fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Prof. Brunon Hołyst o zabójstwie Kristiny: Niespełnione uczucie często prowadzi do zbrodni

Prof. Brunon Hołyst, kryminolog
materiały prasowe
Taka tragedia, jak zabójstwo Kristiny, łączy. Człowiek odczuwa potrzebę pomocy – mówi prof. Brunon Hołyst, kryminolog.

Sprawą zabójstwa Kristiny z Mrowin na Dolnym Śląsku żyje cała Polska. Policji w ciągu trzech dni udało się namierzyć podejrzewanego o sprawstwo tej tragedii. To sukces śledczych?

Niewątpliwie sukces, choć nieco spóźniony.

Trzy dni i spóźniony?

Śledztwo powinno się rozpocząć od zbadania najbliższego środowiska ofiary – rodziny, przyjaciół. Tymczasem policja nakierowała się na poszukiwania przestępcy seksualnego. Dała się na chwilę zmylić zabójcy. A przecież gdyby dokładnie przepytać mamę dziewczynki, to może od razu ustalono by właściwy kierunek poszukiwań. Na jaw wyszedłby bowiem konflikt między sprawcą a matką Kristiny. Nie odwzajemniała uczucia młodzieńca. Dziewczynka nie godziła się, by zamieszkał z jej matką.

Od kilku dni w mediach policja konsekwentnie przekonuje, że ta sprawa to jej sukces.

Akcja była zmasowana. Do czynności skierowano najlepszych kryminalistyków. Zatrzymano wielu ludzi, zanim trafiono na właściwy trop. Chciano nawet zlinczować człowieka z pobliskiej wioski, którym też zainteresowała się na chwilę policja. Tymczasem w takich sprawach trzeba angażować umysł na pełnym etacie. Bardzo ważny jest czas. Im więcej go upływa, tym bardziej wykrycie przestępcy się oddala.

Policja i prokuratura ujawniają coraz więcej szczegółów zdarzenia i pierwszych godzin poszukiwań. Ostatnio potwierdziła, że podejrzany próbował pozorować przestępstwo na tle seksualnym.

Od początku wydawało mi się to mało prawdopodobne. Jako pierwszy zauważyłem, że przestępca seksualny nie zadaje wielu ciosów. Tymczasem na ciele dziewczynki ujawniono ich kilkadziesiąt. Miałem rację.

Wróćmy na chwilę do przyczyny tragedii. Mówi się o niespełnionej miłości. Jest przyczyną wielu podobnych zdarzeń?

Niespełnione uczucie często prowadzi do zbrodni – to nie tylko scenariusz filmu kryminalnego, lecz samo życie. Od 15 do 20 proc. najpoważniejszych przestępstw ma podłoże w zawiedzionej miłości i niespełnionych nadziejach.

Przed siedzibą prokuratury w Świdnicy w niedzielę w nocy zebrały się tłumy. Potrzebne było dodatkowe zabezpieczenie przed samosądem. To siła tłumu wyzwala takie emocje?

To uzasadniona reakcja społeczeństwa, które nie do końca dowierza sądom i chciałoby od razu wymierzyć zatrzymanemu najsurowszą karę. Dziecko u nas należy do osób szczególnie chronionych. Ktoś, kto je atakuje, z miejsca jest uznawany za okrutnego bandytę. W niedzielę w Świdnicy pod prokuraturą padały hasła „śmierć za śmierć". W ruch poszły kamienie i kostki brukowe.

Gdyby nie zabiegi policji mogłoby dojść do linczu?

Absolutnie. Nawet do zabójstwa. Opinia publiczna obawia się, że sprawca zechce się wymigać, np. chorobą psychiczną. Czasem w takich sytuacjach prawo wygrywa z medycyną. Taki przypadek mieliśmy w latach 30. w Niemczech. Sprawca tragicznych mordów wypijał krew z boków ofiar. Mimo że był niepoczytalny, został skazany na śmierć. Innego wyroku nie przyjęliby bowiem obywatele.

Czy fakt, że do zabójstwa doszło w małym miasteczku, ma wpływ na zachowanie mieszkańców?

Oczywiście. Wystarczy posłuchać mieszkańców: u nas tego nigdy nie było – mówią. Ta tragedia ich połączyła. Człowiek odczuwa potrzebę pomocy w nieszczęściu. Ale jak już się komuś dobrze wiedzie, to go nie lubimy.

Minister sprawiedliwości już dziś zapowiada, że prokuratura będzie żądała kary dożywocia. Czy politykowi i prawnikowi wypada to mówić jeszcze przed decyzją sądu o tymczasowym aresztowaniu?

Nie powinien tego mówić teraz. To nie uchodzi władzy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA