fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Michał Kolanko: Wyścig Platformy z samą sobą

Twitter/Platforma Obywatelska
twitter.com
Platforma Obywatelska zapowiada zmiany, ale defensywa Małgorzaty Kidawy-Błońskiej po wydarzeniach w Pucku, pokazuje, ile pracy czeka Borysa Budkę.

Historia z Pucka – gwizdy i nie tylko pod adresem Andrzeja Dudy – przeminie, ale dała PiS oddech. I pokazała, jak wiele pracy czeka nowego przewodniczącego Platformy Obywatelskiej. Weźmy pod uwagę kontekst. Sobotnia Rada Krajowa Platformy była zdecydowanie najciekawszym wydarzeniem tego typu od lat. Nowy szef Borys Budka zaprezentował ambitną wizję Platformy, jako partii, która mocno wsłuchuje się w głos obywateli, dba o to, by nikt nie był wykluczony, i oferuje śmiałe rozwiązania wobec wyzwań przyszłości. W swoim przemówieniu kandydatka Koalicji Obywatelskiej na prezydenta zapowiedziała, że nie będzie „ani totalna, ani bojaźliwa". Wyglądało na to, że PO nabiera impetu w kampanii prezydenckiej. To był dzień konwencji ziobrystów o sądownictwie, a przez następne dni w PiS rosło przekonanie, że chaos wokół sądownictwa zaszkodzi prędzej czy później prezydentowi.

Wydarzenia w Pucku tę dynamikę zmieniły. PO i kandydatka – na własne życzenie – skleiła się z protestującymi członkami KOD. W klipie zamieszczonym w sieci kandydatka KO, która mówi o swojej kampanii, narodowej zgodzie, potrzebie pojednania, serdecznie wita się z tymi, którzy rzucali obelgi pod adresem prezydenta. Sztab PiS tylko czekał na taką okazję.

PO od kilkudziesięciu godzin – w brutalnych warunkach 24-godzinnej kampanii to wieczność – musi się tłumaczyć. To oczywiście tylko historia o taktycznym znaczeniu. Ale taka, która pozwoliła PiS nabrać drugiego oddechu i jednocześnie skleić kandydatkę na prezydenta z najbardziej ekstremalnym skrzydłem ulicznej opozycji. Wykorzystał to też natychmiast Władysław Kosiniak-Kamysz, który ujął się za urzędującym prezydentem. To przesłanie, którego wyborcy oczekują od prezydenta – arbitra, kogoś ponad podziałami. Kidawa-Błońska pracowała wiele lat na wizerunek osoby koncyliacyjnej.

To miał być jeden z jej największych atutów w kampanii. Nie sposób nie odnieść wrażenia, że Puck to błąd sztabu, który nie potrafił zadbać o utrzymanie takiego wizerunku kandydatki. I nie przemyślał całej sytuacji. Kidawa-Błońska nie startuje przecież na stanowisko szefa KOD-u, tylko prezydenta RP. Nawet jeśli jej sztabowcy liczą na jak największą polaryzację 10 maja, próbując zgnieść jednocześnie całą konkurencję na opozycji, obecnie dzieje się to kosztem wizerunku samej kandydatki.

Wyborcy, którzy są zdegustowani chaosem wokół sądów i przesłaniem Zbigniewa Ziobry, to ta sama grupa, która nie akceptuje ekstremizmu opozycji. Oni mogą zacząć teraz spoglądać na innych kandydatów mówiących o wspólnocie, jak na Roberta Biedronia czy Władysława Kosiniaka-Kamysza. O nich między innymi toczy się gra. PiS tymczasem próbuje zwinąć fronty, o czym świadczy deklaracja marszałek Witek o listach KRS. Obóz władzy próbuje zostawić temat sądów za sobą.

To pokazuje, jak wiele pracy czeka Borysa Budkę, który chce przekształcić Platformę w inną partię niż była pod rządami Grzegorza Schetyny. A kampania trwa. Budka jest kapitanem statku, który musi przeprowadzić jego generalny remont, lawirując między górami lodowymi. A inni kapitanowie nie śpią.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA