fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rolnictwo

Litwa: ekologiczna apokalipsa uderza w rolników i mleczarzy

Adobe Stock
W 60 km od granicy Polski przez 10 dni i nocy płonęły zakłady utylizacji opon. Okoliczne tereny zostały tak skażone, że przez 2-3 lata nie można tam będzie hodować zwierząt, ani produkować mleka. Rząd wypłaci odszkodowania rolnikom.

Litewski nadzór weterynaryjno-żywonościowy nakazał wycofanie ze sklepów produkcji pięciu zakładów mleczarskich skupujących dotąd mleko z rejonu Olity (Alytus). Chodzi o produkcję  Rokiškio s?ris, Rokiškio pienas, Var?nos pienelis, Rivona i Marijampol?s pieno konservai.

- Biorąc pod uwagę niebezpieczeństwo, jakimi są zanieczyszczenia, które pojawiły się w czasie pożaru, ustaliliśmy, które zakłady skupowały mleko ze skażonych terenów w czasie, gdy płonęło składowisko opon. Chociaż badania nabiału nie wykazały nadmiernej zawartości trucizn, to profilaktycznie zdecydowaliśmy o zakazie sprzedaży mleka, jogurtów, kefirów i śmietany wyprodukowanych z mleka skupionego w czasie pożaru - tłumaczyła portalowi Delfi Jurgita Siwackaite szefowa nadzoru. Dla litewskich mleczarzy to kolejny cios po tym jak niedawno USA obłożyły litewski nabiał 25 proc. cłem. Nie wiedzą co teraz robić z zatrzymaną produkcją.

Dyrektor Var?nos pienelis JolantaKuzminene powiedziała, że zatrzymali około 20 ton takich produktów w magazynie, kolejne 10-15 ton trzeba było odebrać ze sklepów.

Rolnicy, których gospodarstwa znajdują się na zanieczyszczonych terenach otrzymali zakaz sprzedaży mleka do mleczarni. Mleka nie wolno używać do wyrobów domowych ani sprzedawać na rynkach. Firmy skupujące mleko otrzymały zakaz działalności na terenach wokół Olity.

Dzień wcześniej 28 października do Olity niespodziewanie przyjechał prezydent Gitanas Nauseda. To co zobaczył na terenie zakładów Ecologistica nazwał widokiem „apokaliptycznym".

- Musimy teraz wyjaśnić dwie rzeczy: aby skutki, które już są w przyrodzie nie przeniosły się na ludzi i  jak nie dopuścić do podobnej katastrofy w przyszłości - mówił prezydent Litwy.

Skrytykował system działania w takich sytuacjach, który w wypadku Olity „zadziałał źle". Między poszczególnymi służbami nie było należytej współpracy.

Przypomnijmy, że pożar wybuchł 16 października na składowisku starych opon przy zakładach recyklingu Ecologistica w mieście Alytus (Olita), leżącym 60 km od granicy z Polską. Pożar ogarnął opony leżące na powierzchni 2000 m kw i był tak wielki, że gasiły go jednostki straży ze wszystkich największych miast Litwy w tym w Wilna, Kowna, Marianpolu.

Przez 10 dni nie udało się ugasić płonących opon i słupy czarnego dymu opanowały niebo nad miastem i okolicami. Zakłady pracy, szkoły, przedszkola itp zostały zamknięte. Mieszkańców ostrzeżono przed wychodzeniem na ulice. Obowiązywał zakaz wietrzenia pomieszczeń.

Według oficjalnych danych poziom zanieczyszczenia powietrza 4-krotnie przewyższał normy. Eksperci niezależni są zdania, że dane podawane opinii publicznej są zaniżane.

Wszczęte dochodzenie pokazało, że Ecologistica złamała wiele przepisów i nie realizowała wytycznych kontroli, która w 2018 r znalazła w zakładach szereg naruszeń. M.in. firma zgromadziła więcej starych opon, aniżeli mogła zgodnie z wydanymi pozwoleniami. Do tego przechowała opony w niewłaściwy sposób.

Pożar został ugaszony 25 października.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA