Reklama

Sąd zarejestrował partię Wadima Tyszkiewicza. Czy ma szansę namieszać po liberalnej stronie?

Sąd Okręgowy w Warszawie wpisał do rejestru ugrupowanie współzałożone przez senatora i byłego prezydenta Nowej Soli Wadima Tyszkiewicza – dowiedziała się „Rzeczpospolita”. Nowa Polska ma spore ambicje, tylko czy przypadkiem to, co Wadim Tyszkiewicz przedstawia jako atut swojej formacji, w rzeczywistości nie będzie jednak jej wadą?

Publikacja: 14.11.2025 15:00

Wadim Tyszkiewicz

Wadim Tyszkiewicz

Foto: Jakub Kaczmarczyk, PAP

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie są główne cele partii Nowa Polska?
  • Jakie były motywacje twórcy partii Wadima Tyszkiewicza?
  • Jakie wyzwania stoją przed partią według ekspertów?
  • Jaką rolę w nowej partii odgrywa doświadczenie samorządowe jej założycieli?
  • Jakie są perspektywy Nowej Polski na scenie politycznej w kontekście innych nowych ruchów?

26 października w Poznaniu swoją pierwszą konwencję zorganizowała tworząca się partia  Nowa Polska. – Chcielibyśmy dalszego rozwoju kraju, bo rzeczywiście żyjemy w złotym wieku, Polska się rozwija, ale nie wszyscy Polacy to odczuwają. Żeby rzeczywiście zrobić krok do przodu, potrzeba nowego otwarcia – ogłosił Wadim Tyszkiewicz, senator koalicji rządowej z koła Niezależni i Samorządni i były prezydent Nowej Soli. Dodał, że partia jest w trakcie rejestracji, a gdy ona się zakończy, „zrobi dużą konwencję, na którą zaprosi wszystkich Polaków”.

Czytaj więcej

Nowe partie chcą mieć posłów w Sejmie. Joanna Senyszyn i Wadim Tyszkiewicz wchodzą do gry

I – jak ustaliliśmy – rzeczywiście do rejestracji już doszło. Sąd Okręgowy w Warszawie 30 października wpisał Nową Polskę na listę partii politycznych, a Wadim Tyszkiewicz, lubiący podkreślać, że ugrupowanie będzie miało wiele liderów, jest w niej tylko wiceprezesem. Jako prezesa sąd wpisał do rejestru Zygmunta Frankiewicza, senatora koalicyjnego i byłego prezydenta Gliwic, a wśród władz nowej partii są też inne znane nazwiska, jak senator i były prezydent Tychów Andrzej Dziuba, prezydent Opola Arkadiusz Wiśniewski, burmistrz Cieszyna Gabriela Staszkiewicz czy prezydent Starachowic Marek Materek.

Plan powołania partii Nowa Polska Wadim Tyszkiewicz przedstawił po drugiej turze wyborów prezydenckich

Tym samym materializują się plany, które Tyszkiewicz zaczął snuć po wyborach prezydenckich. Początkowo jednak, zanim przystąpił do budowy formacji, zapowiedział… wycofanie się z polityki. „Zwolennicy Kaczyńskiego, Mentzena i Brauna uznali mnie za obywatela gorszego sortu, nie Polaka i kazali mi wypier..lać. No to wypier..lam. Dziękuję za te wszystkie lata spędzone razem” – napisał brutalnie w mediach społecznościowych Tyszkiewicz, rozgoryczony porażką Rafała Trzaskowskiego w drugiej turze wyborów prezydenckich. „Żegnam się z Wami. Moja aktywność w mediach społecznościowych dobiegła końca. Moja aktywność publiczna ograniczy się już tylko do pracy parlamentarnej jeszcze tylko przez dwa lata i potem koniec. Moja wizja Polski nowoczesnej, europejskiej, samorządowej, przyjaznej ludziom przegrała z wizją brunatną, z kłamstwem i nienawiścią” – dodał.

Reklama
Reklama

W rozmowie z „Rzeczpospolitą” Tyszkiewicz wspominał potem, że mocno zaangażował się w kampanię Trzaskowskiego, a po jego porażce „kilka dni był w szoku, bo poczuł, jak bardzo zagrożone jest wszystko to, co budowaliśmy w Polsce przez wiele lat”. – Jednak w końcu się otrząsnąłem i powiedziałem: słuchajcie, nie możemy bez walki oddać Polski ludziom nieodpowiedzialnym – dodał. 

Jeszcze w czerwcu zapowiedział stworzenie nowej formacji, na bazie ruchu „Tak! Dla Polski”, powstałego w 2020 r., największego stowarzyszenia skupiającego działaczy samorządowych. We wrześniu ogłosił jej nazwę: Nowa Polska. I już wtedy, na pierwszej konferencji prasowej, podkreślił to, co ma być największym atutem nowego ugrupowania: doświadczenie samorządowe jego założycieli.

Mówił też o tym na konwencji w październiku. Powiedział, że jego partia chce sytuować się w centrum sceny politycznej, po czym dodał: – Pytają mnie często, czym my się różnimy od partii Kukiza, Palikota, Petru, Hołowni czy Biedronia. Różnimy się tym, że mamy gigantyczny fundament, z którego startujemy. Ludzie, którzy budują Nową Polskę, to są ludzie o ogromnym doświadczeniu, w biznesie, w samorządzie. My startujemy z tym ogromnym doświadczeniem. To jest nasz fundament.

I w tych słowach, być może celowo, a być może przypadkiem, Tyszkiewicz zawarł ambicje swojego ugrupowania: powtórzenie sukcesu wymienionych wyżej polityków.

Nowa Polska ma zagospodarować elektorat rozczarowany polaryzacją PO-PiS

Pierwszy z nich, Janusz Palikot, były poseł PO, sensacyjnie w wyborach w 2011 r. uzyskał 10 proc. głosów, wprowadzając do Sejmu 40 posłów, w większości nieznanych wcześniej opinii publicznej. I sztuka ta udała mu się w czasach, gdy wielu publicystów głosiło, że scena polityczna jest zabetonowana i żadna nowa partia nie ma szans.

Reklama
Reklama

Cztery lata później Palikota w Sejmie już nie było. Wkroczyli za to do niego Paweł Kukiz i Nowoczesna. Były rockman najpierw zdobył 20,8 proc. w wyborach prezydenckich, a następnie jego lista uzyskała 8,8 proc. głosów w wyborach do Sejmu, co przełożyło się na 42 mandaty poselskie. Z kolei kierowana przez Ryszarda Petru Nowoczesna zdobyła 7,6 proc. głosów i w rezultacie 28 mandatów.

Czytaj więcej

Były poseł Palikota: Paskudna sejmowa przygoda

Podobnie jak w przypadku Ruchu Palikota ugrupowania Kukiza i Ryszarda Petru nie utrzymały swojego poparcia do końca kadencji. Wiele wskazuje na to, że podobny los podzieli Polska 2050 Szymona Hołowni, która w 2023 r., startując w ramach Trzeciej Drogi z PSL, wywalczyła 33 mandaty. A Robert Biedroń? Założona przez niego Wiosna największy sukces odniosła w eurowyborach 2019 r., będąc jedynym komitetem, który zdobył euromandaty oprócz PiS i Koalicji Europejskiej. Później już nie zdecydowała się na samodzielny start, ostatecznie łącząc się z SLD.

Nowej Polsce Wadima Tyszkiewicza będzie trudno wprowadzić ludzi do Sejmu

Czy Nowa Polska może powtórzyć sukces tamtych ugrupowań? Zdaniem ekspertów będzie to bardzo trudne. – Niektórzy samorządowcy mają w swoich okręgach status niemal bogów. Wygrywają wybory w pierwszych turach i wydaje im się, że łatwo jest to przenieść na poziom ogólnokrajowy. To jednak nie takie proste – mówi dr Sergiusz Trzeciak, specjalista od marketingu politycznego, autor książek, m.in. „Drzewo Kampanii Wyborczej 2.0. Czyli jak wygrać wybory”. – Już wielu samorządowców próbowało swoich sił w krajowej polityce, tworząc różne wersje Bezpartyjnych Samorządowców, mieliśmy też Ruch Marka Materka, ale nie odniosły one sukcesów. Słabością tych ruchów jest to, że co prawda skupiają samorządowców z różnych regionów Polski, jednak zbyt punktowo i w sposób rozproszony – komentuje.

Niektórzy samorządowcy mają w swoich okręgach status niemal bogów. Wygrywają wybory w pierwszych turach i wydaje im się, że łatwo jest to przenieść na poziom ogólnokrajowy

dr Sergiusz Trzeciak, specjalista od marketingu politycznego

Jeszcze bardziej pesymistycznie szanse nowej partii ocenia Łukasz Pawłowski z Ogólnopolskiej Grupy Badawczej. – Jestem przekonany i mogę nawet o to się założyć, że ta partia nie tylko nie przekroczy progu wyborczego, ale nawet w ogóle nie wystartuje w wyborach. Bo nie spełnia oczekiwań, które odnośnie do nowej partii mają dzisiaj Polacy – mówi. – Polacy chcą zmiany pokoleniowej. Chcieliby wejścia do polityki kogoś świeżego, kto w niej dotąd nie był. Tymczasem oferowana jest im partia wiekowych samorządowców – dodaje. Jego zdaniem to, co Wadim Tyszkiewicz przedstawia jako atut swojej formacji, czyli brak jednego wyrazistego lidera, w rzeczywistości jest jej wadą.

Reklama
Reklama

Wadim Tyszkiewicz jest jednak pewny swego. – Mamy gigantyczny fundament w postaci struktur w całej Polsce, zbudowanych w oparciu o ludzi, którzy osiągnęli już bardzo wiele: przedsiębiorców i osoby z szeroko rozumianego samorządu, nie tylko terytorialnego, ale również gospodarczego czy lekarskiego. Np. ja, będąc przez 17 lat prezydentem miasta, rozwiązywałem tysiące ludzkich problemów, wyciągając Nową Sól z zapaści i bezrobocia. Ja wiem, jak to się robi – mówi „Rzeczpospolitej” Wadim Tyszkiewicz.

Choć i on jest ostrożny z szacowaniem szans nowej formacji. – Ludzie są zniechęceni wojną polsko-polską i kolejnymi tworami politycznymi od Palikota po Hołownię. My nie kalkulujemy, co nam się bardziej opłaca. Robimy swoje. Chcemy wyjść z ofertą i pomysłem na nową Polskę. Nie wiemy, ile procent poparcia zdobędziemy. Wiem, że będzie ciężko, zwłaszcza przebić się w mainstreamie, bo chcemy wyjść z konkretną ofertą merytoryczną, a nie klikbajtową. Nie będziemy uprawiać populizmu i wciskać coś Polakom na siłę. Ze swej strony mogę zapewnić, że jeżeli w sondażach tuż przed wyborami nie będziemy przekraczać 3 proc., opowiem się za tym, by w ogóle nie brać w nich udziału. Ale mam nadzieję, że Polki i Polacy zaufają nam i naszemu doświadczeniu opartemu na dokonaniach – podkreśla.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Bankowe konsorcjum z Bankiem Pekao doda gazu polskiej energetyce
Polityka
Noworoczne orędzie Karola Nawrockiego. „Potrzebna jest zmiana"
Polityka
Kto wygra „wojnę o pokój”? Donald Tusk i Karol Nawrocki szykują nowy pojedynek w 2026 r.
Polityka
Epicka rekonstrukcja rządu, maślarze i udany żart Tuska. Polityczny alfabet 2025 roku
Materiał Promocyjny
Technologie, które dziś zmieniają biznes
Polityka
Karol Nawrocki zawetuje ustawę o statusie osoby najbliższej? Szef jego gabinetu wyjaśnia
Materiał Promocyjny
Lojalność, która naprawdę się opłaca. Skorzystaj z Circle K extra
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama