fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Wątpliwości wokół skazania Hossa - "króla mafii wnuczkowej"

Zatrzymanie Hossa
Fot. Policja
To droga na skróty i ratowanie niedostatków w materiale dowodowym – twierdzą prawnicy pytani o wyrok ws. króla oszustw „na wnuczka".

Na siedem lat więzienia Sąd Okręgowy w Poznaniu skazał właśnie Arkadiusza Ł., ps. Hoss, i jego brata za wyłudzenie dużych sum od starszych, samotnych osób metodą „na wnuczka". Bracia wpadli w ręce niemieckiej policji, bo ta założyła im podsłuchy. Jak przyznał sąd, założono je bez zgody polskiej prokuratury, ale sąd postanowił wykorzystać te nagrania jako tzw. owoce zatrutego drzewa.

Wyrok wzbudził emocje w prawniczym świecie. – Reguły postępowania karnego mają funkcję gwarancyjną – mówi „Rz" adwokat Mariusz Paplaczyk. Uważa on, że nie można zaakceptować sytuacji, gdy wymiar sprawiedliwości, czując, że ktoś jest winny, próbuje na siłę znaleźć dowody winy i sanować niedostatki materiału dowodowego. Adwokat Przemysław Rosati dodaje, że choć ustawodawca przewiduje taką możliwość, to jednak sprawa nie jest prosta. – Rygorystyczne jest orzecznictwo Sądu Najwyższego. Mnie osobiście bliższa jest filozofia prezentowana przez SN – mówi „Rz". I podkreśla, że powoływanie się na takie dowody przez sąd podważa zaufanie do wymiaru sprawiedliwości i do państwa. – Prowadzi do erozji podstawowych zasad procesu karnego. Z kolei adwokat Jacek Kondracki przyznaje, że ma mieszane uczucia. – Z punktu widzenia praworządności tak być nie powinno, ale z drugiej strony, patrząc na tę konkretną sprawę i oskarżonego oraz jego przyznanie się do winy, to nie razi. Nie mam jednak wątpliwości, że legalizm nakazywałby pominięcie tych dowodów – kończy prawnik.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA