fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o historii

Trzy bitwy pod Orszą: Pogromcy Moskali

Wikipedia
Pod Orszą polska armia trzykrotnie odniosła błyskotliwe zwycięstwo nad wojskami moskiewskimi. Druga z tych bitew, dziś niemal całkowicie zapomniana, uznawana jest za jeden z największych triumfów polskiego oręża.

Orsza, położona nad Dnieprem u ujścia Orszycy (dziś w obwodzie witebskim na Białorusi), przez wieki słynęła jako bogate, warowne miasto, przedostatnie (przed Smoleńskiem) na trasie z zachodniej Europy do Moskwy. Od XIII wieku, gdy Orsza wraz z okolicami weszła w skład Wielkiego Księstwa Litewskiego, rozpoczął się tutaj rozwój handlu, sztuki i rzemiosła. Miasto otoczono nowymi murami obronnymi, wybito nowe drogi dojazdowe i utworzono oddziały wojskowe, które miały pilnować porządku w centrum i poza murami (m.in. bezwzględnie ścigać rozbójników grasujących w okolicach). Tak zaczął się okres dynamicznego rozwoju i świetności Orszy, a samo miasto stało się jedną z najważniejszych warowni blokujących Moskwie dostęp do Rzeczypospolitej. Siłą rzeczy było solą w oku kolejnych władców Księstwa Moskiewskiego, którzy coraz łapczywiej patrzyli na zachód. Wojna zdawała się więc tylko kwestią czasu.

W czerwcu 1492 r. po 45 latach panowania, zmarł Kazimierz Jagiellończyk, jeden z najlepszych władców Polski. Swoim synom i następcom tronu – Janowi i Aleksandrowi – pozostawił silne i dobrze zarządzane państwo z dostępem do Bałtyku i wpływami na obcych dworach. Czas żałoby i zamieszania po śmierci króla postanowił wykorzystać książę moskiewski Iwan III Srogi, który zamierzał oderwać od Litwy Księstwa Wierchowskie. Chodziło o 12 małych księstw położonych u źródeł i w górnym biegu rzeki Oki, na które od kilku dekad ruscy książęta ostrzyli sobie zęby. Iwan wysłał armię, która uderzyła na dwa grody – Lubusk i Mceńsk – splądrowała je i wzięła do niewoli setki mieszkańców. Równocześnie lokalni władcy zaczęli przechodzić na stronę Moskwy. Przeciwko ruskim wojskom wyruszyła polsko-litewska armia pod dowództwem Jerzego Hlebowicza, namiestnika smoleńskiego i starosty żmudzkiego. Wyparł on napastników z Mceńska i spustoszył dobra dostojników, którzy przeszli na stronę wroga. Gdy wieść o kontrofensywie Hlebowicza dotarła do Moskwy, kniaź Iwan wysłał przeciwko niemu kolejną armię. W tym czasie jednak na tron polski wstąpił Jan Olbracht, a na litewski Aleksander Jagiellończyk i silna Rzeczpospolita mogła odpowiedzieć zbrojnie.

Niechciany pokój

Obie strony zaczęły rokowania. Litwini wysłali do Moskwy poselstwo, na którego czele stanął Stanisław Hlebowicz, wojewoda połocki. Z kolei Iwan III Srogi wysłał do Wilna delegację pokojową, która reprezentowała go jako „gosudara Wszechrusi". Rokowania trwały rok, a ich owocem był pokój podpisany w lutym 1494 r. w Moskwie. Na jego mocy Litwa zachowała część Księstw Wierchowskich, ale straciła Wiaźmę wraz z przyległymi terenami. Zrezygnowała też z roszczeń terytorialnych do Riazania, Nowogrodu Wielkiego, Pskowa i Tweru. Można więc powiedzieć, że z wojny zwycięsko wyszło Wielkie Księstwo Moskiewskie. Porozumienie przypieczętowało małżeństwo Aleksandra Jagiellończyka z Heleną Moskiewską, córką Iwana Srogiego.

Pokój nie trwał jednak długo. Pod koniec 1506 r. Litwini zażądali od Moskwy zwrotu wszystkich ziem uzyskanych 12 lat wcześniej. Moskwa odrzuciła te żądania. W rezultacie 2 lutego 1507 r. sejm litewski podjął uchwałę o gotowości do wypowiedzenia wojny Moskwie. W Połocku, Smoleńsku i Mińsku skoncentrowano litewskie wojska gotowe do uderzenia. Rusini zaczęli od ataku zaczepnego, ale wówczas dotarła do nich zaskakująca wiadomość: król Polski Zygmunt I Stary zebrał swoją armię i postanowił przyjść z pomocą Litwinom. Za nim przyszedł hetman wielki litewski Stanisław Kiszka, który zgromadził wojska w obozie pod Druckiem.

Gdy obie strony stały naprzeciw siebie i szykowały się do wielkiej wojny, granice Wielkiego Księstwa Moskiewskiego przekroczyli Tatarzy krymscy. Południe kraju stanęło więc w ogniu. Książę moskiewski Wasyl postanowił wyprawić się przeciwko Tatarom. Rozgromił ich po kilku miesiącach i zarządził ofensywę na Polskę. Jednak od początku jego plany zawodziły. Twierdz w Mścisławiu i Krzyczewie nie zdobył. Jakby tego było mało, we wrześniu z rosyjskiej niewoli uciekł hetman wielki litewski Konstanty Ostrogski i to on objął dowództwo nad połączoną armią polsko-litewską.

Z kolei na stronę Moskwy przeszedł marszałek nadworny litewski Michał Gliński. W porozumieniu z Wasylem próbował wywołać wymierzone w Rzeczpospolitą powstanie na ziemiach Białej Rusi, ale to się nie udało. Ruska armia ruszyła w kierunku Mińska, Orszy i Nowogródka, a przeciwko niej nadciągnęły połączone wojska polsko-litewskie pod komendą Ostrogskiego. Jego celem było odbicie ziemi smoleńskiej i przyłączenie jej na zawsze do Rzeczypospolitej. Hetman rozbił obóz w okolicach Nowogródka i tam koncentrował wojska. Dotarł do niego wówczas wojewoda lubelski Mikołaj Firlej, który przyprowadził ze sobą 5 tys. zaciężnych rycerzy. Wasyl III, który szybko dowiedział się o postępach polskich wojsk, postanowił prowadzić wojnę na terytorium wroga. Zwinął więc obóz pod Smoleńskiem i ruszył na zachód. Tymczasem okazało się, że hetman Ostrogski zmienił kierunek i szedł na wojska moskiewskie od północy. W odpowiedzi moskiewscy dowódcy postanowili zastawić pułapkę: wycofali się na południowy brzeg Dniepru, aby uderzyć na Polaków i Litwinów w momencie przeprawy przez rzekę. Ostrogski jednak nie dał się nabrać i nie zdecydował się na przeprawę przez rzekę.

Do wojsk polsko-litewskich dołączył król Zygmunt I Stary na czele chorągwi krakowskiej. Monarcha, choć formalnie był naczelnym wodzem, powierzył dowództwo hetmanowi Ostrogskiemu, a ten podzielił armię na trzy szeregi: pierwszy zajęła artyleria, piechota i jazda uzbrojona w kopie, w drugim stanęła lekka jazda litewska, a w trzecim król z doborowymi chorągwiami nadwornymi, wspartymi na skrzydłach przez 500 husarzy. Hetman Ostrogski wciągnął Wasyla III w pułapkę: zaatakował go słabymi siłami z przodu, a równocześnie kazał chorągwiom jazdy obejść obóz wroga i zaatakować od tyłu. Ten taktyczny manewr zaskoczył dowództwo moskiewskie. Okrążony Wasyl nakazał jak najszybszy odwrót. Pod osłoną nocy wojska moskiewskie wycofały się, zostawiając obóz na pastwę wroga. I w taki sposób Orsza po raz pierwszy zapisała się w historii jako miejsce triumfu polskiego oręża.

Historia się powtarza

Pobity Wasyl bał się, że polski król ruszy za nim i zniszczy go całkowicie. Wysłał więc parlamentariuszy i zaproponował zakończenie wojny. Zygmunt Stary, który nie chciał zapuszczać się w głąb Księstwa Moskiewskiego, zgodził się. 8 października 1508 r. doszło do zawarcia pokoju. Zakładał on, że Moskwa zrzeknie się dostępu do Dniepru. Choć pokój nazwano „wieczystym", obie strony zdawały sobie sprawę, że potrwa on najwyżej kilka lat. Król Zygmunt spodziewał się, że Wasyl odbuduje armię i znowu ruszy na zachód, by odzyskać utracone terytoria. Aby to utrudnić, polski monarcha podpisał traktat z chanem krymskim Menglim I Girejem. Zakładał on wzajemną pomoc w razie ataku ze strony Moskwy. Ale nie tylko. Zygmunt Stary zgodził się również, aby tatarskie wyprawy łupieżcze na Moskwę przechodziły przez terytorium Rzeczypospolitej, pod warunkiem że oddadzą trzecią część łupów. W rezultacie w 1512 r. Tatarzy przeprowadzili serię najazdów na Moskwę i dotarli aż do Riazania. Wracając na Krym, zatrzymali się w Kijowie i zgodnie z porozumieniem oddali jedną trzecią łupów wojennych, w zamian za co wojska Rzeczypospolitej nie czyniły im żadnych przeszkód w dotarciu do domu.

Tymczasem książę Wasyl odbudowywał swoje siły. Kupił od Niemców ciężkie uzbrojenie, w tym potężne działa oblężnicze, armaty i falkonety (lekkie, zwrotne działa). Sformował nowe pułki jazdy i piechoty i zainwestował w ich uzbrojenie. W listopadzie 1512 r., ledwie cztery lata po podpisaniu pokoju „wieczystego", moskiewska armia ruszyła na zachód ku granicom Rzeczypospolitej. Rosjanie wzięli na cel Smoleńsk, Orszę, Witebsk, Bracław i Mińsk. Po surowej zimie kniaź Michał Gliński rozpoczął oblężenie Smoleńska. Naprzeciw wyszedł mu wojewoda kijowski Jerzy Radziwiłł. Jego armia zmusiła Rosjan, by wycofali się za linię Dźwiny. Wówczas Wasilij Szemiatycz, jeden z dowódców moskiewskich, rozpoczął rajd na Kijów. Miasta nie zdobył, za to kontruderzenie polskie dotarło aż na Siewierszczyznę. W tej sytuacji książę Wasyl III wziął dodatkowe wojska i osobiście pofatygował się pod Smoleńsk. Polska załoga jednak broniła się dzielnie. Wasyl przez sześć tygodni próbował zdobyć miasto, ale jego ataki napotykały twardy opór obrońców. W listopadzie 1513 r. hetman Ostrogski wyparł Rosjan spod Orszy i w każdej chwili mógł rozpocząć wielki kontratak, który musiałby doprowadzić do odcięcia wojsk moskiewskich, a później do ich całkowitej klęski.

Sojusz przeciwko Rzeczypospolitej

Coraz bardziej upokorzony Wasyl zaczął sobie zdawać sprawę, że nie podoła polskim wojskom. Gdy więc surowa zima rozdzieliła walczące strony, wysłał poselstwo do wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego Albrechta Hohenzollerna, aby przekonać go do sojuszu przeciwko Rzeczypospolitej. Wielki mistrz był zainteresowany i o poparcie zwrócił się do Maksymiliana I Habsburga, króla niemieckiego, a od 1508 r. cesarza rzymskiego z nadania papieża Leona X. Taki sojusz gwarantował poparcie ówczesnej Europy i musiał osłabić pozycję Polski na arenie międzynarodowej. Maksymilian wysłał do Moskwy posłów, a ci w lutym 1514 r. zawarli traktat z Wasylem. Oba państwa zobowiązały się do walki przeciwko Rzeczypospolitej. Dodatkowo cesarz Maksymilian miał udzielić ruskiemu kniaziowi pomocy w odzyskaniu Połocka, Smoleńska i Kijowa.

Gdy tylko śniegi i mrozy ustąpiły, na Siewierszczyznę znowu najechały czambuły tatarskie. Sejm litewski uchwalił nowe podatki na wojnę i na sfinansowanie polskich wojsk najemnych. Ostatecznie udało się zwerbować około 8 tys. żołnierzy zaciężnych, nad którymi komendę objął starosta trembowelski Janusz Świerczowski. Jego imię stało się głośne w Rzeczypospolitej po tym, jak kierował poselstwem do Imperium Osmańskiego.

W kwietniu 1514 r. pod Smoleńsk przybyła silna armia moskiewska dowodzona przez Michała Glińskiego. Rozpoczęło się drugie oblężenie miasta. Przez ponad trzy miesiące obrońcy stawiali bohaterski opór, ale z czasem zaczęła się kończyć amunicja i żywność. Wyczekiwana odsiecz długo nie nadchodziła, dlatego wojewoda smoleński Jerzy Sołłohub 31 lipca poddał twierdzę. Tego samego dnia do Smoleńska triumfalnie wkroczył kniaź Wasyl. W kolejnych tygodniach poddały się następne miasta: Mścisław, Krzyczew i Dubrowna. Książę Wasyl zdecydował się przeprowadzić „rusyfikację" Smoleńszczyzny. Dotychczasowych mieszkańców pod przymusem przesiedlano w głąb Rusi, a w ich miejsce sprowadzano osadników moskiewskich. Wasyl liczył, że w ten sposób powstanie silna i wierna mu zachodnia prowincja księstwa, której Rzeczpospolita nigdy już nie zajmie. Mylił się.

Hetman Ostrogski gromi Czeladnina

W sierpniu wojska polsko-litewskie połączyły się pod Mińskiem i stamtąd pod dowództwem króla Zygmunta ruszyły na wschód, aby stawić czoło wojskom Wasyla. Monarcha dysponował łącznie około 35 tys. jazdy, piechoty i wojsk zaciężnych. W Borysowie przekazał naczelne dowództwo hetmanowi Ostrogskiemu, a sam pozostał z niewielką częścią sił, aby bronić tutejszej twierdzy. Polacy i Litwini sforsowali Berezynę i ruszyli w stronę Smoleńska. Wasyl III, który miał 80 tys. świetnie uzbrojonych żołnierzy, nie zdecydował się osobiście stanąć na ich czele. Oddał dowództwo Iwanowi Czeladninowi i nakazał mu zatrzymać polską ofensywę w okolicach Orszy. Czeladnin rozbił tam obóz, licząc na to, że nieprzyjacielskie wojska będą zmuszone przeprawić się przez dwa mosty na Dnieprze pozostające pod jego kontrolą.

Czeladnin nie wiedział jednak, że hetman Ostrogski, który uczestniczył w poprzedniej wojnie, zapamiętał, że obok wsi Paszyno znajduje się bród. Tamtędy nakazał przeprawić ciężką i lekką jazdę, a piechota i artyleria przeszły na drugi brzeg po mostach pontonowych wykonanych naprędce z łodzi, beczek po winie i piwie. Wszystko to stało się nocą z 7 na 8 września 1514 r. Rankiem polska armia w pełnej gotowości stała już naprzeciwko sił moskiewskich. Hetman Ostrogski ustawił główne siły piechoty i artylerii w centrum, a na skrzydłach jazdę polską i litewską, wspomaganą przez żołnierzy zaciężnych pod dowództwem starosty Świerczowskiego. Hetman kazał również ustawić kilka pułków piechoty i armaty przy pobliskich wąwozach, gdyby i w nich miała toczyć się bitwa.

W południe do ataku przeciwko polskim chorągwiom ruszył pułkownik Bułhakow-Golica. Naprzeciw niemu wyszedł ze swoimi jeźdźcami pułkownik Wojciech Sampoliński, ale musiał ustąpić przed przeważającymi siłami przeciwnika. Bułhakow-Golica nie dotarł jednak do polskich pozycji. Powstrzymały go armaty, które zabiły setki jego żołnierzy. W tym samym czasie na prawe skrzydło polsko-litewskie natarł książę Andriej Oboleński, zastępca głównego dowódcy. Wywiązała się zażarta walka. Hetman Ostrogski wysłał przeciw niemu lekką jazdę litewską, która przeprowadziła kontratak i zaczęła spychać Rusinów w stronę ich obozu. W tym czasie pułkownik Sampoliński przegrupował swoje chorągwie i na ich czele ruszył do kontrataku, wspierany przez ciężkie i lekkie działa.

Wtedy hetman Ostrogski wprowadził w życie swój główny pomysł: zarządził pozorowaną ucieczkę przez wąwóz w stronę Dniepru. Moskale ruszyli za nim w pościg. Gdy dotarli do najwęższej części wąwozu, dostali się pod zmasowany ostrzał artylerii ustawionej na górze wąwozu. Ściśnięci żołnierze Wasyla znaleźli się w tragicznej sytuacji: od wlotu do wąwozu dzieliła ich spora odległość, wylotu broniły polskie chorągwie, a z góry dziesiątkowały ich kule z armat i rusznic. Jedna z nich zabiła kniazia Oboleńskiego, co jeszcze bardziej wzmogło panikę w moskiewskich szeregach. Hetman zarządził wówczas atak na centrum przeciwnika i do szarży ruszyły chorągwie husarii, które rozbiły główne siły Czeladnina, a później nawet tylne straże. Dzieła zwycięstwa dopełniła lekka jazda księcia Radziwiłła i najemnicy dowodzeni przez Świerczowskiego. Po ich atakach załamały się resztki moskiewskich szeregów, a żołnierze zaczęli uciekać z pola bitwy. Walki i pogoń za uciekinierami trwały do północy. Hetman Ostrogski tuż po bitwie triumfalnie wjechał do opustoszałego obozu Moskali i uwolnił kilka tysięcy jeńców (w tym polskich żołnierzy wziętych do niewoli w poprzednich potyczkach). W ręce wojska wpadły liczne dobra zgromadzone w obozie, w tym futra, złote monety, kosztowności i klejnoty.

Następnego dnia zwycięski hetman zarządził natarcie na wschód. W ciągu kilku tygodni Polacy i Litwini odbili Mścisław, Krzyczew i Dubrowną. Smoleńska, który był celem wyprawy, nie udało się oswobodzić z rąk wroga. Jednak największym sukcesem było rozbicie moskiewskiej armii, która przez następne kilkanaście lat nie mogła zagrozić granicom Rzeczypospolitej. Bitwa pod Orszą zniweczyła też plany Niemców, Krzyżaków i Moskali na zniszczenie Polski. Pokrzyżowała również pomysły Habsburgów i Hohenzollernów wymierzone przeciwko dynastii Jagiellonów. W 1522 r. podpisano pokój, którym Rzeczpospolita ugruntowała swoją pozycję największej europejskiej potęgi, a trzy lata później na krakowskim rynku król Zygmunt Stary przyjął hołd wielkiego mistrza krzyżackiego Albrechta Hohenzollerna.

Trzecie zwycięstwo

Na kolejny triumf polskiego wojska wąwozy i lasy wokół Orszy czekały do 1564 r. Trwała wówczas wojna między Polską i Litwą a Carstwem Rosyjskim, które sprzymierzyło się z królem Szwecji, aby osłabić potęgę Polski i zająć jej wschodnie rubieże. Gdy Szwedzi atakowali Rygę i Inflanty, wojska rosyjskie zaczęły natarcie od wschodu na Litwę. Przeciwstawił się im hetman wielki litewski Mikołaj Radziwiłł Rudy, który pod Orszą rozbił wojska moskiewskie, co otworzyło Polakom drogę na Połock. Jednak ani siła armii, ani znaczenie zwycięstwa nie były tak duże jak prawie pół wieku wcześniej.

Historycy uznają bitwę pod Orszą z 1514 r. za jedno z największych i najświetniejszych zwycięstw w dziejach Polski. Hetman Ostrogski przy minimalnych stratach własnych (zginęło mniej niż 2 tys. Polaków) rozbił dwukrotnie silniejszą armię Wasyla III i odbił dla Rzeczypospolitej prawie całą Smoleńszczyznę. Upamiętnieniem tego zwycięstwa jest namalowany kilka lat później obraz „Bitwa pod Orszą" (nieznanego autora, choć tradycja przypisuje go Hansowi Krellowi, nadwornemu malarzowi króla węgierskiego Ludwika II Jagiellończyka). W okresie komunizmu historiografia skutecznie wyrugowała bitwę pod Orszą z pamięci Polaków. Historia nie pasowała przecież do mitu o „braterstwie" narodów polskiego i rosyjskiego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA