fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Porozumienie

Gowin: Chcę mocnej partii republikańskiej

Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Wybory odbędą się na przełomie czerwca i lipca - twierdzi Jarosław Gowin, lider Porozumienia, poseł PiS.

Czy zaskoczyło pana, że PO postawiła na Rafał Trzaskowskiego w wyborach prezydenckich?

Nie. Ta kandydatura pokazuje, że Platforma Obywatelska walczy o drugi wynik. Rafał Trzaskowski jest kandydatem zbyt wielkomiejskim, by w II turze zagrozić prezydentowi Andrzejowi Dudzie.

Czy polaryzacja, do której dąży od samego początku Trzaskowski, jest na rękę obozowi rządzącemu?

Polaryzacja zawsze sprzyja dwóm największym partiom. Natomiast na pewno nie służy Polsce. Podziały polityczne są od dawna tak ostre, że osłabiają więzi społeczne.

Jaki jest teraz kalendarz wyborów?

Czekamy, kiedy ustawa wyjdzie z Senatu. Poprzednia, jak wiadomo, procedowana była 30 dni. Tym razem liczę, że opozycyjna senacka większość będzie pracować bez zbędnej zwłoki. Przecież Koalicja Polska i Lewica w Sejmie wstrzymały się od głosu, co w realiach polskiego parlamentu jest wydarzeniem godnym odnotowania. W międzyczasie opublikowana zostanie uchwała PKW i od tego momentu marszałek Sejmu będzie miała 14 dni na wskazanie terminu nowych wyborów.

Czyli termin wyborów nie jest zagrożony, zwłaszcza że opozycja nie jest zadowolona z trybu prac w Sejmie w ubiegły wtorek?

Ale jest zadowolona z merytorycznych rozstrzygnięć. Projekt, który przygotowali eksperci PiS i Porozumienia, uwzględnia prawie wszystkie postulaty opozycji. Dlatego dziś mogę powiedzieć z pełnym poczuciem odpowiedzialności za słowo: wybory odbędą się na przełomie czerwca i lipca.

Czy wybory mieszane to ominięcie rekomendacji ministra zdrowia?

Wszyscy podchodzimy do rekomendacji ministra Szumowskiego z ogromnym szacunkiem. Jednak to, że nie odbyły się wybory 10 maja, postawiło Polskę w trudnej sytuacji pod względem ustrojowym. Kadencja prezydenta kończy się przed 6 sierpnia. Pierwsza tura musi się zatem odbyć w ostatnią niedzielę czerwca lub w pierwszą niedzielę lipca, aby po ewentualnej drugiej turze Sąd Najwyższy miał jeszcze parę tygodni na stwierdzenie ważności wyborów. W tak krótkim czasie nie da się rzetelnie przygotować wyborów czysto korespondencyjnych. Stąd decyzja koalicji rządowej, by wrócić do formuły wyborów mieszanych.

Jak pan odbiera zarzuty pod adresem ministra Szumowskiego i Ministerstwa Zdrowia, jeśli chodzi o sprowadzanie maseczek? Powinien podać się do dymisji?

Na początku pandemii rządy wszystkich państw były pod ogromną presją społeczną, by jak najszybciej zapewnić środki ochronne. Nie było innego wyjścia jak stosować uproszczone metody zakupów. Nagrania opublikowane przez „Gazetę Wyborczą” nie pozostawiają jednak cienia wątpliwości. Natychmiast po stwierdzeniu, że jedna z partii maseczek nie spełnia norm, Ministerstwo Zdrowia podjęło odpowiednie działania, by odzyskać wydane środki publiczne. Mam stuprocentowe zaufanie i do min. Szumowskiego, i do min. Cieszyńskiego.

Czy stan epidemii jest już na tyle dobry, że mogą odbyć się mieszane wybory?

Z cała pewnością nie jest tak, by epidemia wchodziła w fazę schyłkowa. Z drugiej strony bardzo szybko zmieniają się nastroje i oczekiwania Polaków. Coraz silniejsza jest presja na rząd, by odmrażać gospodarkę i wracać do życia, które pamiętamy sprzed pandemii. Skoro tak, to myślę że bardzo wielu wyborców zdecyduje się, by skorzystać z lokali wyborczych. Wybory 10 i 23 maja się nie odbyły, bo stan przygotowań do nich był zdecydowanie niewystarczający. Poza tym brak doręczenia kart za potwierdzeniem odbioru słusznie w oczach ekspertów podważał wiarygodność wyborów. Jestem przekonany, że ordynacja hybrydowa usuwa wszelkie wątpliwości konstytucyjne, a jednocześnie umożliwia sprawną organizację wyborów.

A zastrzeżenie co do braku równości nowych i obecnych kandydatów? Zwłaszcza jeśli chodzi o podpisy?

Takie zarzuty to przejaw formalistycznego skrupulanctwa. Na drugiej szali mamy poważne racje i wartości. Przede wszystkim chęć ochrony wolontariuszy zbierających podpisy i samych podpisujących się, którzy niepotrzebnymi kontaktami mogliby się narażać na zachorowanie. Poza względami epidemicznymi uważam, że zdrowy rozsadek i poczucie sprawiedliwości powinny dyktować poparcie rozwiązań zaproponowanych przez Zjednoczoną Prawicę. 10 kandydatów zarejestrowało swoje komitety, zebrało ponad 100 tys. podpisów, nie ma powodów, by ich tego pozbawić.

A ich zbieranie poprzez ePUAP?

Nie wiem, czy to realne. Jeśli tak, nie mam nic przeciw takiej metodzie.

Czy Zjednoczona Prawica jest teraz stabilna?

Przeszliśmy przez okres wewnętrznych turbulencji. Cieszę się jednak, że wraz z panem prezesem Kaczyńskim zbudowaliśmy kompromis dobry nie tylko dla Zjednoczonej Prawicy, ale przede wszystkim dla Polski. Zjednoczona Prawica płynie na wspólnej łódce, wyścig wyborczy jest bardzo trudny, trzeba wiosłować w jednym kierunku.

Czy zgadza się pan z tezą, że im później wybory, tym mniejsze szanse prezydenta Dudy na reelekcję?

Nie mam takich obaw. Rząd generalnie dobrze radzi sobie z epidemią i ograniczaniem jej negatywnych skutków gospodarczych. Wierzę, że Polacy to docenią.

Czy zaskoczył pana wzrost poparcia dla Szymona Hołowni?

Nie ukrywam, że tak. On najbardziej skorzystał na specyficznym charakterze kampanii, która przeniosła się do internetu. W te klocki Hołownia jest bardzo sprawny. Pytanie, czy potwierdziłby to w realnym rządzeniu. Tu mam wątpliwości. Zrobię wszystko, by przed tym testem nie stanął, a prezydentem został Andrzej Duda.

A czy Władysław Kosiniak-Kamysz sprawdził w się w kampanii?

Gdyby kampania toczyła się normalnie, byłby najgroźniejszym konkurentem dla Andrzeja Dudy. Na pewno niezależnie od wyniku będzie w przyszłości odgrywał ważną rolę w polskiej polityce.

Czy Zjednoczona Prawica będzie miała nową umowę koalicyjną?

Nowa umowa koalicyjna byłaby przydatna. Mam na myśli zwłaszcza sprawy programowe, bo epidemia wymusza na Polsce – tak jak na całej reszcie świata – obranie nowej strategii rozwojowej. Musimy stawiać na polski kapitał, innowacje i naukę.

Czy koalicja rządowa była bliska rozpadu?

Z całą pewnością prezes Jarosław Kaczyński i ja dążyliśmy do tego, by zachować jedność. Kompromis wypracowany jest sukcesem całego obozu. Jestem pewien, że Zjednoczona Prawica będzie rządzić do końca kadencji.

Nie będzie przyspieszonych wyborów?

Byłoby ze strony polityków skrajną nieodpowiedzialnością, gdybyśmy na kataklizm zdrowotny i załamanie gospodarcze nałożyli jeszcze kryzys polityczny.

A jaka w nowym układzie sił jest rola wicepremier Jadwigi Emilewicz?

Pani premier należy do grona moich najbardziej zaufanych współpracowników. Znakomicie sprawdza się jako minister odpowiedzialny za gospodarkę. Odegrała też ważną rolę w trakcie weekendowych zawirowań wokół terminu wyborów.

Jej awans w rządzie to realizacja celu, jakim jest zmiana generacyjna w polityce?

Od dawna powtarzam, że moją najważniejszą misją w polityce jest właśnie utorowanie drogi dla młodego pokolenia konserwatywnych wolnorynkowców, jak Jadwiga Emilewicz, Marcin Ociepa, Jakub Banaszek, Michał Wypij i wielu wielu innych. Chciałbym, aby za kilka lat to tacy ludzie grali pierwsze skrzypce w polskiej polityce.

Czy w Sejmie jest miejsce dla dwóch liderów partyjnych– szeregowych posłów?

Jak się okazało, wraz z prezesem Kaczyńskim potrafimy dobrze współpracować nawet przy poważnych różnicach zdań. Co do mnie, koncentruję się teraz na pracach programowych związanych z walką z epidemią i odmrażaniem gospodarki, na wsparciu kampanii Andrzeja Dudy i rozbudowie Porozumienia.

Koronawirus zdefiniował cel na drugą kadencję?

Przystąpiliśmy do drugiej kadencji rządów z bardzo jasnym programem. Pandemia brutalnie przerwała plany rządów na całym świecie. Polska stoi przed koniecznością obrania nowej strategii rozwojowej. Do tej pory rozwijaliśmy się, opierając się na dwóch strategiach. Przed 2015 rozwijaliśmy się głównie dzięki inwestycjom zagranicznym. Po 2015 głównie za sprawą wzrostu konsumpcji stymulowanego transferami społecznymi. Moim zdaniem najwyższa pora, by przejść do trzeciej strategii: rozwoju przemysłu opartego na innowacjach. Europa dotkliwie przekonała się, że przeniesienie produkcji do Azji było decyzją krótkowzroczną. Trzeba odbudować europejski potencjał przemysłowy. A my możemy być konkurencyjni zarówno w tak nowatorskich branżach, jak IT czy biomedycyna, jak w branżach, w których mamy mocną pozycję od dawna, jak przemysł spożywczy, motoryzacja, produkcja mebli czy sprzętu AGD.

Koronawirus - jak mówi Jacek Dukaj - to paradoksalnie czas wielkiego przyspieszenie.

W ciągu ostatnich dwóch miesięcy świat ogromnie zubożał. Z tego kryzysu wydobędą się najszybciej ci, którzy postawią na rozwój nauki i innowacji, sprawne wyszukiwanie nowych nisz i przewag konkurencyjnych.

A jak pan politycznie widzi siebie za kilka lat?

Jestem liderem Porozumienia, partii, która reprezentuje rzadki w polskiej polityce stop wartości konserwatywnych i liberalnych gospodarczo. Od przeszło czterech lat jestem też jednym z liderów obozu, który głęboko przebudowuje Polskę. Ostatni polityk o takim profilu ideowym, który wywarł mocne piętno na polskiej rzeczywistości, to Zyta Gilowska. Teraz chciałbym doprowadzić do zebrania rozproszonych środowisk konserwatywno-liberalnych i zbudować mocną partię republikańską.

Co powinno teraz wydarzyć się w radiowej Trójce po sytuacji z piosenką Kazika Staszewskiego?

Oczekuję jasnego stanowiska Rady Mediów Narodowych. Doszło do sytuacji kompromitującej władze radia. Na pewno poruszę tę sprawę na forum kierownictwa Zjednoczonej Prawicy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA