fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o historii

Kościół i ewolucja

„Stworzenie Adama”, fresk Michała Anioła w kaplicy Sykstyńskiej.
Wikipedia
Istnieje powszechne przekonanie, że ogłoszona przez Karola Darwina i Alfreda Wallace'a w 1858 r. koncepcja doboru naturalnego, określająca jeden z mechanizmów ewolucji biologicznej, została natychmiast potępiona przez Kościół rzymskokatolicki jako zaprzeczająca dogmatowi o stworzeniu świata przez wszechmogącego Boga.

Jest to opinia nieprawdziwa i krzywdząca. Teoria ewolucji spotkała się z bardzo silną krytyką Kościołów protestanckich, natomiast nigdy nie została ostatecznie odrzucona w nauczaniu papieskim. Świadczy o tym chociażby fakt, że publikacja Darwina „O powstawaniu gatunków" (1849) nigdy nie znalazła się w indeksie ksiąg zakazanych. Wydany w 1864 r. dokument „Syllabus errorum", będący dodatkiem do encykliki papieża Piusa IX „Quanta cura" („O współczesnych błędach"), potępiał ideę rozdziału Kościoła od państwa, liberalizm, indywidualizm czy mnożące się jak grzyby po deszczu towarzystwa biblijne. Nie odnosił się jednak bezpośrednio do koncepcji selekcji naturalnej zaproponowanej przez Karola Darwina jako wytłumaczenie różnorodności gatunków w przyrodzie. Kościół co prawda nie przychylał się do poglądu, że złożone organizmy zwierzęce wyewoluowały z prymitywnych form życia w procesie stopniowych zmian i selekcji gatunkowej, ale też nie przedstawiał jasnego stanowiska w tej sprawie.

O wiele bardziej zdecydowanie darwinizm potępiały Kościoły i odłamy protestanckie, dla których samoistny proces zmian ewolucyjnych był zaprzeczeniem literalnej interpretacji Pisma Świętego. Kościół katolicki odrzucał taką interpretację Biblii. 18 listopada 1893 r. papież Leon XIII ogłosił encyklikę „Providentissimus Deus", w której przestrzegał wiernych, aby nie interpretować słów Pisma Świętego dosłownie i nie szukać w nim informacji przyrodniczych.

Kościół katolicki postępowo odrzucał obowiązujący w Kościołach protestanckich dogmat, że świat został stworzony wieczorem 22 października 4004 r. p.n.e., jak to wyliczył James Ussher, anglikański arcybiskup Armagh i prymas Irlandii. Papieże z respektem odnosili się do najnowszych koncepcji astrofizycznych i biologicznych, czego najlepszym dowodem mogą być słowa z prestiżowej amerykańskiej „Encyklopedii katolickiej", wydanej w setną rocznicę urodzin Darwina: „W świetle zasad chrześcijańskiego wyjaśniania natury historia królestw zwierząt i roślin na naszej planecie wydaje się jakimś wersetem zapisanym w tomie liczącym wiele milionów stron, na których opisano naturalny rozwój kosmosu, a na stronie tytułowej zapisano: »Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię«".

To dziwne połączenie głębokiej wiary w przesłanie Biblii i uznania rozwoju badań naukowych po raz pierwszy zdefiniował w listopadzie 1941 r. papież Pius XII, który podkreślił, że „nie widać powodów, ażeby wiara, iż człowiek został stworzony przez Boga, wykluczała opowiedzenie się za teorią ewolucyjnego pochodzenia człowieka". W 1950 r. Pius XII przekroczył teologiczny Rubikon, oświadczając w encyklice „Humani generis", że teoria ewolucji jest „poważną hipotezą, której Kościół w żaden sposób nie odrzuca". W 1996 r. papież Jan Paweł II poszedł o krok dalej, oświadczając, że „nowe zdobycze nauki każą nam uznać, iż teoria ewolucji jest czymś więcej niż hipotezą (...) Zbieżność wyników niezależnych badań – bynajmniej niezamierzona i nieprowokowana – sama w sobie stanowi znaczący argument na poparcie tej teorii".

Ostatecznie kropkę nad „i" w teologicznej ocenie darwinizmu postawił papież Franciszek: „Wielki Wybuch, umieszczany dziś u początku świata, nie zaprzecza Bożej interwencji stwórczej, ale jej wymaga. Ewolucja natury nie jest przeciwna pojęciu stworzenia, bo zakłada stworzenie bytów ulegających ewolucji".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA