fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Rozpoczyna się właściwa kampania wyborcza

Niedzielne głosowanie nie cieszyło się dużym zaitneresowaniem. Na zdjęciu komisja w Łodzi
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Skończył się pojedynek PO z PiS na referenda. Rozpoczyna się właściwa kampania wyborcza.

Wszystko wskazuje na to, że Polacy nie ulegli kampanijnej zagrywce prezydenta Bronisława Komorowskiego i niezbyt licznie udali się w niedzielę do urn referendalnych. Jednocześnie w piątek zdominowany przez PO Senat zagłosował przeciwko kolejnemu referendum – tym razem zaproponowanemu przez prezydenta Andrzeja Dudę.

„Omisiowiona" Kopacz

Decyzja Senatu i niedzielne głosowanie Polaków zakończyły jednak ten etap kampanii, w którym PO i PiS zastawiały na siebie wzajemnie pułapki z referendów. Teraz czas na prawdziwą walkę o władzę. Kampania referendalna żadnemu ugrupowaniu szczególnie nie pomogła.

Choć Platformie najbliżej było do poparcia postulatów poddanych pod głosowanie, to w partii zwyciężyło myślenie, by nie angażować się w referendum. Ewa Kopacz się obawiała, że frekwencja będzie marna, co zostanie uznane za porażkę Platformy. W ten sposób jednak partia zmarnowała szansę na mocny, programowy początek kampanii.

W tym czasie PO zajęła się układaniem list, co wzbudziło tak ogromne emocje, jak nigdy dotąd. Nowe listy pokazują, że Kopacz postawiła wszystko na jedną kartę. Chce budować kampanię wyłącznie na sprzeciwie wobec PiS, przyciągając do PO tych wszystkich, którzy stoją w kontrze do Jarosława Kaczyńskiego. Wszystko jedno, czy to ze względów ideowych – jak Grzegorz Napieralski – czy osobistych, jak Roman Giertych czy Ludwik Dorn.

Wieloletni działacze PO, marginalizowani albo usuwani z list wyborczych, by zrobić miejsce dla neofitów, zgrzytają zębami. Ale zrobić wiele nie mogą.

Dziś głównym politycznym doradcą Kopacz jest dawny propagandysta PiS Michał Kamiński i to on – a nie władze PO – decyduje i o kampanii, i o partyjnych listach. Kopacz jest zaskakująco zależna od Kamińskiego, co w PO budzi zdumienie i wściekłość. Furorę robi określenie „omisiowienie", które ma ilustrować wpływ Kamińskiego, zwanego Miśkiem, na Kopacz.

Ale wedle naszych rozmówców do wyborów w partii nic się nie zdarzy. Wszystkie rozstrzygnięcia pozostaną zamrożone i zależeć będą od ich wyniku.

Emocje w PiS

Pod prezentowaną na zewnątrz maską spokoju i jedności na drodze do władzy coraz bardziej buzują także emocje w PiS. W partii narasta napięcie między prezydentem i typowaną na premiera Beatą Szydło z jednej strony, a prezesem Jarosławem Kaczyńskim oraz jego prawą ręką Joachimem Brodzińskim z drugiej. Kaczyński nie pozostawia złudzeń Szydło, że to on będzie rozdawał karty w nowym rządzie PiS po wyborach. Wedle naszych informacji lider PiS już ma gotową obsadę części stanowisk i – poza Szydło – prowadzi rozmowy z kandydatami do kluczowych instytucji.

Symboliczne dla stosunków w PiS było usunięcie z list wyborczych Marcina Mastalerka, bliskiego współpracownika Szydło i współtwórcy wiktorii Dudy. Szydło – wiceszefowa partii – nie potrafiła obronić Mastalerka. Ale publicznie oświadczyła: – Marcin Mastalerek jest, pozostaje i będzie jednym z moich najważniejszych współpracowników.

Kaczyński jest na tyle ufny w dobry wynik PiS i przejęcie władzy, że zmarginalizował na listach PiS polityków bliskich Radiu Maryja, uznając, że wsparcie ojca Tadeusza Rydzyka nie jest już kluczowe.

Złamał też zeszłoroczne porozumienie o koalicji z Polską Razem oraz Solidarną Polską, usuwając ze wspólnych list część kandydatów tych partii. Kaczyński od początku traktował porozumienie z ugrupowaniami Jarosława Gowina i Zbigniewa Ziobry jako taktyczne zagranie na drodze do likwidacji konkurencji na prawicy. Dziś, gdy praktycznie to osiągnął, nie musi iść już z Gowinem i Ziobrą na kompromisy.

Wszystkie te konflikty, nawet jeśli nie zaszkodzą PiS przed wyborami, to mogą się partii odbić czkawką tuż po nich.

Kukiz został statystą

W cieniu dwóch głównych politycznych bloków toczy się walka o polityczny byt, którą prowadzą mniejsze ugrupowania. To jednak nie mniej istotny element do starcia PO z PiS. Od tego bowiem, jakie mniejsze ugrupowania znajdą się w Sejmie, może zależeć, jaka powstanie koalicja – pod kierownictwem PO czy PiS.

Sondaże dają trzecie miejsce ruchowi Pawła Kukiza, ale rzeczywistość pokazuje, że formacja muzyka znajduje się w wyjątkowo trudnym położeniu. Kukiz długo nie mógł się zdecydować, czy angażuje się przede wszystkim w referendum, czy głównie stawia na wybory. Skończyło się tym, że muzyk wdał się w wielomiesięczne personalne spory we własnym środowisku. Pozbył się współpracowników z kampanii prezydenckiej, a z nowymi ludźmi wdał się w konflikty dotyczące tworzenia list wyborczych. Zmarnował przez to kampanię referendalną jako szansę wypromowania swej formacji. W wyborach parlamentarnych, inaczej niż prezydenckich, będzie statystą.

Lęk lewicy i ludowców

Strach panuje w PSL. Członkowie władz tej formacji są poważnie wystraszeni, że po raz pierwszy w historii III RP ich partia znajdzie się poza Sejmem. PSL nie odegrało poważnej roli ani w wyborach prezydenckich, ani w referendum. Partia nie ma ani pomysłu, ani pieniędzy na dobrą kampanię do Sejmu. Jej los zależy od mobilizacji wiejskiego elektoratu, któremu coraz bliżej do PiS.

Swoje kłopoty ma też lewica. SLD i Twój Ruch porozumiały się co do wspólnego startu pod szyldem Zjednoczona Lewica. Rozpoczęły nawet dość zgodną współpracę przy tworzeniu list wyborczych i koalicyjnego programu. Tyle że Leszek Miller i Janusz Palikot nie są do końca panami swego losu. Kilka mniejszych ugrupowań odeszło od stołu negocjacji i zarejestrowało swój komitet pod tą samą nazwą. Miller i Palikot liczą, że konkurencyjna Zjednoczona Lewica nie zbierze podpisów, ale mogą zostać zaskoczeni, bo część mniejszych partii lewicowych ma całkiem sprawne struktury. Jeśli wyborcy dostaną listy z dwiema Zjednoczonymi Lewicami, los Millera i Palikota może zależeć głównie od ...losowania numerów list w Państwowej Komisji Wyborczej.

W dużej ZL kiełkuje plan przekupienia kilku kluczowych działaczy małej ZL miejscami na listach, ale to także może się nie udać, bo mali mają wieloletnie, zaognione konflikty z Millerem oraz Palikotem i chętnie im zaszkodzą.

Spokojne referendum

Zarówno policja, jak i Państwowa Komisja Wyborcza oceniają, że referendum przebiegło spokojnie. Do jednego z poważniejszych incydentów doszło w sobotę w Łodzi. Szefowa jednej z komisji wyborczych straciła torebkę z kodami dostępu do systemu informatycznego. – Nie ma żadnego problemu, kody zostały natychmiast unieważnione – zapewniał Wojciech Hermeliński, szef PKW. Większe straty poniosła sama kobieta. Złodzieje wyczyścili jej konto, bo na kartach bankomatowych były ich numery PIN. W Krakowie przy jednej z obwodowych komisji w Nowej Hucie pojawiły się ulotki komitetu Pawła Kukiza zachęcające do udziału w głosowaniu. Znaleziono ich blisko 400, policja nie złapała jednak osoby, która je przyniosła. W Otwocku pijany 62-latek wyniósł kartę do głosowania z komisji i podarł ją na zewnątrz. Został zatrzymany przez policję. Grozi mu do trzech lat więzienia. W Warszawie członkini jednej z komisji obwodowych została zabrana do szpitala po tym, gdy spadła z krzesła. Do jednej z komisji w Iwoniczu-Zdroju przyszedł pijany mężczyzna. Zaczął pluć, położył się na podłodze i powiedział, że nigdzie nie wyjdzie. Z lokalu wyprowadziła go policja.

—blik

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA