fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Praca, emerytury, renty

Nowe zasiłki dla bezrobotnych zabiorą pieniądze z tarczy antykryzysowej

Adobe Stock
2500 zł zasiłku po utracie pracy i trzymiesięczna przerwa w zatrudnieniu budzą spore wątpliwości.

Przedwyborcze obietnice Andrzeja Dudy o podwyżce zasiłku dla bezrobotnych do 2500 zł miesięcznie są spełnieniem postulatów związków zawodowych, by świadczenia wypłacane po utracie etatu były zbliżone do wsparcia, jakie rząd przewidział w tarczy antykryzysowej dla samozatrudnionych.

Wyrównanie świadczeń z etatu i działalności

– Od samego początku kryzysu gospodarczego apelujemy o podwyższenie zasiłku dla bezrobotnych, który wobec tego, na co mogą liczyć smozatrudnieni, jest bardzo niski – tłumaczy Henryk Nakonieczny z Komisji Krajowej NSZZ Solidarność. – Podwyżka zasiłku do 1300 zł i dodatek solidarnościowy płatny przez trzy miesiące da 2,5 tys. zł świadczenia, dzięki któremu łatwiej będzie przetrwać po utracie pracy w czasie kryzysu.

Dla związkowców nie do przyjęcia było, by samozatrudnieni, którzy na początku działalności mogą przez 5,5 roku nie płacić składek na ZUS lub płacą je w obniżonej wysokości tylko na wybrane ubezpieczenia społeczne, otrzymywali bardzo wysokie wsparcie z Funduszu Pracy i Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, utrzymywanego ze składek etatowych pracowników od całości ich wynagrodzenia. W takiej sytuacji 741,87 zł zasiłku na rękę dla zwolnionego pracownika to mizeria przy 2080 zł postojowego, jakie samozatrudniony może dostać, gdy udowodni tylko 15-proc. spadek obrotów. Do tego może zaoszczędzić nawet 1431 zł na uldze w składkach ZUS i wystąpić o 5 tys. zł bezzwrotnej pożyczki z urzędu pracy.

Czytaj także:

Jak nieoficjalnie ustaliła „Rzeczpospolita", propozycja podwyżki zasiłków dla bezrobotnych z 861,40 zł brutto (na rękę 741,87 zł) do 1300 zł plus 1200 zł świadczenia solidarnościowego została przez prezydenta uzgodniona z premierem. Nie było możliwości podwyższenia zasiłku od razu do 2500 zł, stąd pomysł ze świadczeniem solidarnościowym, które ma przysługiwać tylko przez trzy miesiące i po ustąpieniu kryzysu związanego z epidemią koronawirusa nie będzie już pewnie wypłacane.

Podwyżka od lipca

Wszystko wskazuje na to, że rząd nie zdąży z podwyżką zasiłku dla bezrobotnych od 1 czerwca. Wymaga to nowelizacji ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy. Bardziej prawdopodobna jest podwyżka świadczeń od 1 lipca.

Okazuje się też, że partnerzy społeczni domagają się debaty na ten temat w Radzie Dialogu Społecznego.

– Podwyżka zasiłku dla bezrobotnych, wprowadzenie dodatku solidarnościowego, a także zapowiedziana przez minister rodziny trzymiesięczna przerwa w zatrudnieniu, kiedy bez zerwania umowy pracownikowi miałby być wypłacany zasiłek, i kwestia przyszłorocznej podwyżki płacy minimalnej powinny zostać przedyskutowane przez partnerów społecznych w RDS – mówi Arkadiusz Pączka, dyrektor departamentu monitoringu legislacji Pracodawców RP. – Jest kryzys i wszystkie świadczenia są wypłacane z jednego koszyka. Podwyżka zasiłków i wprowadzenie nowych dodatków oznacza, że tych pieniędzy może zabraknąć na wsparcie dla przedsiębiorców starających się utrzymać zatrudnienie pomimo strat w czasie kryzysu.

Pracownicy w zawieszeniu

Niemałe wątpliwości po obu stronach dialogu społecznego rodzi także propozycja Marleny Maląg, minister rodziny, pracy i polityki społecznej, aby wprowadzić możliwość zawieszenia stosunku pracy na trzy miesiące, kiedy to bez rozwiązania stosunku pracy zatrudniony miałby otrzymywać zasiłek, by później wrócić do normalnego zatrudnienia.

Zdaniem związkowców takie rozwiązanie jest niebezpieczne, bo może być nadużywane przez pracodawców. Zawieszenie etatu będzie oznaczało dla nich duże oszczędności, a dla pracowników nim objętych znaczny spadek dochodów.

Z kolei pracodawcy pytają o szczegóły tego rozwiązania, szczególnie o to, czy taki zawieszony pracownik będzie korzystał z przywilejów osoby zatrudnionej na etacie.

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

prof. Jacek Męcina, z Konfederacji Lewiatan, Uniwersytet Warszawski, były wiceminister pracy

Teraz gdy Fundusz Pracy zostanie mocno wydrenowany przez kryzys, trudno będzie przeprowadzić prawdziwą reformę w systemie świadczeń dla bezrobotnych, tak by wysokość zasiłków była powiązana z wynagrodzeniem osoby, która straciła pracę. Zmiany w tym zakresie wymagają przedyskutowania przez partnerów społecznych. Tak jak proponowana przez minister rodziny trzymiesięczna przerwa w zatrudnieniu, która nie może demolować systemu prawa pracy. Wprowadzanie nowej instytucji może spowodować wiele wątpliwości, np. jak naliczać urlop za czas zawieszenia, co z prawem do świadczeń chorobowych za ten czas. Tymczasem w kodeksie pracy i przepisach z 2013 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z ochroną miejsc pracy są już szczególne regulacje dotyczące przestoju, które ustawodawca może zmodyfikować i zrealizować ten cel na przejrzystych zasadach.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA