fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Francja stawia na rewolucję

AFP
Strajki, kolejki na stacjach benzynowych i spodziewane przerwy w dostawie prądu – tak wygląda Francja przed Euro 2016.

We wtorkowy wieczór pojawiły się pierwsze wielkie zakłócenia w transporcie kolejowym. Odwołana została większa część połączeń międzymiastowych, zwłaszcza superszybkie pociągi TGV. Wkrótce rozpocznie się strajk pilotów Air France. W czwartek stanie paryskie metro.

Wszystko wskazuje na to, że w chwili rozpoczęcia piłkarskich mistrzostw Europy 10 czerwca nie będzie kursował co drugi pociąg. Co będzie z innymi środkami transportu publicznego, jeszcze nie wiadomo. Nadal brakuje benzyny na stacjach, gdyż sprzeciwiający się reformom rządu związkowcy blokują magazyny paliw płynnych. Strajki dotknęły także elektrowni atomowych, w których powstaje większość zużywanej we Francji energii elektrycznej.

Jednym słowem, we Francji panuje stan wyjątkowy bynajmniej nie z powodu zagrożenia terrorystycznego. Trwa wielka konfrontacja związków zawodowych z rządem, który po latach dyskusji zdecydował się w końcu na reformę rynku pracy, wzorując się nieco na programie kanclerza Gerharda Schrödera.

– Nie zamierzamy uniemożliwić nikomu podróży na stadiony. Rząd musi się jednak zgodzić na rozmowy. Wszystko w jego rękach –mówi Philippe Martinez, szef CGT, jednej z najpotężniejszych centrali związkowych w Europie. Rząd odmawia wycofania się z bolesnych dla wielu Francuzów reform, udowadniając, że bez nich będzie jeszcze gorzej. Najbardziej kontrowersyjne z nich to złagodzenie warunków rozwiązania umów o pracę oraz likwidacja 35-godzinnego tygodnia pracy. Mimo że ta ostatnia sprawa faktycznie dotyczy jedynie części zatrudnionych, likwidacja wywalczonych kiedyś przywilejów jest nie do przyjęcia dla większości Francuzów. Nie brak jednak sondaży, takich jak instytutu Odoxa, z których wynika, że 53 proc. obywateli dystansuje się od obecnej fali protestów.

Francuzi gotowi są bronić państwa socjalnego, nie rozumiejąc, dlaczego właśnie rządzący krajem socjaliści pod wodzą François Hollande'a zdecydowali się na krok w zasadzie nie do pogodzenia z ideologią tego ugrupowania. Przeciwko prezydentowi wystąpiło też lewicowe skrzydło jego własnej partii. Nie ma od dawna dobrej prasy. Jest zresztą najgorzej postrzeganym szefem państwa w najnowszej historii Francji. Jest przy tym obecnie oskarżany o zdradę ideałów i przejście na stronę bossów biznesu.

Ci z kolei zwracają uwagę, że mocno rozwodnione reformy nie pociągną za sobą pożądanych skutków w postaci zwiększenia zatrudnienia oraz zwiększenia konkurencyjności francuskiej gospodarki. Warto dodać, że bezrobocie wśród młodzieży przekracza 20 proc. W takich warunkach konsekwencją prób reformatorskich jest jedynie rewolucyjny chaos.

Trudno jednak obarczać całą winą za obecny stan rzeczy obecny rząd. Poprzedni prezydenci nie kwapili się do reform, zdając sobie doskonale sprawę, że żaden kraj w Europie nie jest tak odporny na reformy jak Francja. To między innymi dlatego od czasów kryzysu finansowego francuski PKB wzrósł jedynie o 3 proc. Dla porównania, gospodarka Niemiec zwiększyła się w tym czasie o 6 proc., Wielkiej Brytanii o 8 proc., a USA o 10 proc. Stale zwiększa się przy tym dług publiczny, który sięga już 96 proc. PKB.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA