fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

American Rescue Plan. 1400 dolarów dla Amerykanina

Prezydent USA Joe Biden
AFP
Senat zatwierdził nowy, 1,9-bilionowy, pakiet stymulacyjny. Republikanie uważają, że kraju na to nie stać.

Korespondencja z Nowego Jorku

– Gdy obejmowałem urząd, obiecałem narodowi, że pomoc jest w drodze. Dziś zrobiliśmy gigantyczny krok ku realizacji tej obietnicy – powiedział prezydent Joe Biden w sobotę, gdy demokratyczna część Senatu zatwierdziła pandemiczny pakiet pomocowy American Rescue Plan. Jest prawie tak duży jak ten z marca ub.r., który opiewał na 2,2 biliona dolarów i podobnie jak dwa poprzednie przewiduje mocno oczekiwane przez Amerykanów bezpośrednie wypłaty gotówki, tym razem w wysokości 1400 dolarów, i przedłużenie zasiłku dla bezrobotnych.

Ustawa ponownie musi trafić pod głosowanie Izby Reprezentantów, ale już w przyszłym tygodniu ma być podpisana przez prezydenta i wejść w życie. – Jeszcze w tym miesiącu Amerykanie zaczną otrzymywać bezpośrednie wypłaty, których tak bardzo potrzebują – mówił Biden.

Żaden republikański senator nie głosował za przyjęciem tej ustawy, bo ich partia twierdzi, że Ameryki nie stać na takie wydatki. – Senat nigdy wcześniej nie wydał 2 bln dolarów w bardziej nieprzemyślany sposób – powiedział przewodniczący mniejszości sen. Mitch McConnell.

Pusto w biurach

Ustawa przewiduje m.in. 350 mld dol. na programy pomocowe dla stanów, miast oraz fundusze dla małych firm i na dystrybucje szczepionki, która ułatwi powrót do pracy i szkół. Na bezpieczne wyjście ludzi z domów czekają miliony właścicieli firm z sektora usługowego.

Wśród nich jest Brian Cho, właściciel baru sałatkowo-kanapkowego w centrum Manhattanu. Przed pandemią połowę jego zamówień stanowił catering – dostarczanie potraw na spotkania biznesowe. Druga połowa to klienci z okolicznych biurowców, którzy codziennie przychodzili po śniadanie, kawę i lunch. – Teraz mój biznes skurczył się o 85 procent, bo w biurach i na ulicach pustki – mówi „Rzeczpospolitej".

Cho od roku właściwie nie zarabia żadnych pieniędzy. Z 15 pracowników utrzymał trzech. – Właściciel budynku, w którym wynajmuję lokal, zgodził się na obniżenie czynszu, ale i tak zużyłem już praktycznie wszystkie moje oszczędności. Jeżeli sytuacja się szybko nie zmieni, długo tak nie pociągnę – mówi Cho, który całą nadzieję na powrót do normalności pokłada w programie szczepień.

W podobnej sytuacji znalazły się tysiące barów i restauracji w dużych aglomeracjach. Na Manhattanie połowa z nich zamknęła się na dobre, bo od roku nie przyjeżdżają tam dziennie z okolicznych stanów miliony ludzi do pracy. Zabrakło turystów, którzy napędzają lokalną gospodarkę, od roku nieczynne są teatry i wiele hoteli.

z Manhattanem

Część zasobnych nowojorczyków, którzy mogą pracować z domu, wyprowadziła się poza miasto. Część firm się zamknęła, albo, by obciąć koszty, znalazła siedziby poza miastem. – Kilka miesięcy temu przenieśliśmy biuro z centrum Manhattanu do New Jersey. O wiele taniej, ale też pracownicy mogą do biura jechać swoim samochodem, nie muszą się narażać na zakażenie covidem w pociągu czy autobusie – mówi Alex. Z racji tego, że zajmuje się zarządzaniem nieruchomościami na Manhattanie, wie, co przeżywają ich właściciele.

– Coraz większy procent mieszkań i biur jest pustych. Ceny wynajmu lecą na łeb na szyję. Żeby znaleźć lokatorów, obniżamy czynsz czasem o 25–30 procent. Ciężkie czasy nastały – dodaje Alex, pokładając nadzieję w 45 mld dol. w pakiecie przeznaczonych na pomoc w spłacie czynszu i kredytów mieszkaniowych.

Pakiet przewiduje fundusze na testy, szczepienia i bezpieczne otworzenie szkół, które w zależności od regionu od roku oferują zajęcia albo wirtualne, albo hybrydowe. Powrót dzieci do szkół to jeden z najburzliwiej dyskutowanych tematów tej pandemii. Czekają na to miliony rodziców, którzy od roku, z różnymi rezultatami, próbują łączyć pracę z wirtualną nauką swoich pociech.

Nadzieja milionów

– Dzieci będą miały kontakt z rówieśnikami, więcej się nauczą niż przez internet, a dla rodziców to będzie ogromna ulga – mówi Katarzyna, mama 5,5-letniego Anthony'ego, która trzy miesiące temu zrezygnowała z pracy, bo trudno było jej łączyć obowiązki zawodowe z nadzorowaniem dziecka w czasie nauki zdalnej.

Amerykanie o wysokich zarobkach i duże korporacje jak np. Amazon nie ucierpiały z powodu pandemii albo wręcz się wzbogaciły. Sporej części społeczeństwa, szczególnie tej, która może pracować z domu, udało się utrzymać zatrudnienie, ale gospodarka amerykańska straciła około 10 mln miejsc pracy. Najnowszy pakiet stymulacyjny przewiduje przedłużenie zasiłku dla bezrobotnych i 300 dol. dodatku do początku września.

Wśród milionów ludzi, którzy na to liczą, jest 57-letni Waldek z Nowego Jorku. Przed pandemią pracował w firmie budowlanej, która realizowała projekty miejskie. – Miasto Nowy Jork, po roku zastoju gospodarczego, nie ma teraz funduszy na takie wydatki, a ja nie mam pracy. Mam nadzieję, że do wakacji to się zmieni, ruszy się gospodarka, może miasto dostanie jakieś pieniądze rządowe, a na razie ten zasiłek utrzymuje mnie przy życiu – mówi mężczyzna.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA