Reklama

Nie ma kto zbierać owoców. Jak Europa długa i szeroka

Europejczycy w czasie pandemii jedzą więcej owoców, ale niedługo mogą mieć problem. Przez pandemię nie ma kto ich zbierać.

Aktualizacja: 31.07.2020 14:20 Publikacja: 31.07.2020 13:04

Nie ma kto zbierać owoców. Jak Europa długa i szeroka

Foto: Bloomberg

W całej Unii Europejskiej (i w Wielkiej Brytanii) sadownicy, hodowcy owoców miękkich czy właściciele winnic z niepokojem patrzą na zbliżającą się, lub też trwającą właśnie, porę zbiorów. Choć europejscy konsumenci zwrócili większą uwagę na obecność owoców w diecie w czasie pandemii, to jednak dla producentów niekoniecznie oznacza to powody do radości. Powód jest bardzo prosty – pandemia i związane z nią obostrzenia odcięły kraje Unii od robotników, którzy zbierali owoce. Co prawda ostatnie luzowanie obostrzeń pomogło nieco, ale niewygasająca epidemia grozi tym, że w każdej chwili może się to zmienić.

Czytaj także: Warzywa zostaną w ziemi? Francja tęskni za Polakami

- Mam obecnie siłę roboczą, by prowadzić prace w sadach i zbiory zapowiadają się dobrze. Ale w każdej chwili kraj znów może zostać zamknięty – mówił Reutersowi Daniel Sauvaitre, szef francuskiego stowarzyszenia hodowców jabłek i gruszek.

Sytuacji producentów owoców nie poprawia fakt, że robotników sezonowych, jak Europa długa i szeroka, tradycyjnie kwateruje się w warunkach, które utrudniają zachowanie dystansu społecznego. Tylko w lipcu w Anglii potwierdzono zakażenie koronawirusem u 70 robotników sezonowych.

Na Wyspach sytuację utrudnia fakt, że miejscowi rolnicy przyzwyczaili się od dawna polegać na imigrantach, którzy w niektórych częściach Anglii stanowili nawet 99 procent robotników sezonowych. W tym roku konieczne będzie mocniejsze oparcie się na lokalnej ludności, która ma wyższe wymagania płacowe.

Reklama
Reklama

Czytaj także: Reuters: Niemcy zniosą ograniczenia dotyczące pracowników sezonowych

We Francji winnice z niepokojem oczekują winobrania. Każdego roku przy zbiorze winogron tylko w Szampanii zatrudnianych jest od 100 do 120 tys. osób, wśród których ponad jedną czwartą stanowili robotnicy z zagranicy. W związku z sytuacją w tym roku producenci winogron szukają pracowników sezonowych nawet na uniwersytetach.

Problemy ze zbiorami mają także polscy producenci owoców, a Polska jest potentatem choćby na rynku malin czy jabłek. Choć spodziewane są duże zbiory, to polscy hodowcy martwią się, że nie ma kto ich zbierać – brakuje bowiem Ukraińców, którzy byli gotowi pracować za stawki oferowane przez polskich producentów owoców. Brak siły roboczej jest tak dramatyczny, że robotnicy sezonowi z zagranicy mogą pracować nawet podczas kwarantanny, choć z zachowaniem zasad bezpieczeństwa.

- Rąk do pracy przy zbiorach jest mało. Polacy nie chcą się podejmować takiej pracy – opowiadała jedna z producentek serwisowi Agrofakt. Przy okazji polscy producenci mają poważne problemy ze sprzedażą niektórych owoców. Pomimo utrzymywania się wysokich cen w sklepach, ceny w skupie często nie pokrywają nawet kosztów produkcji.

Zagrożeniem dla zbiorów owoców w Europie jest też czynnik nieco bardziej tradycyjny – pogoda. O ile w Polsce w tym roku na razie raczej ona sprzyja, o tyle np. w Hiszpanii, największym europejskim eksporterze owoców, już nie. Ulewy i opady gradu zniszczyły nawet 20 procent upraw regionie Murcja. A do tego Hiszpania, tak jak reszta krajów UE, zmaga się z problemem braku siły roboczej.

Rolnictwo
Putin sprowadził staroobrzędowców z Brazylii do Rosji. Zostali doprowadzeni do ruiny
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Rolnictwo
Chcieli postawić blok mieszkalny obok gospodarstwa. Przełomowa decyzja ws. rolnika
Rolnictwo
Ukraina apeluje do Zachodu o sankcje na afrykański kraj. Ważny powód
Materiał Promocyjny
TSW 2026: barometr technologii i rynku dla sadownictwa oraz warzywnictwa
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama