fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Praca, emerytury, renty

Zasiłek dla bezrobotnych: podwyżka bez dodatku i później, niż oczekiwano

fot. Jerzy Dudek
Oddalają się korzystne zmiany dla lawinowo rosnącej w czasie kryzysu grupy bezrobotnych.

Z ustaleń „Rzeczpospolitej” wynika, że 1200 zł podwyższonego zasiłku dla osoby bezrobotnej i 1300 zł dodatku solidarnościowego to będą oddzielne świadczenia dla dwóch różnych osób. Wszystko więc wskazuje, że rząd nie spełni oczekiwań związkowców, by dodatek solidarnościowy przyznawać w czasie kryzysu osobom z prawem do zasiłku dla bezrobotnych. Kto stracił pracę w czasie obecnego kryzysu, mógłby liczyć na 2,5 tys zł świadczenia, by pomóc przetrwać najtrudniejsze chwile po utracie pracy z powodu kryzysu. Po zakończeniu epidemii należny bezrobotnym zasiłek spadłby zaś do 1200 zł, co i tak stanowiłoby dużą podwyżkę w stosunku do dotychczasowego świadczenia. Od 1 czerwca „bezrobotne” wynosi bowiem 881,30 zł. Po trzech miesiącach osoba bezrobotna dostanie zasiłek w wysokości 692 zł miesięcznie.

Zapowiedzi są, projektu brak

– Chcemy być solidarni, jesteśmy solidarni i solidarni będziemy. Dlatego niezwłocznie zwrócę się do rządu, aby wprowadzić tzw. dodatek solidarnościowy dla tych, którzy w czasie epidemii koronawirusa stracili pracę lub utracili możliwość jej znalezienia. Będzie to świadczenie, które, ufam, pomoże poszkodowanym przetrwać ten trudny czas – mówił Andrzej Duda, prezydent RP, na konferencji prasowej zorganizowanej w warszawskiej siedzibie NSZZ Solidarność 1 maja 2020. Tuż przed pierwszym terminem wyborów prezydenckich zaplanowanych na 10 maja.

Czytaj też: Lawina bezrobotnych, jakiej nie było

Jeszcze w połowie maja przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów Łukasz Schreiber w czasie rozmowy w Radiu Plus przekonywał, że szczegóły zostaną przedstawione „niebawem” i „jest szansa”, że dodatek zostanie wprowadzony jeszcze w maju.

Choć zapowiedź podwyżki i wprowadzenia dodatku solidarnościowego padła z ust prezydenta Andrzeja Dudy już przeszło miesiąc temu, z naszych informacji wynika, że ciągle niegotowy jest projekt zmian w tym zakresie.

Wszyscy, z którymi rozmawialiśmy na ten temat, zastrzegają, że koncepcja podwyżki zasiłków dla bezrobotnych ciągle się zmienia. Najlepiej podsumował te prace wysoko postawiony przedstawiciel administracji publicznej.

– Nie zazdroszczę ministrowi rodziny, bo to jedna z tych propozycji, które najlepiej wyglądają w założeniach, a w praktyce już znacznie gorzej – mówi anonimowo urzędnik.

Lipiec, może sierpień

Podwyżkę zasiłku dla bezrobotnych ma wstrzymywać Ministerstwo Finansów, które liczy się z wysokimi kosztami tej podwyżki i proponuje, aby zaczęła obowiązywać w drugiej połowie roku, czyli nie wcześniej niż w lipcu, a może sierpniu. A może ona kosztować nawet dodatkowe 2 mld zł. Najwyraźniej tych pieniędzy brak w Funduszu Pracy, z którego poza wsparciem dla bezrobotnych są finansowane obecnie działania antykryzysowe zaproponowane przez rząd dla biznesu i samozatrudnionych.

Z danych napływających z urzędów pracy wynika jednak, że w kwietniu w pośredniakach zarejestrowało się ponad 50 tys. nowych bezrobotnych. Z kolei z danych ZUS za kwiecień wynika, że z systemu ubezpieczeń społecznych zostało wyrejestrowanych ponad 165 tys osób. Wynika z tego, że stracili oni w ten sposób źródło utrzymania. To pięć razy więcej niż w listopadzie 2008 r., czyli na początku poprzedniego kryzysu ekonomicznego.

Wszyscy spodziewają się, że prawdziwa fala bezrobotnych dopiero przed nami, bo w czerwcu i lipcu będą się kończyły miesięczne i trzymiesięczne okresy wypowiedzenia umów o pracę.

– Zmiany powinny wejść w życie jak najpilniej – zaznacza Henryk Nakonieczny z Komisji Krajowej NSZZ Solidarność. – Liczę na to, że taka nowelizacja przepisów powinna szybko przejść przez parlament.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

prof. Jacek Męcina, Uniwersytet Warszawski, ekspert Konfederacji Lewiatan

W sprawie podwyżki zasiłku dla bezrobotnych i wprowadzenia dodatku solidarnościowego docierają do nas sprzeczne informacje. Rozumiem jednak, że będą to dwa oddzielne świadczenia: wyższy zasiłek dla osób, które straciły pracę, i specjalny dodatek wspierający przedsiębiorców w utrzymaniu zatrudnienia, osób zagrożonych utratą pracy. Taki dodatek przeciwdziałałby zwolnieniom grupowym. Wielu przedsiębiorców wracających teraz do normalnego funkcjonowania nie może liczyć na powrót do obrotów sprzed kryzysu ekonomicznego wywołanego epidemią. Potrzebne jest więc im wsparcie do utrzymania zatrudnienia, co także powinno zmniejszyć napływ nowych bezrobotnych. Podwyżka zasiłku dla bezrobotnych do 1200 zł wydaje się rozsądnym kompromisem, biorąc pod uwagę, że do końca roku, taka zmiana może kosztować nawet 2 mld zł. Warto, aby w Funduszu Pracy znalazło się jeszcze trochę pieniędzy na dofinansowania dla pracodawców, którzy mogą ich potrzebować pod koniec tego roku. Szacunki wskazują, że 2500 zł dopłaty do miejsca pracy może być instrumentem, który radykalnie ograniczy zwolnienia grupowe, które mogą się pojawić w perspektywie IV kwartału 2020 i I kwartału 2021 r.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA