"Express Ilustrowany", który opisuje sprawę, przypomina, że czas egzaminu można skrócić do 25 minut, ale tylko w sytuacji, gdy zdający zaliczył wszystkie wymagane przepisami zadania na poziomie pozytywnym.
Tymczasem z ustaleń wydziału infrastruktury Urzędu Marszałkowskiego w Łodzi wynika, że pani Paulina nie wykonała co najmniej czterech zadań, a mimo to egzaminator zaliczył jej egzamin pozytywnie.
Kobieta odwołała się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Podniosła m.in. iż nie popełniła żadnych dyskwalifikujących błędów, co udowodniły materiały wideo z rejestratorów, wykonała wszystkie zalecenia egzaminatora, ale nie ponosi przecież winy za jego niedouczenie, zaś decyzja unieważniająca egzamin to wynik błędów egzaminatora, a nie egzaminowanej.
SKO uznało jednak, że marszałek unieważnił egzamin zgodnie z prawem. Dlatego, jak podaje "Express Ilustrowany", kandydatka na kierowcę wystąpi z pozwem cywilnym do sądu przeciw Urzędowi Marszałkowskiemu i WORD Łódź.
Czytaj także: Egzamin na prawo jazdy: manewry ocenia wyłącznie egzaminator