fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Sondaż: Polska mało solidarna

Stock Adobe
Według najnowszego sondażu IBRiS respondenci z dużą rezerwą podchodzą do planów zwiększania wydatków z budżetu.

Mimo prowadzonej przez PiS socjalnej polityki, która zapewnia tej partii zwycięstwa w wyborach, tylko niespełna 20 proc. badanych opowiada się za dalszym zwiększaniem wydatków z budżetu państwa. Prawie 27 proc. chciałoby pozostawić je na dotychczasowym poziomie, a 41 proc. uważa, że wydatki należy zmniejszać. Czy to wynik zapełnienia się portfeli dzięki 500+, podnoszeniu płacy minimalnej i innym transferom?

Jeśli tak, to poziom ich zasobności jeszcze się nie wyrównał. Za zwiększeniem wydatków opowiadają się chętnie np. mieszkańcy dużych miast (250–500 tys, mieszkańców) – 32 proc. z nich tak uważa. Ale już wśród mieszkańców metropolii (powyżej 500 tys.) zaledwie 3 proc. opowiada się za dalszym zwiększaniem hojności państwa. Oczekiwanie pieniędzy z budżetu państwa skorelowane jest też z wykształceniem: im niższe, tym większe nadzieje na dofinansowanie od państwa; podobnie rzecz ma się z zarobkami – im niższe, tym większe nadzieje na pomoc. Sceptycyzm badanych co do dalszych transferów potwierdza kolejne pytanie sondażu. IBRiS zapytał, czy państwo powinno planować i wdrażać kolejne transfery socjalne, czyli świadczenia pieniężne dla obywateli. Jako przykłady podano m.in. programy 500+ i 13. emeryturę.

Rzeczpospolita

42 proc. respondentów uważa, że należy planować kolejne transfery, a 51 proc. – że nie. Wśród zwolenników budżetowych świadczeń dominują kobiety – jest ich 47 proc., mężczyzn natomiast jest w tej grupie o 10 proc. mniej.

Występuje też wyraźne zróżnicowanie wiekowe: transferów oczekuje ponad 50 proc. najmłodszych respondentów i aż 66 proc. najstarszych (powyżej 70 lat).

– Jesteśmy społeczeństwem bardzo umiarkowanym także na osi Polska solidarna – Polska społeczna – tłumaczy prof. Rafał Chwedoruk. – Przez 25 lat większość obywateli spotykała się z jednym antyegalitarnym przekazem. W efekcie egalitarnemu systemowi wartości towarzyszy nieegalitarne podejście do gospodarki. Chcielibyśmy Norwegii w polityce społecznej i Federacji Rosyjskiej w podejściu do podatków i do gospodarki – uważa politolog.

Jego zdaniem PiS powinien pomyśleć o efekcie Luli w Brazylii, gdzie polityka była mocno redystrybucyjna, 40 milionów ludzi wyciągnięto z nędzy, ale okazało się, że część z nich po tym wielkim awansie przestała głosować na Partie Pracujących. – Może mamy obecnie taką sytuację jak w czasie powodzi, że ktoś wszedł na dach, ale na wszelki wypadek zabrał ze sobą drabinę, żeby sąsiad już nie wszedł – dodaje Chwedoruk.

Można też wyniki tego sondażu porównać do wyników preferencji politycznych: silna, ponad 40-proc. grupa pokrywa się z elektoratem Prawa i Sprawiedliwości. – PiS jest pewnie w stanie wygrać tegoroczne i przyszłoroczne wybory, ale na dłuższą metę nie da się rządzić bez bogatszych obywateli w średnim wieku – mówi politolog.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA