Polityka

Tyszka chce zlikwidować urzędy pracy. Ministerstwo: To by było niekonstytucyjne

Fotorzepa/ Sławomir Mielnik
"Zasadność utrzymywania urzędów pracy wynika wprost z Konstytucji RP", a ich likwidacja oznaczałaby "konieczność wypowiedzenia umów międzynarodowych co m.in. niekorzystnie wpłynęłoby na wizerunek Polski" - dowiedział się Stanisław Tyszka, wicemarszałek Sejmu z Kukiz'15, który otrzymał odpowiedź na swoją interpelację w sprawie likwidacji urzędów pracy.

Krzysztof Michałkiewicz, sekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, w odpowiedzi na interpelację Tyszki, napisał między innymi, że "zasadność utrzymywania urzędów pracy wynika wprost z Konstytucji RP", a "obowiązek utrzymywania publicznych służb zatrudnienia wynika również z konwencji międzynarodowych oraz innych dokumentów, których Polska jest sygnatariuszem".

"Wprawdzie wskaźnik bezrobocia rejestrowanego w marcu br. był najniższy od 27 lat, niemniej jednak w rejestrach urzędów pracy nadal pozostaje ponad 1 mln bezrobotnych" - wskazano dalej w interpelacji.

"Spośród osób będących w szczególnej sytuacji na rynku pracy najliczniejszą zbiorowość tworzą długotrwale bezrobotni – 580,0 tys. osób, tj. 53,1% ogółu zarejestrowanych, bezrobotni powyżej 50 roku życia (298,3 tys. osób, tj. 27,3%) oraz bezrobotni do 30 roku życia (284,3 tys. osób, tj. 26,0%). Należy zauważyć, iż przywracanie do rynku pracy osób z tych grup jest bardzo trudne i wymaga zastosowania wielu form wsparcia" - mógł przeczytać Tyszka w odpowiedzi na swoje pytania ws. urzędów pracy.

W odpowiedzi znalazł się też ustęp o zatrudnieniu w urzędach pracy. "W 2017 r. w wojewódzkich urzędach zatrudnionych było osób 3 558 osób, natomiast w powiatowych urzędach pracy – 18 857. W końcu 2017 r. na 1 pośrednika pracy w kraju przypadało 247 bezrobotnych, a na 1 doradcę zawodowego 564 bezrobotnych" - czytamy. W konkluzji ministerstwo stwierdza, że "powyższe dane świadczą nie tylko o potrzebie istnienia powiatowych urzędów pracy, a nawet o konieczności wzmocnienia kadrowego urzędów".

Odpowiedź na interpelację nie przekonała marszałka Tyszki. "W ponad 350 urzędach pracy, przy rekordowo niskim bezrobociu, zatrudniona jest armia ponad 22 tys. urzędników, a Ministerstwo twierdzi, że konieczne jest wzmocnienie kadrowe urzędów" - zwraca uwagę polityk Kukiz'15. "Nie otrzymałem odpowiedzi, ile wynoszą całkowite koszty funkcjonowania urzędów pracy. Ministerstwo ograniczyło się do odpowiedzi, że dotacja dla urzędów z Funduszu Pracy to 280 mln zł (wg szacunków rzeczywiste koszty to 4 mld zł)" - dodał.

"To skandal, że ministerstwo nie odpowiedziało mi, ile nas kosztuje utrzymywanie tej oczywiście zbędnej gałęzi administracji publicznej. Zaczynam podejrzewać, że oni mogą tego nawet nie wiedzieć!" - stwierdził później Tyszka. Zapowiedział też złożenie kolejnej interpelacji w tej sprawie.

"Pytam, o ile chcą zwiększyć zatrudnienie w urzędach, bo choć zatrudnionych jest tam już 22 tys osób, napisali mi, że chcą dodatkowych etatów! Zbijam też kuriozalne i kompromitujące dla rządu argumenty, że likwidacja urzędów pracy byłaby niezgodna z Konstytucją i umowami międzynarodowymi" - napisał Tyszka na Facebooku. "Nie odpuszczę sprawy. Dość marnowania pieniędzy podatników" - zapowiedział.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL