Reklama

Jan Zielonka: Zapomniana wojna z Covid-19

Czy wyciągnęliśmy lekcję z pandemii Covid-19? Zdaniem epidemiologów największym problemem jest dezinformacja i ideologia. Jak społeczeństwa, czy nawet władze kwestionują prawdy naukowe, to nie ma szans by z pandemią wygrać.

Publikacja: 19.11.2025 05:05

Jan Zielonka: Zapomniana wojna z Covid-19

Foto: Fotorzepa/ Jakub Mikulski

Covid-19 zabił od siedmiu do trzydziestu milionów ludzi. To mniej niż liczba ofiar AIDS–HIV czy hiszpańskiej grypy. Lecz to słaby powód do radości, zwłaszcza gdy liczymy straty wśród naszych bliskich. Jednak trauma pandemii wydaje się zapomniana i robimy zbyt mało, by się na kolejny atak wirusów przygotować.

Czytaj więcej

Covid może uderzyć znowu. Ostrzega Instytut Pasteura

Na konferencji zorganizowanej przez Fundację Giorgio Cini w Wenecji usłyszałem od największych specjalistów od epidemiologii, że prawdopodobieństwo wybuchu kolejnej pandemii w najbliższych latach jest nie mniejsze niż 50 proc.. Trzydzieści rozpoznanych wirusów może się szybko rozprzestrzenić na całym świecie. Dr Anthony Fauci, który w czasie pandemii był na pierwszym froncie walki z COVID-em wyznał nam, że został później ukąszony w swoim waszyngtońskim ogrodzie przez komara z Zachodniego Nilu i o mało co nie umarł.

Wenecja jest właściwym miejscem do dyskusji na temat pandemii. Czarna śmierć w XIV wieku zabiła połowę mieszkańców tego wspaniałego miasta, choć wprowadzono po raz pierwszy czterdziestodniową izolację chorych pod nazwą „quarantena” [kwarantanna]. W XVII wieku jedna trzecia mieszkańców Wenecji zginęła od pandemii, choć już używano maseczki do zapobiegania szerzeniu się choroby. Po kolejnych pandemiach wznoszono kolumny i budowano kościoły, by upamiętnić ich ofiary. W Wenecji takim przykładem jest piękna bazylika Santa Maria della Salute. Słynne kolumny upamiętniające historyczne pandemie są w centrum Wiednia i Pragi. A w Polsce? Jak upamiętniamy ostatnią pandemię, która zabiła pomiędzy 120 a 170 tys. rodaków?

Wiedza jest, ale brakuje politycznej woli

Naukowcy twierdzą, że mają wiedzę, jak zapobiec kolejnej pandemii, lecz brakuje politycznej woli, by ich wysiłki wspierać. Wysiłki te zaczynają się w odległych zakątkach świata, gdzie trzeba monitorować życie i śmierć dzikich zwierząt, bo to one są często źródłem groźnych wirusów przechodzących na ludzi. Postępujące zmiany klimatyczne są w tym kontekście poważnym zmartwieniem. Brak interesów komercyjnych, by produkować różnego rodzaju lekarstwa i szczepionki też jest przedmiotem troski. Jednak największym zmartwieniem współczesnych epidemiologów jest dezinformacja i ideologia. Jak społeczeństwa czy nawet władze kwestionują prawdy naukowe, to nie ma szans, by z pandemią wygrać.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Naukowcy odkryli zaskakujący wpływ Covid-19 na zdrowie. Tylko u jednej z płci

Ktoś powie, że mamy inną wojnę na głowie, przygotowanie do której pochłania wiele pieniędzy i energii. Pytanie jednak, czy możemy zignorować inne zagrożenia. Nie chcę powiedzieć, że szykujemy się nie do tej wojny, co trzeba. Zastanawia mnie jednak selektywna wyobraźnia i koncentracja na wyłącznie jednym scenariuszu zagrożeń.

Autor

Jan Zielonka

Profesor na uniwersytetach w Wenecji i Warszawie

Opinie polityczno - społeczne
Wojciech Warski: Polacy zagrażają własnemu bezpieczeństwu
Opinie polityczno - społeczne
Estera Flieger: Komu podziękować za transformację
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Gdyby Rosjanie finansowali dziś Leszka Millera, użyliby bitcoina
Opinie polityczno - społeczne
Stanisław Żaryn: Strategia bezpieczeństwa USA? Histeria niewskazana, niepokój uzasadniony
Analiza
Rusłan Szoszyn: Łukaszenko uwolnił opozycjonistów. Co to oznacza dla Białorusi
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama