fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rynek pracy

Ulga podatkowa pomoże wyciągnąć młodych ludzi z szarej strefy

Adobe Stock
Na zwolnieniu z PIT osoby do 26. roku życia mogą zyskać nawet kilkaset złotych miesięcznie. Ale z punktu widzenia pracodawcy nie stały się one przez to cenniejszymi kandydatami. Wciąż najbardziej liczą się kwalifikacje i umiejętności.

Z początkiem sierpnia weszła w życia nowa ulga podatkowa, tzw. zerowy PIT dla młodych. Dzięki niej wynagrodzenia pracownika, czy to z etatu, czy z umowy zlecenia, są zwolnione z podatku dochodowego.

Czytaj także: Zerowy PIT dla młodych: to trzeba koniecznie wiedzieć 

Młodzi pracownicy chętnie korzystają z tych nowych uprawnień – tłumnie składają oświadczenia, dzięki którym mogą cieszyć się niższym podatkiem i wyższymi dochodami jeszcze w tym roku. Bez złożenia takiego oświadczenia mogliby uwzględnić zwolnienie dopiero w rozliczeniu rocznym za 2019 r.

„Rzeczpospolita" sprawdziła, czy dzięki nowej uldze osobom do 26. roku życia łatwiej znaleźć pracę. Czy teraz firmy chętniej sięgają po takich kandydatów?

Bez rewolucji

– Szczerze mówiąc, szału na młodych, w efekcie tej ulgi, nie ma – mówi nam ekspert rynku pracy.

– Wielu pracodawców ma problemy z pozyskaniem pracowników. Z naszych badań wynika, że z wyzwaniem tym zmaga się niemal połowa firm w Polsce. Obserwujemy więc stałe zapotrzebowanie na pracowników, niezależnie od ich wieku – mówi Agnieszka Żak, dyrektor regionu w Work Service SA.

Zainteresowanie młodymi nie zwiększyło się gwałtownie, ponieważ – jak wyjaśnia Agnieszka Żak – zwolnienie ich z podatku dochodowego nie ma wpływu na koszty ponoszone przez pracodawców, a ich praca nie staje się przez to tańsza. – Ponieważ likwidacja podatku nie wpłynęła na zmianę kosztów pracodawcy, to nie obserwujemy również zwiększonej otwartości firm na zatrudnianie osób do 26. roku życia – podkreśla Magdalena Radomska, ekspert rynku pracy z agencji rekrutacyjnej Manpower.

Kto zyskuje

Oznacza to, że całą śmietankę z zerowego PIT spija pracownik, a pracodawca praktycznie nic na tym nie korzysta. Przykładowo, obecnie przy wynagrodzeniu minimalnym wynoszącym miesięcznie 2250 zł brutto pracownik dostaje na rękę 1634 zł, a łączne koszty dla pracodawcy wynoszą 2711 zł. Od sierpnia, przy tym samym wynagrodzeniu brutto młoda osoba dostać może na rękę ok. 130 zł więcej, ale dla pracodawcy koszty pozostają bez zmian.

Przy wynagrodzeniu brutto na poziomie średniej płacy w Polsce (czyli 4756 zł) młodzi mogą zyskać ok. 350 zł na miesiąc, a przy zarobkach na poziomie ok. 7 tys. zł brutto (czyli blisko rocznego limitu, po przekroczeniu którego ulga już nie obowiązuje) – nawet 550 zł na miesiąc. Ale pracodawca w każdym przypadku ponosi te same koszty co przed wprowadzeniem zerowego PIT.

Przede wszystkim kompetencje

Młody pracownik z ulgą nie staje się więc automatycznie „tańszy" dla pracodawcy niż pracownik bez ulgi. Przynajmniej nie tak od razu, bo można sobie wyobrazić taką sytuację: firma, zatrudniając nowego pracownika mającego poniżej 26. roku życia, zaoferuje mu nieco niższe wynagrodzenie brutto, tak by i pracownik dostał na rękę więcej niż przed wprowadzeniem ulgi, a i firma nieco skorzystała.

– Sytuacja na rynku pracy jest nadal bardzo dobra dla pracowników, a dla pracodawców ważniejsze jest znalezienie poszukiwanych kompetencji niż obniżony koszt pracy – zwraca uwagę Iwo Paliszewski z agencji Antal. – To, czy dana osoba może korzystać ze zwolnienia z PIT, nie wpływa w ogóle na „jakość kandydatów" ani ich dostępność. Dziś pracodawca chętnie dopłaci, byle tylko znaleźć odpowiedniego kandydata – uważa Paliszewski.

Agnieszka Żak z Work Service zauważa, że nawet po zmianach podatkowych najbardziej atrakcyjni pod względem kosztów zatrudniania pozostają... studenci (do 26. roku życia). W przypadku zatrudnienia na umowę zlecenia pracodawca nie musi opłacać składek na ubezpieczenia społeczne, więc praktycznie koszty pracy równe są wynagrodzeniu netto.

Zarabiać „oficjalnie"

Eksperci są zgodni, że zerowy PIT dla młodych poprawi ich sytuację zarówno materialną, jak i na rynku pracy. – Faktycznie osoby poniżej 26. roku życia będą dostawać więcej na rękę, a to na pewno „podreperuje" portfele młodszych kandydatów – uważa Iwo Paliszewski.

– To, czego się spodziewamy jako skutek wprowadzonych zmian, to wzmożone zainteresowanie ofertami pracy ze strony młodych kandydatów, którzy mogą liczyć na wyższe wynagrodzenie – podkreśla Magdalena Radomska z Manpower. – A wyższa płaca netto stanowi element zachęcający do rozpoczęcia pierwszej pracy. W firmach oznaczać to będzie wsparcie w pracach niewymagających doświadczenia, szczególnych kwalifikacji i umiejętności, bo takowych młody kandydat ze względu na to, że jest na początku swojej drogi zawodowej, jeszcze nie nabył – wyjaśnia.

Także Ministerstwo Finansów, które przygotowało projekt ustawy, zaznacza, że likwidacja PIT dla młodych pozwoli im łatwiej rozpoczynać pracę, ale i da możliwość powrotu na rynek pracy osobom pracującym w szarej strefie.

Dwa miliony beneficjentów

Resort finansów podkreśla, że osoby wchodzące na rynek pracy wymagają szczególnego wsparcia. Podejmując zatrudnienie, często opuszczają dom rodzinny, tworzą własne gospodarstwo domowe, co generuje koszty. Podjęcie pracy wymaga także poniesienia innych wydatków, np. związanych z uzupełnieniem wykształcenia czy nabyciem nowych umiejętności, wymaganych przez pracodawcę. „Sytuacja osób młodych jest zatem niejednokrotnie trudniejsza od sytuacji osób, które zdążyły już okrzepnąć na rynku pracy, co determinuje poziom aktywności zawodowej i bezrobocia wśród osób młodych" – analizuje resort.

Z ulgi w PIT może skorzystać ok. 2 mln osób. Dotyczy ona dochodów z pracy etatowej i umów zleceń, nie dotyczy umów o dzieło oraz samozatrudnienia. Zwolnienie ograniczone jest limitem kwotowym – dla przychodów uzyskanych od 1 stycznia 2020 r. roczny limit wynosi 85 528 zł.

Roczne koszty dla finansów państwa, w postaci ubytków w dochodach z PIT, oszacowano na ok. 2,45 mld zł.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA