Reklama

Tragiczny finał sporu. Zastrzelił sąsiadkę. Poszło o szambo

Konflikt sąsiedzki w tle zabójstwa w Warszawie. Kością niezgody było nielegalne szambo. Eksperci: agresja w życiu publicznym przekłada się na reakcje ludzi.

Aktualizacja: 25.07.2019 11:01 Publikacja: 24.07.2019 19:35

Tragiczny finał sporu. Zastrzelił sąsiadkę. Poszło o szambo

Foto: shutterstock

Historie o desperatach dokonujących krwawej zemsty na sąsiedzie, który hałasował, kosząc trawnik, lub w złym miejscu posadził drzewo, znamy z amerykańskich filmów. Jednak szokujące zbrodnie tego typu zdarzają się i u nas.

Trzema strzałami z broni emerytowany wojskowy zabił 43-letnią sąsiadkę, postrzelił jej syna i o włos a wysadziłby w powietrze kamienicę. Poszło o szambo, które mu kazano usunąć. „Rzeczpospolita" dotarła do szczegółów wstrząsającej zbrodni, jaka wydarzyła się w stolicy.

Planował mord?

Niekarany, stateczny, spokojny. Bez oporu oddał się w ręce policji, przesłuchany, przyznał się do zabójstwa i beznamiętnie o nim opowiedział.

Andrzej K. i ofiara Agnieszka G. wraz z rodziną mieszkali w jednej kamienicy na warszawskim Bródnie. Zasiedzieli budynek, byli jego współwłaścicielami. Ale sąsiedzkie relacje były trudne. Toczyli spory cywilne, a konflikt narastał. Wojskowy zbudował samowolnie szambo, czemu sprzeciwiała się rodzina ofiary. Z kolei K. zarzucał sąsiadom postawienie altanki bez jego zgody.

Krytyczny był 12 lipca. Urzędnik nadzoru budowlanego, który zjawił się na posesji, nie zostawił złudzeń: nielegalne szambo K. musi usunąć. Wojskowy wpadł w szał. Z rewolweru oddał trzy strzały do Agnieszki G. i ją zabił – jej syn ocalał, bo K. zacięła się broń.

Reklama
Reklama

Desperat nie kapitulował: złapał nóż, podpalił auto ofiary i altanę. – Zachowywał się jak w amoku. Ale to, co odkryliśmy w domu, pozwala sądzić, że zaplanował krwawą zemstę – mówi jeden z policjantów.

W mieszkaniu wojskowy zgromadził materiały wybuchowe, w tym domowej konstrukcji koktajle Mołotowa.

– Strach pomyśleć, co by się stało, gdyby odpalił ładunki – mówi nasz rozmówca.

Znaleziska zdetonowano na poligonie.

Zarzuty i areszt

Wojskowy trafił do aresztu. – Zarzucamy K. zabójstwo kobiety i usiłowanie zabójstwa jej syna. Przyznał się, złożył wyjaśnienia – mówi Marcin Saduś, rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

Podczas przesłuchania bez emocji K. miał opowiedzieć, co go sprowokowało do zbrodni. Twierdził, że był szykanowany przez rodzinę ofiary. Na co dzień nie przejawiał agresji.

Reklama
Reklama

Prokuratura przesłuchuje świadków, w tym inspektora nadzoru, by ustalić wszystkie szczegóły zbrodni.

Agresywne reakcje na sytuacje konfliktowe – jak twierdzą eksperci i śledczy – coraz częściej są w tle zbrodni popełnianych przez tzw. zwykłych ludzi, niemających kryminalnej przeszłości.

Drastyczny sposób na „rozwiązanie" konfliktu z żoną wybrał Paweł Ż. – zemścił się na niej, zabijając pięcioletniego syna, i popełnił samobójstwo.

Inny niedawny dramat: 22-letni student zamordował 10-letnią Kristinę. Motywem miało być niespełnione uczucie do matki dziewczynki.

W Gdańsku nieznany napastnik miesiąc temu oblał żrącą substancją kobietę, która spacerowała z psem. Nadal jest poszukiwany, wygląda na to, że do ataku wybrał przypadkową ofiarę.

– W Polsce wiele zabójstw jest popełnianych z powodu nieporozumień rodzinnych, rzadziej sąsiedzkich, lub towarzysko-pijackich – mówi dr Jerzy Pobocha, psychiatra, prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrii Sądowej. Dlaczego zabijają tzw. zwykli ludzie?

Reklama
Reklama

Złe emocje polityków

– Konflikt powoduje kumulowanie emocji. Ludzie nie potrafią rozmawiać i w cywilizowany sposób go przerwać – ocenia ekspert. I uważa, że rozwiązania podsuwa kultura masowa. – Filmy epatują agresją, pokazują posługiwanie się bronią, nożem. To w podświadomości ludzi gdzieś tkwi i tego typu informacje uruchamiają się – mówi dr Pobocha i radzi: – Starajmy się porozumieć, bo, niestety, druga osoba może zareagować w sposób ekstremalny.

Prof. Mariusz Jędrzejko, pedagog i terapeuta, uważa, że wpływ na brutalizację zachowań mają w dużej mierze politycy. – W przestrzeni publicznej mamy nieustający przekaz emocji i agresji zamiast koncyliacyjności. Nienawiścią do siebie zieją politycy wszystkich opcji, media to pokazują, a ludzie to chłoną i przyjmują jako wzory społecznych zachowań – mówi prof. Jędrzejko. Uważa, że wygenerowaliśmy skrajne postaci.

– Zachowanie posłanki Pawłowicz powinno wejść do encyklopedii jako przykład, jak nie powinien się zachowywać profesor. Ale skandaliczne są też wypowiedzi polityków z opcji liberalnej, którzy nie szanują potrzeb i tradycyjnego podejścia Polaków do otoczenia społecznego – mówi Mariusz Jędrzejko. Uważa, że są ludzie, którzy nie wytrzymują ciśnienia. Sprzyja temu poważny problem: rosnący alkoholizm i inne uzależnienia.

Przestępczość
Jacek Tomaszewski: Narkotyki Maduro miały zniszczyć Amerykę
Przestępczość
Nicolás Maduro i Cilia Flores doprowadzeni do sądu. Co się tam wydarzy?
Przestępczość
Brigitte Macron kontra hejterzy. Sąd w Paryżu wydał wyrok
Przestępczość
Berlin. Po pożarze dziesiątki tysięcy mieszkań bez prądu. Do podpalenia przyznała się Vulkangruppe
Przestępczość
Tajemniczy ładunek rosyjskiego statku, który zatonął. Co przewoził Ursa Major?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama