fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o historii

Najbardziej niedoceniona bitwa frontu zachodniego

Brytyjskie oddziały komandosów i piechota na wybrzeżu wyspy Walcheren w Holandii wczesnym rankiem 1 listopada 1944 r.
EAST NEWS
Fatalne decyzje Montgomery'ego i geograficzna ignorancja Eisenhowera sprawiły, że we wrześniu 1944 r. stracono okazję do szybkiego odblokowania dostępu do portu w Antwerpii. Bardzo mocno uderzyło to w aliancką logistykę.

Koniec nazizmu był wyraźnie widoczny, gdy pierwszy statek popłynął nieniepokojony w górę Skaldy" – stwierdził gen. Dwight Eisenhower, naczelny dowódca alianckich sił ekspedycyjnych w Europie. Słowa te wypowiedział już po zakończeniu bitwy o Skaldę (ang. Scheldt, hol. Schelde). Ta ciężka i krwawa batalia jest nazywana przez weteranów „drugim D-Day", gdyż była drugim po Normandii przypadkiem przełamania niemieckiego Wału Atlantyckiego. Bitwę tę toczono w niezwykle trudnym terenie – na zalanej wodą wyspie, polderach i wydmach upstrzonych bunkrami. Brały w niej udział jednostki brytyjskie, kanadyjskie, amerykańskie, polska 1. Dywizja Pancerna, oddziały francuskie, belgijskie i norweskie, a także holenderski ruch oporu. Oczyszczenie tego rejonu z Niemców uratowało aliancki łańcuch dostaw logistycznych przed załamaniem w trakcie walk w Ardenach. Jednakże mimo ogromnej wagi tej bitwy, jest ona pamiętana głównie przez wąskie grono specjalistów, weteranów i mieszkańców wyzwolonych wówczas terenów.

Gdzie leży Antwerpia?

Po wyrwaniu się z Normandii alianckie wojska z oszałamiającą szybkością wyzwalały Francję. Ich natarcie wisiało jednak na cienkiej linii logistycznej ciągnącej się ze sztucznego portu Mullberry w normandzkim Arromanches. Alianckie bombardowania i niemiecka taktyka spalonej ziemi sprawiły, że wszystkie porty od Cherbourga do Ostendy były zbyt zniszczone, by przyjmować dostawy w znaczącej ilości. To prowadziło do przestojów logistycznych. Armie prące na Niemcy zaczęły na początku września doświadczać braku paliwa. (Paliwo znikało w tym czasie na ogromną skalę na czarnym rynku. Francuzi po wyzwoleniu wyciągnęli z garażów samochody „uziemione" przez cztery lata z braku benzyny i chętnie wchodzili w biznesy z amerykańskimi zaopatrzeniowcami). Alianci desperacko potrzebowali więc dużego niezniszczonego portu. Naturalnym celem ich natarcia była więc Antwerpia – przed wojną drugi pod względem wielkości port w Europie, przyjmujący rocznie 11 tys. statków i 44 tys. barek rzecznych.

Listopad 1944 r.: alianckie oddziały szturmowe na ulicach Vlissingen w Holandii
Getty Images

Antwerpia została wyzwolona 4 września 1944 r. przez brytyjską 11. Dywizję Pancerną gen. George'a Robertsa. Oddział belgijskiego ruchu oporu znany jako Witte Brigade jeszcze przed wkroczeniem brytyjskich pancerniaków opanował port i zapobiegł jego zniszczeniu przez Niemców. Alianci mieli więc ogromne szczęście. Niestety, nie wykorzystali go. Antwerpia nie jest portem położonym nad otwartym morzem. By się do niej dostać, statki muszą przepłynąć 113 km rzeką Skaldą, rozlewającą się nawet na szerokość 6,5 km.

Kriegsmarine i Luftwaffe pozostawiły u ujścia skaldy 2,3 tys. min morskich, które należało szybko usunąć, by odblokować dostęp do portu. Ujścia Skaldy przed alianckimi trałowcami broniły jednak baterie dział Kriegsmarine, znajdujące się na holenderskiej wyspie Walcheren. Brytyjski admirał Bertram Ramsay, zastępca Eisenhowera ds. morskich, weteran Dunkierki, Sycylii, Salerno i Normandii, szybko dostrzegł niebezpieczeństwo, jakie stanowi ta wyspa dla alianckiego wysiłku logistycznego. 5 września powiedział więc gen. Bernardowi Montgomery'emu, dowódcy brytyjskiej 21. Grupy Armii (w skład której wchodziły wojska wyzwalające północną Francję i Belgię), że oczyszczenie ujścia Skaldy powinno być jego priorytetem. Montgomery jednak to zignorował, a 11. Dywizja Pancerna stała bezczynnie w Antwerpii, bo nie miała rozkazu iść dalej. Gen. Brian Horrocks, dowódca XXX Korpusu, w skład którego wchodziła ta dywizja, ocenił później, że jego wojska miały wówczas wystarczająco dużo paliwa, by pójść 100 km dalej i zająć półwysep przylegający do Walcheren. Można było rozbić niemiecką obronę, zanim się skonsolidowała, a kilka dni przestoju pozwoliło Niemcom na ściągnięcie dodatkowych sił pozwalających utrzymać front na północ od Antwerpii. Montgomery zignorował tę okazję, bo ścigał swoją fantasmagorię w postaci operacji „Market Garden". Zignorował też dane wywiadowcze (przechwycone meldunki wysyłane poprzez Enigmę) mówiące, że niemieckie wojska uciekające z północnej Francji zaczynają zajmować tereny na północ od Antwerpii i u ujścia Skaldy. Eisenhower powinien był go przywołać do porządku, ale jak później wyjaśniał... nie był świadomy, gdzie leży Antwerpia. Myślał, że jest położona nad otwartym morzem, przy samym ujściu Skaldy.

Fatalnie przygotowana przez Montgomery'ego operacja „Market Garden" doprowadziła do zdobycia przez aliantów korytarza „prowadzącego znikąd donikąd" i pozwoliła Niemcom wzmocnić siły na holenderskim wybrzeżu. Walcheren została ogłoszona twierdzą bronioną przez 70. Dywizję Piechoty i oddziały Kriegsmarine. Hitler nakazał, by „wykorzystując wszystkie dostępne zasoby", blokować ujście Skaldy. Po stronie alianckiej admirał Ramsey tworzył plany desantu na Walcheren i naciskał na Montgomery'ego, by przyspieszyć oczyszczanie brzegów. Montgomery nawet jednak po klęsce pod Arnhem dawał tej operacji niski priorytet – przynajmniej jeśli chodzi o dostawy paliwa i amunicji. Uznał, że kandyjski II Korpus gen. Guya Simmondsa „przy okazji" wykona to zadanie.

Kanadyjczycy ruszyli do akcji już 15 września, nacierając w stronę holenderskiego portu Terneuzen położonego na południowym brzegu Skaldy. Nacierała wówczas też 1. Dywizja Pancerna gen. Stanisława Maczka. Toczyła walki wokół miejscowości Axel, blokującej drogę do Terneuzen. (Polscy saperzy zbudowali w okolicy most Gdynia. Nazwa tej przeprawy została zachowana w lokalnej topografii, a mieszkańcy wciąż pielęgnują pamięć o polskich wyzwolicielach). Cele operacji zrealizowano do 20 września. Do wyzwolenia pozostała jednak tzw. Kieszeń Breskens, czyli tereny na północ od kanału Leopolda i na zachód od belgijskiej miejscowości Zeebruge do Morza Północnego, na których okopała się niemiecka 64. Dywizja blokująca ujście Skaldy od południa. Operacja „Switchback" mająca na celu oczyszczenie tego obszaru z Niemców zacznie się 6 października. Kanadyjczycy zakończą ją po ciężkich walkach dopiero 3 listopada. W pierwszej fazie walk wojska kanadyjskie musiały racjonować amunicję, bo Montgomery im jej skąpił.

1. Dywizja Pancerna gen. Maczka w Holandii, październik 1944 r.
NAC

Tymczasem admirał Ramsay 5 października totalnie zjechał Montgomery'ego podczas narady z udziałem gen. Eisenhowera i marszałka Alana Brooke'a, szefa Imperialnego Sztabu Generalnego. Przekonał ich do swoich racji. Kilka dni później Eisenhower ostrzegł, że jeśli nie uda się oczyścić ujścia Skaldy, cały front od Morza Północnego do granicy szwajcarskiej zostanie sparaliżowany. 9 października pisał do Montgomery'ego, by wydzielił Kanadyjczykom wystarczająco dużo amunicji, bo inaczej nie będą w stanie prowadzić operacji ofensywnych przed 1 listopada. Montgomery odparł w typowym dla siebie pompatycznym stylu: „Domagam się, byś zapytał się Ramsaya, jakim prawem wygłasza on szalone oświadczenia na temat moich operacji, o których nie ma żadnego, powtarzam: żadnego, pojęcia... Nie ma, powtarzam: nie ma, żadnych braków amunicji".

14 października Montgomery napisał „Notatki o dowodzeniu", w których ostro krytykował Eisenhowera i domagał się nominacji na dowódcę alianckich sił lądowych na froncie zachodnim. Eisenhower zagroził mu wówczas, że go zwolni, jeśli nie będzie wykonywał rozkazów i nie zabierze się na poważnie do oczyszczania ujścia Skaldy. Montgomery musiał go przeprosić i wydać dyrektywę dającą priorytet operacjom nad Skaldą. Trudno się dziwić, że ten brytyjski dowódca był nazywany przez swojego rywala gen. George'a Pattona „Małym Dupkiem Montym"...

Potem przyszedł potop

Kanadyjska 2. Dywizja Piechoty rozpoczęła natarcie na północ od Antwerpii 2 października. Celem pierwszej fazy operacji „Vitality" było dojście do miasteczka Woendesdrecht znajdującego się przy nasadzie półwyspu Zuid-Beveland, który stanowił z kolei drogę do Walcheren. Zaskakująco ciężkie walki uliczne o tę miejscowość zaczęły się 6 października i trwały aż do 27 października. W pamięci Kanadyjczyków zapisał się szczególnie „czarny piątek" 13 października. Elitarny pułk Black Watch nacierał na Niemców okopanych wzdłuż linii kolejowej i na lesistych wzgórzach. Atakował poprzez polder – płaski, zalany grunt, doskonale widoczny dla Niemców obsługujących karabiny maszynowe. Zginęło 58 Kanadyjczyków, a Niemcy mieli tylko dwóch rannych. Niemiecki opór nie był jednak w stanie zatrzymać kolejnych kanadyjskich uderzeń, zwłaszcza że Kanadyjczyków zaczęła wspierać szkocka 52. Dywizja Lowland. Do 31 października zajęto cały półwysep Zuid-Beveland. Alianci zatrzymali się przed tamą Sloe łączącą półwysep z wyspą Walcheren. Wokół niej były słone bagna, a dostępu na wyspę broniły bunkry, działa przeciwpancerne i okopane czołgi. Black Watch zaatakowała przez groblę i dotarła 70 m do brzegu Walcheren. Tam została odrzucona. Natarcie powtórzono następnego ranka i stworzono przyczółek, z którego wkrótce Kanadyjczycy zostali wyparci. Później Kanadyjczycy znów uderzyli i odbili przyczółek. Zluzowała ich brytyjska 175. Brygada, która obroniła się przed niemieckim kontratakiem. Bojownik holenderskiego ruchu oporu wskazał Brytyjczykom miejsce, gdzie mogą łatwo się przeprawić na południe od tamy Sloe. W nocy z 2 na 3 listopada, podczas odpływu, przeprowadzili oni tam lądowanie, kompletnie zaskakując Niemców.

Co się w międzyczasie działo w „Festung Walcheren"? Wyspa stała się w październiku celem alianckich bombardowań. Bomby zrzucano na tamy, bo w alianckim dowództwie uznano, że zatapiając Walcheren, można zmiękczyć opór na tej wyspie. Samoloty zrzucały wcześniej ulotki skierowane do alianckich cywilów, w których nakazywano im opuścić wyspę. Cywile nie mieli jednak dokąd uciekać i woleli zostać na miejscu i strzec swojego majątku oraz zwierząt gospodarskich. Część z nich zginęła więc w trakcie powodzi.

Admirał Ramsay od kilku tygodni przygotowywał operację desantową na Walcheren o kryptonimie „Infatuate". Siły morskie do niej wyznaczone wyruszyły 31 października z Ostendy. Lądowały 1 listopada o 10 rano pod Vlissingen (na południu wyspy) i pod Westkapelle (na zachodnim krańcu wyspy). W pierwszym miejscu lądowały głównie oddziały szkockiej 155. Brygady Piechoty oraz brytyjscy i francuscy komandosi. Pod Westkapelle lądowała brytyjska 4. Brygada Sił Specjalnych, w której służyli również belgijscy i norwescy komandosi. Wsparcie pancerne (w tym oczywiście w postaci amfibii) zapewniały 79. Dywizja Pancerna i 30. Brygada Pancerna. Wsparcie morskie, oprócz okrętów desantowych, stanowił pancernik „Warspite", dwa brytyjskie niszczyciele i dwa monitory. Do akcji szykowała się flotylla trałowców.

Operacja desantowa przebiegała bardziej gładko, niż się spodziewano. Pierwszego dnia zdobyto trzy niemieckie baterie dział, a oddziały alianckie ruszyły wzdłuż wybrzeża, po piaskowych wydmach, i unieszkodliwiały kolejne niemieckie punkty oporu. Walki uliczne we Vlissingen trwały do 3 listopada. Po zdobyciu hotelu Britannia, lokalnej niemieckiej kwatery dowództwa, opór wroga w tym sektorze został zdezorganizowany. Tego samego dnia połączono alianckie przyczółki na wyspie, a trałowce zaczęły operację rozminowywania Skaldy.

6 listopada brytyjscy zwiadowcy wkroczyli do Middelburga, największego miasteczka na Walcheren. Usłyszeli od niemieckich jeńców, że gen. Wilhelm Daser, dowódca niemieckiej 70. Dywizji Piechoty, chce się poddać, ale chce też zachować twarz, dlatego podda się jedynie w obliczu ataku czołgów. Czołgów nigdzie w pobliżu nie było, ściągnięto więc kilka wielkich amfibii Buffalo, które z daleka mogły przypominać czołgi. Gdy amfibie wkroczyły do Middelburga, holenderscy cywile wylegli na ulice, by entuzjastycznie powitać wyzwolicieli. W miasteczku stacjonowały wciąż tysiące niemieckich żołnierzy, ale byli oni sparaliżowani wizją dużego brytyjskiego ataku. Do kwatery generała Dasera posłano norweskiego porucznika znającego niemiecki. Sztabowcy powitali go tam z ulgą, ale stary generał odmówił kapitulowania przed „ledwie porucznikiem". Posłano mu więc do sztabu sierżanta, któremu doczepiono do munduru polowego lipne naramienniki. Przedstawiono go jako pułkownika i zagrożono Niemcom potężnym bombardowaniem. Daser skapitulował. Na głównym placu Middelburga zaczęli się gromadzić niemieccy żołnierze. Było ich ponad 2 tysiące, Brytyjczyków – ledwie garstka. Holenderscy bojownicy ruchu oporu wyszli jednak z podziemia i pomogli pilnować jeńców oraz utrzymywać porządek w miasteczku. Ostatnie punkty oporu na Walcheren zdobyto do 8 listopada. W walkach o wyspę (licząc łącznie z działaniami lotniczymi i morskimi wokół niej) zginęło 489 alianckich żołnierzy, rannych było 925, a zaginęło 59. We wszystkich operacjach związanych z oczyszczaniem ujścia Skaldy alianckie straty wyniosły 12,8 tys. zabitych, rannych i zaginionych. Straty niemieckie są trudne do oszacowania, ale wzięto do niewoli około 10 tys. Niemców na Walcheren, a ponad 40 tys. we wszystkich operacjach związanych z odblokowaniem dostępu do Antwerpii. Największą stratą dla III Rzeszy było jednak to, że odblokowano ujście Skaldy.

W samą porę

Szacowano, że oczyszczenie Skaldy z min zajmie 28 dni. Operację tę przeprowadzono jednak w 22 dni, a 26 listopada ogłoszono, że Antwerpia jest już wystarczająco bezpiecznym portem, by przyjmować statki z zaopatrzeniem. Wkrótce zaroiło się w nim od okrętów. W kwietniu 1945 r. przeszło przez niego 1,7 mln ton ładunków, czyli 60 proc. zaopatrzenia idącego do alianckich oddziałów na froncie zachodnim. To wystarczyło, by zaopatrywać 84 dywizje i towarzyszące im eskadry lotnicze, a także by uchronić przed głodem miliony mieszkańców Europy Zachodniej. Niemcy uważali Antwerpię za pistolet skierowany w serce Rzeszy. Do marca 1945 r. skierowali przeciwko niej 1214 rakiet V1 i V2, które zabiły 3 tys. cywilów i raniły 12 tys. Zatopiły dwa statki, a 158 uszkodziły, ale mimo to tylko w niewielkim stopniu zakłóciły aliancką machinę logistyczną.

Zdobycie portu w Antwerpii było celem rozpoczętej w grudniu 1944 r. szaleńczej niemieckiej ofensywy w Ardenach. Pierwsze 10 tys. ton dostaw, które zostały w nim wyładowane, trafiło w samą porę do amerykańskich żołnierzy powstrzymujących tę ofensywę. Pamiętajmy jednak, że ujście Skaldy mogło zostać oczyszczone już we wrześniu. Tak się jednak nie stało, bo Montgomery skierował aliancki wysiłek w ślepą uliczkę operacji „Market Garden". Wynikiem jego strategii była nie tylko niepotrzebna śmierć tysięcy alianckich żołnierzy, ale również co najmniej 22 tys. holenderskich cywilów, którzy umarli z głodu na terenach, które Niemcy okupowali aż do maja 1945 r. Terenach, które można było wyzwolić dużo wcześniej. Tylko mądrości i uporowi admirała Ramsaya należy zawdzięczać to, że Montgomery nie doprowadził do dużo większych strat.

Miejsca związane z bitwą o Skaldę miałem okazję zwiedzić dzięki uprzejmości holenderskiej fundacji Liberation Route Europe upamiętniającej wydarzenia z lat 1944–1945. Zainteresowanym odwiedzeniem tego rejonu polecam wizytę w Muzem Wyzwolenia Zelandii (Bevrijdingsmuseum Zeeland) w Nieuwdorp.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA