od nas sześć osób, w tym cztery fantastyczne kobiety.

Ta szóstka – jak sami pokazywaliście w mediach społecznościowych – na jednej ławeczce może się zmieścić. Czy uczynicie różnicę w klubie lewicy?

Nie wyobrażam sobie, żeby ta szóstka była w stanie przejść przez cztery lata Sejmu niezauważona. Zrobiliśmy sporo zamieszania, nie będąc w Sejmie przez ostatnie cztery lata, wystarczy przypomnieć protesty pod KPRM, naszą rolę w inicjowaniu czarnego protestu. Jeżeli do tego dołożyć narzędzia sejmowe, to myślę, że nie będzie dało się nas nie zauważyć. Naprawdę dużo dobrego zrobimy przez te cztery lata.

Czy powstanie wspólny klub lewicy?

Mogę zagwarantować jedno: my na lewicy będziemy współpracować. Za sobą mamy parę miesięcy bardzo udanej kampanii. Sam jestem zaskoczony, jak dobrze nam ta współpraca poszła, i chcemy ją kontynuować. W kampanii zapowiedzieliśmy wspólne projekty ustaw, które będziemy zgłaszać w nowym Sejmie i tych słów dotrzymamy. Chcemy, żeby lewica wystawiła wspólnego, silnego kandydata na prezydenta. Skoro była dobra współpraca, to będziemy ją kontynuować.

Ale co to znaczy?

To znaczy, że będziemy rozmawiać o formule tej współpracy. Dopiero dowiedzieliśmy się, kto konkretnie jest w Sejmie. Musimy się spotkać w swoim gronie. U nas nie odbywa się to tak, że jedna osoba takie kluczowe decyzje podejmuje. Myślę, że to kwestia do przegadania w gronie posłanek i posłów. Musimy się spotkać, jako reprezentacja parlamentarna, jako organy partii, przemyśleć, przegadać, jaka opcja będzie najlepsza dla lewicy w Polsce i dla Polski.

Kiedy to nastąpi?

Myślę, że w ciągu tygodnia będzie wiadomo.

Czy wynik wyborów nie pokazuje, iż wyborcy lewicy chcieliby nie tylko wspólnego klubu, ale budowania jednej dużej organizacji, może partii?

Ja mam przekonanie, że zostaliśmy nagrodzeni za różnorodność właśnie, za te trzy pokolenia lewicy.

Ale to różnorodność, która idzie razem.

I będziemy współpracować nadal. Wydaje mi się, że to trzeba dobrze przemyśleć. Jestem przekonany, że ta różnorodność, to, że my działamy wspólnie pomimo różnic, które nas dzielą, jest bardzo cenna. Mówimy dużo o nowoczesnym europejskim państwie dobrobytu. Jeżeli spojrzeć na sceny polityczne na Zachodzie, to tam bardzo często zdarza się, że jest więcej niż jedna partia lewicowa, że kiedy trzeba, te partie współpracują, tworzą rząd. A my mamy nadzieję, że w kolejnym rozdaniu lewica w Polsce będzie rządziła. To jest nasz cel, żebyśmy po kolejnych wyborach nie mówili o klubie czy konfiguracji tego, jak będziemy działać w opozycji, ale o tym, jak będziemy formować rząd.

Ponad 42 proc. mandatów zdobytych przez lewicę uzyskały kobiety, które stanowiły 34 proc. „jedynek" na listach. Wyborcy lewicy wyraźnie pokazali, że chcieli głosować na kobiety?

Nasi wyborcy lepiej zdali egzamin z równouprawnienia niż my, układając te listy. Mogę tylko bardzo się ucieszyć, że z ramienia partii Razem będziemy mieli cztery posłanki i dwóch posłów. To są, mam wrażenie, całkiem godne proporcje.

Teraz opozycja ma większość w Senacie. Co to oznacza?

Senat będzie stanowił bezpiecznik dla pisowskiego walca legislacyjnego. PiS wygrał wybory, trzeba pogratulować rządzącej większości tego, że mandat do rządzenia zdobyła raz jeszcze. Ale bardzo dobrze się stało, że będzie równowaga. Przy prezydencie z PiS, przy większości sejmowej z PiS, przy tym, jakie mamy doświadczenie z tym, jak PiS podchodzi do procesu legislacyjnego, to bardzo dobrze, że Senat – miejmy nadzieję – pozostanie na trwałe w większości opozycyjny.

Jakie ustawy ma przygotowane lewica?

Jest kilka ustaw, o których mówiliśmy w kampanii. W kwestii chociażby przywracania praworządności cały kalendarz zaprezentowaliśmy, ale oczywiście mało prawdopodobne, żeby którakolwiek z tych ustaw w tym Sejmie przeszła. Będziemy chcieli zgłaszać ustawę liberalizującą prawo aborcyjne i będziemy także zwracać się do bardziej progresywnej części Koalicji Obywatelskiej, głównie kobiet z KO, o których wiemy, że popierają prawo kobiet do decydowania, żeby również wsparły ten projekt. Pewnie w tym Sejmie niestety będzie miało to wagę symboliczną, ale zależy nam, żeby to poparcie dla cywilizowanego europejskiego prawa, jeśli chodzi o przerywanie ciąży, w Polsce budować. My, jako Razem, będziemy zbierać także podpisy pod ustawami, które dla nas są bardzo ważne. Mamy gotową ustawę o skróceniu czasu pracy do 35 godzin.

Dwa lata temu nie zebraliście pod nią podpisów.

Teraz potrzebujemy tylko 15, więc myślę, że będzie nieco łatwiej. Możemy się zwrócić do Władysława Kosiniaka-Kamysza, bo wiemy, że jego ugrupowanie także popiera skrócenie czasu pracy. Myślę, że w taki sposób – współpracując, szukając sojuszy wokół konkretnych spraw – jesteśmy w stanie bardzo wiele w tym Sejmie osiągnąć.

Czy lewica będzie popierała projekty PiS o charakterze transferów socjalnych, np. projekty dotyczące emerytury+ lub podnoszenia płacy minimalnej?

Mogę powiedzieć w swoim imieniu, że te projekty, które służą pracującej większości, tym z nas, którzy żyją od pierwszego do pierwszego, a które będzie zgłaszał PiS, czy jeżeli chodzi o prawa pracownicze, socjalne, emerytalne, będę popierał entuzjastycznie. Oczywiście będziemy także starać się zgłaszać poprawki, które usprawnią te pomysły. Ale mogę powiedzieć, że w przeszłości, jakbym miał okazję zagłosować za minimalną stawką godzinową, to zagłosowałbym chętnie i chwaliłbym ten pomysł. Tak samo z 500+ i z paroma rozwiązaniami, które realnie poprawiły życie ludzi w Polsce. Bo my idziemy do Sejmu, żeby poprawiać życie ludzi w Polsce. Jeżeli będzie to można zrobić pod rękę z PiS w konkretnych sytuacjach, to będziemy to robić.

Czy Grzegorz Schetyna przegrał wybory z kretesem?

Myślę, że pomysł uogólnionego, bezideowego anty-PiS-u przegrał, a Schetyna był w jakimś stopniu twarzą tego pomysłu. Rodzi się coś na kształt chadecji pod wodzą Kosiniaka-Kamysza. Jest lewica, która zagospodaruje sprawy socjalne i progresywne postulaty w sferze praw człowieka. Szpagat od Kazimierza Ujazdowskiego po Monikę Rosę już nie ma prawa wyjść.

—współpraca Jakub Czermiński

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA