fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo drogowe

Niezwolnienie hamulca ręcznego przy ruszaniu pod górę - wyrok WSA w Warszawie

Adobe Stock
Niezwolnienie do końca hamulca ręcznego przy ruszaniu pod górę to nie powód do oblania egzaminu na prawo jazdy – wynika z wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

Kandydatka na kierowcę nie zdała egzaminu praktycznego. Egzaminator uznał bowiem, że dwukrotnie nieprawidłowa wykonała zadanie polegające na ruszaniu z miejsca do przodu na wzniesieniu z uwagi na "brak wyłączenia hamulca awaryjnego".

Czytaj także: Straciła prawo jazdy bo egzamin trwał za krótko. Będzie pozew cywilny

Inaczej sprawę ocenił Marszałek Województwa, który unieważnił wynik egzaminu. Wyjaśnił, że zdająca dwukrotnie zatrzymała pojazd na wniesieniu w miejscu wskazanym przez egzaminatora a następnie wykonała zadanie ruszając płynnie do przodu i wykonując czynności związane ze zwolnieniem hamulca postojowego. Jak podkreślono, egzaminowana w reakcji na sygnał ostrzegawczy zwolniła dźwignię hamulca do końca. Co więcej, w trakcie realizacji zadania, w obydwu próbach nie dopuściła do cofnięcia się pojazdu ze wzniesienia, unieruchomienia silnika, jak również podjęła czynności związane ze zwolnieniem hamulca postojowego czym zadośćuczyniła obwiązującym w tym zadaniu kryteriom oceny określonym w rozporządzeniu Ministra Infrastruktury i Budownictwa.

Spór w sprawie dotyczył więc zwrotu "osoba egzaminowana w trakcie wykonywania tego manewru po zatrzymaniu pojazdu na wzniesieniu zaciąga /uruchamia hamulec postojowy a następnie rusza do przodu zwalniając go".

Egzaminator kwestionował poprawność wykonania tego zadania z uwagi na "brak wyłączenia hamulca awaryjnego", co jego zdaniem potwierdzał sygnał ostrzegawczy informujący o nie zwolnionej całkowicie dźwigni hamulca. Rozpatrujący sprawę Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie (sygn. akt VII SA/Wa 1801/18) podzielił jednak oceną Marszałka Województwa oraz Samorządowego Kolegium Odwoławczego, że z brzmienia przepisu "... rusza do przodu zwalniając go ..." nie można wywieść, iż ruszyć należy jedynie po całkowitym zwolnieniu hamulca. – Słusznie organy przyjęły, że sformułowanie "zwalniając" oznacza czynność ciągłą (czasownik przechodni niedokonany) w odróżnieniu od sformułowania "zwolnić" (czasownik przechodni dokonany) – wskazano.

Sąd wyjaśnił, iż wbrew argumentacji egzaminatora, nie jest tak, że prawodawca wskazał bezsprzecznie w rozporządzeniu, iż osoba egzaminowana rusza do przodu po zwolnieniu hamulca postojowego - nie ma zatem możliwości zwolnienia hamulca w części, czy też odbycia jazdy z zaciągniętym hamulcem i jego zwolnienia dopiero po zakończeniu manewru. - Oczywistym jest bowiem, że nagłe i całkowite zwolnienie hamulca w pojeździe stojącym na wzniesieniu, niesie za sobą ryzyko stoczenia się tego pojazdu w dół co oczywiście powodowałoby zagrożenie oraz prowadziłoby do wykonania manewru niezgodnie z kryteriami jego poprawności. Poprawne wykonanie zadania polega więc na "zwalnianiu" hamulca podczas ruszania, nie zaś "zwolnieniu" go i dopiero ruszeniu – wyjaśnił WSA.

Odnosząc się do opisywanej sprawy, sąd wskazał, że egzaminowana zwalniając stopniowo hamulec (co oczywiście przez pewien czas powodować musiało emitowanie sygnału dźwiękowego), obrała prawidłową taktykę jazdy nie odblokowując w całości hamulców i uniemożliwiając pojazdowi stoczenie się ze wzniesienia. W dalszej kolejności, natychmiast po ruszeniu z miejsca, reagując na sygnał i kontrolkę hamulca, dokonywała opuszczenia jego dźwigni.

Zdaniem sądu przejechanie bardzo krótkiego dystansu ze zwalnianą dźwignią hamulca, nie narusza kryterium poprawności wykonania zadania, zwłaszcza, że do zwolnienia dźwigni doszło przed zatrzymaniem pojazdu na wzniesieniu.

W uzasadnieniu zaznaczono, że "nie budzi żadnych wątpliwości to, że osoba przystępująca do egzaminu na prawo jazdy jest dopiero "kandydatem na kierowcę", pozbawionym doświadczenia i umiejętności pozwalających wprawnemu i doświadczonemu kierowcy zareagować intuicyjnie na trudną sytuację drogową. Takie umiejętności nabywa się bowiem w miarę przejechanych samodzielnie kilometrów. Brak takiego doświadczenia i kwalifikowanych umiejętności nie uniemożliwia jednak zdania egzaminu na prawo jazdy."

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA