fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Wybory w Turcji: Erdogan niezwyciężony

Po raz pierwszy Turcy wybierali w niedzielę zarówno prezydenta, jak i parlament
AFP
Zwycięstwo prezydenta oznacza, że będzie rządził do 2023 roku, czyli 100. rocznicy utworzenia republiki tureckiej.

– Nasz naród dał mi tym samym mandat prezydencji i do rządzenia – oświadczył późnym wieczorem prezydent Recep Tayyip Erdogan, powołując się na „nieoficjalne wyniki wyborcze".

Kiedy to mówił państwowa agencja Anadolu informowała, że po obliczeniu 96 proc. głosów prezydent otrzymał 52,7 proc. poparcia. Jego główny konkurent Muharrem Ince z Republikańskiej Partii Ludowej (CHP) miał dostać 31 proc. głosów.

Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP), ugrupowanie Erdogana, miała na swoim koncie 43 proc. głosów, a opozycyjna CHP – 23 proc.

Opozycja twierdzi, że wybory zostały zmanipulowane. Wydaje się jednak, że zbędna będzie druga tura wyborów prezydenckich. Frekwencja była rekordowa i sięgała 87 proc.

Niedzielne wybory, pierwsze, w których wybierano równocześnie parlament i prezydenta, były praktycznie plebiscytem w sprawie zmiany systemu rządów. Od ich wyniku zależało, czy wejdą w życie wszystkie przyjęte w ubiegłym roku w referendum poprawki do konstytucji, wprowadzające system prezydencki, co w praktyce oznacza jednoosobowe rządy obecnego prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana. Będzie nie tylko prezydentem, ale i szefem rządu.

Rządzi Turcją nieprzerwanie od 2003 roku, gdy został po raz pierwszy premierem. 11 lat później wygrał wybory prezydenckie. Trzy partie opozycji zawarły sojusz wyborczy z Republikańską Partią Ludową (CHP) na czele.

Po drugiej stronie barykady była rządząca AKP prezydenta Erdogana, która zjednoczyła swe siły z niewielką Partią Ruchu Narodowego (MHP).

Poza tymi sojuszami pozostawała wspierana przez Kurdów Demokratyczna Partia Ludów (HDP) Selahattina Demirtasşa, znajdującego się od dwu lat w więzieniu. Według pierwszych danych HDP nie znajdzie się poza parlamentem.

Bez wątpienia na wynik wyborów wpłynęła podwyżka świadczeń dla 12 mln emerytów. Ich część, równowartość 200 euro, już otrzymali. Kolejna transza po wyborach.

– Jeżeli Erdogan wygra, nasze telefony będą nadal na podsłuchu. Towarzyszyć nam będzie nadal atmosfera strachu. Jeżeli wygra Ince, sądy będą niezależne – mówił na niedawnym wiecu wyborczym w Stambule Muharrem Ince z Republikańskiej Partii Ludowej (CHP). Chodzi o to, że w wyniku poprawek w konstytucji zmianie ulega skład Najwyższej Rady Sędziów i Prokuratorów zarządzającej tureckim wymiarem sprawiedliwości, co daje prezydentowi pełną kontrolę nad sądownictwem.

W czasie kampanii wyborczej Muharrem Ince zapowiadał likwidację stanu wyjątkowego oraz wycofanie się z niektórych zmian konstytucyjnych.

– Czy zastosujemy wobec naszych przeciwników otomański chwyt? – podgrzewał Erdogan swych zwolenników, nawiązując do tureckich zapasów, w których przeciwnicy smarują ciało oliwą. Według tej poetyki sam prezydent oraz jego AKP są niezwyciężeni.

Zmagania wyborcze w Turcji obserwowano ze znacznie większym niż zazwyczaj zainteresowaniem za granicą.

– Zwycięstwo prezydenta Erdogana oraz jego partii oznacza, że w polityce zagranicznej nie będzie żadnych zmian. Mogłyby nastąpić w wypadku objęcia stanowiska prezydenta przez Muharrema Ince. Obiecywał znaczącą poprawę relacji z Europą – tłumaczy „Rzeczpospolitej" prof. Ilter Turan, politolog z uniwersytetu Bilgi w Stambule.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA