fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przestępczość

Afera paliwowa: 384 miliony strat, i tylko pięć aresztów

Fotorzepa, Krzysztof Lokaj
Areszty dla połowy z 10 zatrzymanych w głośnej aferze paliwowej. Sąd nie zgodził się, by trafili tam główni podejrzani o kierowanie grupą przestępczą oszukującą na paliwach.

Chodzi o sprawę paliwowej spółki R., założonej przez ludzi byłych i obecnych służb specjalnych, która na gigantyczną skalę wprowadzała do obrotu i fikcyjnie fakturowała olej napędowy, smarowy, rzepakowy i benzynę, na czym państwo straciło 384 mln zł. Po nalocie CBA, w poniedziałek zatrzymano dziesięć osób - dla wszystkich prokuratura chciała tymczasowych aresztów. Wnioskami (po połowie) zajmowały się dwa sądy i, co zaskakujące, podjęły skrajnie różne decyzje. Jeden wszystkie wnioski o areszty uwzględnił, drugi - wszystkie odrzucił.

- Sąd Rejonowy w Białymstoku zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania wobec pięciu osób. Sąd Okręgowy w Suwałkach nie uwzględnił żadnego z naszych wniosków, w tym dotyczących pomysłodawców i kierujących grupą przestępczą - Maksymiliana G. i Pawła K. - przyznaje "Rzeczpospolitej prok. Paweł Sawoń, wiceszef Prokuratury Regionalnej w Białymstoku, gdzie toczy się śledztwo.

Sąd przyznał, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo popełnienia przestępstw przez podejrzanych, jednak ocenił, że izolacyjny środek nie jest konieczny. Prokuratura uważa takie stanowisko suwalskiego sądu za "nietrafne i szkodzące postępowaniu", i zapowiada, że złoży zażalenia na brak aresztów.

Pobić, żeby uciszyć

Do Sądu Okręgowego w Suwałkach wpłynęły wnioski m.in. dotyczące założycieli i kierujących zorganizowaną grupą przestępczą. Czyli osób, które - jak twierdzą śledczy - miały faktycznie sprawować kontrolę nad łańcuchem podmiotów zaangażowanych w proceder uszczupleń w podatku VAT, na którym państwo straciło na dziś 384 mln zł.

- Materiał dowodowy został wzbogacony o nowe, dotychczas nieznane fakty, pozwalające na ustalenie łańcucha kilkudziesięciu firm, a zwłaszcza beneficjentów procederu, którymi byli Maksymilian G., Paweł K. oraz inne osoby ukrywające się - wskazuje Paweł Sawoń. - Niezastosowanie wobec podejrzanych tymczasowego aresztowania rodzi obawę graniczącą z pewnością, iż będą oni wpływali na depozycje składane przez osoby przesłuchiwane w tej sprawie - uważa prokurator.

To, jak twierdzą śledczy, obawy realne, ponieważ niepokojące fakty już miały miejsce - Paweł K. próbował zastraszać inne osoby mające wiedzę o mechanizmach działania paliwowej mafii.

- Postawiliśmy mu zarzut trzykrotnego zlecenia pobicia współpodejrzanych, którzy składali wyjaśnienia obciążające jego i pozostałych członków grupy, w śledztwie związanym z funkcjonowaniem grupy przestępczej wyłudzającej VAT w obrocie paliwami. Ostatnie takie pobicie na zlecenie K. miało miejsce w lipcu tego roku - mówi nam prok. Sawoń.

Z kolei Maksymilian G. (prezes i właściciel paliwowej spółki R.) - jak podaje Sawoń - po poniedziałkowym zatrzymaniu usłyszał zarzut "powoływania się na wpływy w instytucjach państwowych w celu ochrony spółek grupy R. przez wysokich rangą funkcjonariuszy służb państwowych". Co konkretnie się za tym kryje, śledczy nie zdradzają.

- To wszystko wskazuje na sposób działania osób kierujących grupą przestępczą, czego nie dostrzegł sąd rozpoznając nasze wnioski o areszt - podsumowuje wiceszef białostockiej prokuratury.

Do aresztu nie trafił także wiceprezes paliwowej spółki R. - Krzysztof M. oraz dwie inne osoby podejrzane o udział w nadużyciach. Pozostałe pięć osób, co do której wnioski rozpatrywał Sąd Rejonowy w Białymstoku - zostały tymczasowo aresztowane.

Biznes ludzi służb

Jak pisała "Rzeczpospolita" sprawa jest szczególna, ponieważ dotyczy spółki, w której aż roi się od "tuzów" - emerytowanych generałów WSI i UOP.

Z naszych ustaleń wynika, że był to paliwowy interes służb i gangsterów, w tym z Rosji – wyglądał jak legalny biznes, bo do współpracy angażowano osoby „ze świecznika". Tak trafił do spółki, by ją wprowadzić na giełdę Maksymilian G., - twierdzą związane z nim osoby. Twierdzą też, że miał on nie wiedzieć, iż „biznes" został ustawiony pod wyłudzenia VAT.

Rozpracowywaniem nadużyć paliwowych zajmowali się pracownicy wywiadu skarbowego z Mazowsza, i ustalili  (m. in dzięki podsłuchom założonym za zgodą sądu), że poprzez szereg spółek, w tym zakładanych na „słupy” w różnych regionach kraju na wielką skalę do obrotu - z Rosji - jest wprowadzane paliwo – z omijaniem podatków, i szkodą dla budżetu. Brudne pieniądze lokowano głównie w nieruchomości w  Emiratach Arabskich, gdzie latają specjalni pracownicy spółki m.in. zdaniem funkcjonariuszy członek gangu Lewatywy i mafii pruszkowskiej.
Dziesięcioro zatrzymanych w poniedziałek to nie wszyscy, na których "polowali" śledczy. Okazuje się, że już po nalocie CBA zatrzymało kolejna osobę, a inna widząc co się dzieje, zgłosiła się sama.

Jak pisaliśmy, wciąż nieuchwytny jest 40-letni Marcin B. - szara eminencja paliwowej spółki, gangster który w 2013 r. wyszedł z więzienia i praktycznie od razu trafił do firmy utworzonej przez ludzi ze służb specjalnych – również w Wielkiej Brytanii założył on spółkę paliwową. Biznes spółki R. był robiony z Rosjanami, również wywodzącymi się ze służb. Prokuratura nie zdradza, czy za Marcinem B. jest wydany ENA lub list gończy.
Zarzutów w śledztwie nie ma dotąd inny Paweł K. - dyrektor ds. prawnych spółki, przez którego musiały  przechodzić umowy sprzedaży paliwa kolejnym podmiotom. Zdaniem naszych informatorów materiał dowodowy przeciwko prawnikowi był gotowy już w 2016 r.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA