fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo drogowe

Problemy kierowców przez bałagan w Centralnej Ewidencji Kierowców i lokalnych bazach

Fot. AdobeStock
Centralna Ewidencja Kierowców i lokalne bazy zawierają różne informacje o posiadaczach prawa jazdy. A to oznacza kłopoty dla kierowcy i urzędu. W czasie kontroli z nieścisłościami musi się zmierzyć także drogówka.

Od 5 grudnia 2020 r. do dziś takich nieprawidłowości wyszło na jaw około 6 tys. Trwa ich wyjaśnianie.

Pod koniec zeszłego roku weszła w życie zmiana, która pozwala kierowcom na jazdę bez prawa jazdy przy sobie. Warunek jest jeden: kierowca ma uprawnienia, ale nie wziął potwierdzającego ten fakt dokumentu. Zanim zmiana weszła w życie, Związek Powiatów Polskich apelował do premiera o wstrzymanie noweli. Powodem miały być rozbieżności w informacjach z Centralnej Ewidencji Kierowców i lokalnych baz o poszczególnych kierowcach. A konsekwencje takich rozbieżności mogą być duże. Pierwsze dla kierowców. Zatrzymani bez dokumentu po sprawdzeniu przez policję w CEK błędnych danych mogą mieć odholowane auto na specjalny parking.

Czytaj także:

Wszystko dlatego, że nie stworzono i nie wdrożono, jak twierdzi ZPP, planowanej od lat Centralnej Ewidencji Kierowców 2.0. W konsekwencji usługa jest wdrażana w ramach CEK 1.0. A tę charakteryzują rozbieżności między zawartością bazy centralnej (CEK 1.0) a bazami lokalnymi będącymi w dyspozycji poszczególnych powiatów i miast na prawach powiatu. Pewniejsza informacja znajduje się w bazach lokalnych, a nie w centralnej ewidencji. Może to, jak twierdzi ZPP, dotyczyć szacunkowo znacznie ponad 100 tys. osób.

A w CEK widnieją dziś dane ok. 22 mln obywateli.

Co pokazały pierwsze tygodnie po wprowadzeniu „ułatwień" dla kierowców?

– Odnotowaliśmy kilka tysięcy takich niezgodności – mówi „Rzeczpospolitej" Grzegorz Kubalski ze Związku Powiatów Polskich.

Ile konkretnie?

– Pięć do sześciu tysięcy – podaje Kubalski. I wyjaśnia, że dość duży rozdźwięk w informacjach jest widoczny na poziomie Centralnej Ewidencji Kierowców i PWPW.

– Około jednej czwartej wszystkich niezgodności CEK dotyczy informacji o zatrzymaniu dokumentu, a w bazach lokalnych takiej informacji brakuje. Jesteśmy teraz na etapie wyjaśniania, co jest przyczyną tych rozbieżności.

Drugi problem dotyczy niepełnych informacji. Chodzi o informację, z której wynika, że kierowcy zatrzymano prawo jazdy kategorii B (na samochód osobowy), a brakuje informacji o pozostałych kategoriach praw jazdy, jeśli kierowca takie posiada.

Robert Opas z Komendy Głównej Policji ocenia, że na razie na drogach nie dochodziło do przykrych dla kierowców sytuacji.

– Jeśli pojawiają się rozbieżności, staramy się je wyjaśnić – mówi „Rz".

Policja wypełnia też wniosek do operatora systemu, by ten zmienił informacje lub je uzupełnił.

Kolejny problem dotyczy wydziałów komunikacji, które okólnikiem zostały zobowiązane do porządkowania bazy. A kiedy okaże się, że system lokalny Kierowca i CEK mają różne informacje, wydziały komunikacji będą musiały najpierw je wyjaśnić, a potem nanieść poprawki. Wydziały jednak nie mają szans zająć się tym teraz. Powód? Mają pilniejsze sprawy do załatwienia.

Otóż od 1 stycznia 2021 r. każdy kierowca, który zbył lub nabył używany pojazd, musi to szybko zgłosić w wydziale komunikacji pod groźbą kary – od 200 zł do 1 tys. zł.

Przepis zobowiązujący do poinformowania wydziału komunikacji wszedł w życie w styczniu 2020 r. W kwietniu, już po wybuchu pandemii, wydłużono ten czas do 180 dni. Teraz wrócono do daty pierwotnej – 30 dni.

– Nie rozumiemy tej zmiany. Pandemia się nie skończyła, urzędy pracują w ograniczonym zakresie, a obowiązki dla obywateli wróciły jak gdyby nigdy nic – usłyszeliśmy w urzędzie na warszawskich Bielanach.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA