fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rynek pracy

Już po pandemii na rynku pracy. Wróciła stabilizacja

Fotorzepa, Robert Gardziński
Stopa bezrobocia rejestrowanego w sierpniu trzeci miesiąc z rzędu utrzymała się na poziomie 6,1 proc., a biorąc poprawkę na czynniki sezonowe nawet zmalała. Stabilizacja sytuacji na rynku pracy przekłada się na niezłe nastroje konsumentów.

Większość ekonomistów ankietowanych przez „Rzeczpospolitą" spodziewała się, że stopa bezrobocia rejestrowanego pozostanie w sierpniu bez zmian. Część jednak oczekiwała zwyżki tego wskaźnika do 6,2 a nawet 6,3 proc.

Z danych, które GUS opublikował w środę, wynika, że w sierpniu w urzędach pracy zarejestrowanych było 1028 tys. osób bezrobotnych, o 1,5 tys. mniej niż w lipcu. Po korekcie o wpływ czynników sezonowych (w sierpniu bezrobocie zwykle maleje), liczba bezrobotnych wyniosła w sierpniu 1064 tys., po 1071 tys. w lipcu. A to oznacza spadek stopy bezrobocia do 6,3 proc., z 6,4 proc. w poprzednich dwóch miesiącach.

Stabilna w ostatnim stopa bezrobocia nie oznacza, że pandemia Covid-19 nie uderzyła w polski rynek pracy. W porównaniu do sierpnia ub.r., wskaźnik ten jest o 0,9 pkt proc. wyższy. Wiosną, gdy gospodarka była sparaliżowana antyepidemicznymi restrykcjami, ekonomiści spodziewali się jednak znacznie większego skoku bezrobocia.

„Dane wakacyjne są o tyle ważne, że obejmują w przypadku części przedsiębiorstw zakończenie okresów wsparcia w ramach tarcz antykryzysowych (np. dopłaty do wynagrodzeń) oraz efekty najdłuższych terminów wypowiedzeń w przypadku umów o pracę. Podobnie jak dane dotyczące przeciętnego zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw, statystyki bezrobocia rejestrowanego nie wskazują na przyspieszenie procesu likwidacji miejsc pracy i wzrostu bezrobocia" – skomentowali środowe dane GUS ekonomiści z Banku Ochrony Środowiska.

Z danych tych wynika, że w sierpniu liczba pracujących w sektorze przedsiębiorstw (to podmioty z co najmniej 10 pracownikami) zmalała o 0,8 proc. rok do roku, tak samo jak w lipcu i czerwcu. To potwierdza, że za wyhamowaniem spadku przeciętnego zatrudnienia do 1,5 proc. rok do roku z 2,3 proc. w lipcu, o którym GUS informował tydzień temu, odpowiadała w dużej mierze normalizacja czasu pracy w firmach i powroty pracowników z urlopów opiekuńczych (przeciętne zatrudnienie to miara liczby pełnych etatów).

„Choć w dalszym ciągu zakładamy, że pod koniec roku dojdzie do ograniczenia popytu na pracowników i zwiększenia skali likwidacji miejsc pracy, bieżące dane oraz założenie, że nie dojdzie do kolejnego zamknięcia gospodarki wskazują, że stopa bezrobocia na koniec 2020 r. może nie przekroczyć poziomu 7 proc., co byłoby naprawdę bardzo dobrym wynikiem, biorąc pod uwagę skalę spowolnienia polskiej gospodarki" – dodali ekonomiści z BOŚ, którzy w ostatnich trzech latach stale zwyciężali w konkursie krótkoterminowych prognoz makroekonomicznych i rynkowych „Rzeczpospolitej".

Stabilna sytuacja na rynku pracy prowadzi do stopniowej odbudowy nastrojów konsumentów. Jak podał w środę GUS, bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej (BWUK), który odzwierciedla oceny i oczekiwania gospodarstw domowych dotyczące ich sytuacji finansowej oraz stanu gospodarki, a także skłonność konsumentów do dokonywania ważnych zakupów, wzrósł we wrześniu do -15 pkt z -15,2 pkt w lipcu. To wprawdzie wynik gorszy niż w lipcu (-13,4 pkt), ale wyraźnie lepszy niż w kwietniu i maju, gdy BWUK był poniżej -30 pkt.

Każdy ujemny odczyt BWUK oznacza, że wśród konsumentów pesymistów jest więcej niż optymistów. To jednak zjawisko w Polsce typowe. Wskaźnik ten, obliczany przez GUS od ponad 20 lat, dopiero w 2017 r. po raz pierwszy znalazł się powyżej zera. Wcześniej nawet w okresie konsumpcyjnych boomów był ujemny.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA