Radcowie

Nadzwyczajny zjazd radców prawnych - co jest zaplanowane

Fotorzepa, Marian Zubrzycki MZub Marian Zubrzycki
W sobotę nadzwyczajny zjazd radców prawnych. Samorząd wyda setki tysięcy złotych, by debatować, jaki ma być podział sił w korporacji.

Nadzwyczajne zjazdy radców prawnych odbyły się dotąd dwa razy. Pierwszy w 1989 r. był poświęcony zmianom ustrojowym i gospodarczym w kraju. Drugi raz w tym trybie spotkano się w 2010 r., gdy pojawiły się polityczne zakusy zmierzające do połączenia samorządów: adwokackiego i radcowskiego. Z jakich powodów zwołuje się Nadzwyczajny Krajowy Zjazd Radców Prawnych anno domini 2018?

Brak posłuchu

W projektach uchwał zjazdowych, do których dotarła „Rz", mówi się o konieczności odchudzenia Krajowej Rady Radców Prawnych (centralnego organu korporacji). Dziś zasiada w niej 69 osób, co zdaniem ośmiu izb, które zdecydowały o zwołaniu zjazdu (na podstawie art. 58 ustawy o radcach prawnych jest on możliwy na wniosek jednej trzeciej rad okręgowych), świadczy, że grono jest za duże, by sprawnie działać. Jak twierdzi Arkadiusz Bereza, dziekan OIRP w Lublinie i były wiceprezes KRRP, obecnie posiedzenia Rady zwołuje się za rzadko.

Czytaj także: Izby chcą zwołania nadzwyczajnego krajowego zjazdu radców prawnych

– Bieżące kierownictwo samorządu należy do 16-osobowego Prezydium Krajowej Rady. Sposób reprezentacji samorządu i pasywność jego przedstawicieli zaczęła budzić zaniepokojenie. Do kierownictwa Rady zgłaszano postulaty dotyczące jej funkcjonowania. Niestety bez odzewu – mówi prof. Arkadiusz Bereza.

Lubelski dziekan kwestionuje również sposób podejmowania decyzji przez krajówkę. Mówi, że mamy do czynienia z tzw. demokracją proceduralną, brakiem debaty w celu osiągnięcia porozumienia i marginalizacją głosów płynących z izb, które nie są reprezentowane w prezydium.

Projekty uchwał zjazdowych dążą też do zmniejszenia liczby delegatów na przyszłe krajowe zjazdy (dziś jest ich 337 na ponad 44 tys. radców) i określenia maksymalnej liczby reprezentantów danej izby do 40. Od liczby delegatów zależeć ma obsada mandatów w krajowej radzie (jeden mandat na dziesięciu delegatów). Uderzy to głównie w siłę największej izby warszawskiej, która ma 88 delegatów.

Dwie funkcje

W dokumentach padają też zarzuty dużego kalibru.

„Krajowa Rada była dotychczas oceniana – w oczach radców prawnych – jako reprezentacja naszego całego środowiska, lecz ostatnie dwa lata pogrzebały jej autorytet. Zarysował się obraz Krajowej Rady jako miejsca rywalizacji o wpływy, a co za tym idzie obsadę funkcji na szczeblu krajowym" – głosi uzasadnienie projektu jednej z uchwał.

Co na to prezes radców Maciej Bobrowicz?

– Krajowa Rada jest demokratycznie wybranym przez zjazd organem samorządu. Wszystkie decyzje są przez KRRP podejmowane transparentnie, a w jej składzie obecni są przedstawiciele każdej izby. Smuci mnie przenoszenie przez autorów uzasadnień proponowanych uchwał skrajnie populistycznego języka polityków do debaty wewnątrz samorządu. To język podziałów, a nie wspólnoty – mówi szef radców.

W jego ocenie z takimi zarzutami nawet trudno rozsądnie polemizować.

– Każdy, kto obserwuje naszą aktywność, musi rozumieć, że są to słowa krzywdzące nasze koleżanki i kolegów zaangażowanych w rozwój samorządu oraz obronę zawodu – akcentuje Bobrowicz.

Zwolennicy zjazdu chcą walczyć z etatowymi działaczami. Proponują wprowadzenie zakazu łączenia mandatu dziekana, wicedziekana, sekretarza albo skarbnika OIRP z wykonywaniem mandatu prezesa, wiceprezesa, sekretarza albo skarbnika KRRP. W takiej sytuacji są dziś m.in. wiceprezesi krajówki: Leszek Korczak (dziekan OIRP Wrocław) i Zbigniew Tur (dziekan OIRP Poznań).

Ten pierwszy wskazuje, że kwestia dopuszczalności łączenia funkcji w samorządzie na szczeblu krajowym i izbowym była przedmiotem obrad poprzedniego zjazdu, postulat zakazu takiego łączenia nie zyskał aprobaty większości delegatów.

– Łączenie funkcji pozwala wykorzystywać do zarządzania KRRP głęboką wiedzę praktyczną dziekanów o funkcjonowaniu samorządu. Tak było w naszym samorządzie od wielu kadencji – przekonuje dziekan Korczak.

To prawda. Za prezesury choćby Dariusza Sałajewskiego wiceprezesi, np. prof. Arkadiusz Bereza czy mec. Włodzimierz Chróścik, byli jednocześnie we władzach swoich macierzystych OIRP.

– Dlatego dziwi mnie retoryka osób, które w poprzedniej i we wcześniejszych kadencjach były w dokładnie tej samej sytuacji. Łączenie funkcji zaczęło im przeszkadzać, gdy przestali je piastować. Tworzenie nowego systemu zarządzania samorządem wymaga spokojnej rozmowy, a nie emocji, które nie służą podejmowaniu dobrych decyzji – akcentuje Zbigniew Tur.

OPINIA:

Włodzimierz Chróścik, dziekan Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie

Proponowane uchwały nadzwyczajnego zjazdu potwierdziły moje obawy: jego jedynym celem jest zniesienie zasady proporcjonalności w wyborach delegatów na zjazd. Takie rozwiązanie w perspektywie najbliższego zjazdu wyborczego dyskryminuje tylko izbę warszawską. Dziś reprezentuje ją 88 osób (24 proc. delegatów), proporcjonalnie do liczby radców zrzeszonych w naszej izbie. Proponowana zmiana oznacza, że byłoby to 40 osób, tj. 11 proc. delegatów. W rezultacie w każdej izbie delegat reprezentowałby 120 radców, a stołeczny 300! Pozostałe propozycje nie wymagają zwoływania nadzwyczajnego zjazdu. Nie uzasadniają tego również żadne inne okoliczności wewnątrzsamorządowe ani zewnętrzne. Popieram postulat ograniczenia liczebności Krajowej Rady. Wnioskodawcy nie domagają się jednak jej odwołania i powołania mniej licznej. To zjazd wyborczy będzie decydował o jej strukturze i nie będzie związany ustaleniami nadzwyczajnego zjazdu.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL