fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatki

Sąd: Leczy medyk, a nie urzędnik

Niepełnosprawny
Niepełnosprawny
AdobeStock
To lekarz zgodnie z posiadanymi kompetencjami określa, jaki preparat ma właściwości lecznicze w konkretnym schorzeniu osoby niepełnosprawnej.

Niemal każdego dnia postęp w medycynie daje nadzieję kolejnym nieuleczalnie chorym. Pojawiają się nowe terapie, niekonwencjonalne metody leczenia czy choćby spowolnienia rozwoju choroby. I trudno się dziwić, że szukając ratunku, chorzy są w stanie wydać na nie ostatnie pieniądze. Dziwić za to może, że fiskus – by ograniczyć prawo do ich odliczenia w uldze rehabilitacyjnej – nie zawaha się nawet wejść w buty lekarzy. Tymczasem urzędnik nie może decydować, co jest lekiem. Przypomniał o tym niedawno Wojewódzki Sąd Administracyjny w Kielcach.

Walka z czasem

Sprawa dotyczyła podatnika walczącego z ciężką nieuleczalną chorobą. We wniosku o interpretację wyjaśnił, że jest chory na SLA, postać stwardnienia roz-sianego bocznego o dużej aktywności choroby. Jest leczony komórkami macierzystymi. Dotychczas otrzymał dziewięć ich podań i zapłacił za kolejne. W sumie wydał już prawie 160 tys. zł.

Mężczyzna podkreślił, że medycyna nie zna leku konwencjonalnego na jego przypadłość. Jedynym dostępnym sposobem leczenia jest terapia indywidualna komórkami macierzystymi. Uważał, że ma prawo wydatki na terapię rozliczyć w tzw. uldze rehabilitacyjnej. Tłumaczył, że jako emeryt uzyskuje dochody opo-datkowane według skali podatkowej. Posiada orzeczenie zaliczające go do znacznego stopnia niepełnosprawności oraz orzeczenie lekarza orzecznika ZUS. A wydatki zostały udokumentowane fakturą.

Mężczyzna zaznaczył, że dwuletnia terapia spowalnia rozwój choroby. Aktualnie sam porusza się na wózku inwalidzkim, a przed terapią poruszał się tylko przy pomocy osób trzecich. Poprawiła mu się też zdolność komunikowania się z rodziną. Zmalała w znacznym stopniu potrzeba korzystania z respiratora. Prze-rwanie terapii miałoby destrukcyjny wpływ na stan jego zdrowia.

Fiskus nie znalazł jednak powodu, by potwierdzić mu prawo do odliczenia. Przypomniał, że katalog wydatków zawarty w art. 26 ust. 7a ustawy o PIT ma cha-rakter zamknięty. Rozszerzająca interpretacja przepisu jest niedozwolona. Zgodził się, że w uldze niepełnosprawny może odliczać m.in. wydatki na zakup leków powyżej kwoty 100 zł. Ale zdaniem urzędników w ustawie o PIT chodzi o leki w rozumieniu prawa farmaceutycznego.

Konieczne jest także, by lekarz specjalista w wydanym zaświadczeniu lub innym stosownym dokumencie stwierdził, że podatnik powinien stosować je stale lub czasowo. Tymczasem dokumentem potwierdzającym wydatki podatnika jest faktura VAT, z której wynika, że wydał pieniądze na usługę medyczną. W ocenie fiskusa skoro z dokumentacji nie wynika, że mężczyzna poniósł wydatki na zakup leków, to pieniędzy na usługę terapii komórkami macierzystymi nie może odliczyć od dochodu w uldze rehabilitacyjnej. Zwłaszcza że nie sposób ich zakwalifikować do żadnej innej kategorii wydatków rehabilitacyjnych upraw-niających do odliczeń.

Zadanie specjalisty

Sprawa trafiła na wokandę, a kielecki WSA nie zostawił suchej nitki na podejściu fiskusa. Przede wszystkim nie miał wątpliwości, że bezzasadnie sięgnął on do prawa farmaceutycznego. Sąd zauważył, że nie zawiera ono definicji leku, tylko leków określonych jako apteczne, recepturowe, gotowe oraz produktu leczni-czego. A to różne pojęcia. Ponadto sama ustawa o PIT nie zawiera takiego odesłania, nie wskazuje też, że ma być to lek wpisany do oficjalnego, urzędowego wykazu.

A skoro tak, to zdaniem WSA dla celów ulgi należy przyjąć potoczne znaczenie pojęcia „lek". A lek (lekarstwo) to substancja stosowana do leczenia chorób. Definicja ta jest szersza niż przyjęta przez fiskusa, który bezprawnie zawęził ulgę. Urzędnicy nie poczynili analizy, czy komórki macierzyste można uznać za substancje stosowane do leczenia chorób.

Sąd zgodził się, iż jednym z warunków ulgi jest stwierdzenie przez lekarza specjalistę, że osoba niepełnosprawna powinna stosować określone leki stale lub czasowo. Dla sądu było jednak oczywiste, że to lekarz zgodnie ze swoimi kompetencjami określa, jaki preparat ma właściwości lecznicze dla konkretnego scho-rzenia osoby niepełnosprawnej. Z całą pewnością takich kompetencji nie ma organ podatkowy, więc zdaniem WSA nie powinien uzurpować sobie prawa do ustalania, czy dany preparat jest lekiem. Wyrok nie jest prawomocny.

Sygnatura akt: I SA/Ke 137/20

Opinia dla „rzeczpospolitej"

Robert Krasnodębski, radca prawny, doradca podatkowy, partner w kancelarii Rymarz Zdort

Konstytucyjnie określona zasada pewności prawa wymaga przede wszystkim konsekwencji. Jeśli ustawodawca decyduje się, kierując się określonymi celami, na wprowadzenie do systemu ulgi, zwolnienia podatkowego etc., to konsekwentnie aparat skarbowy powinien dopuścić ich faktyczne stosowanie. Twórczość interpretacyjna organów podatkowych starających się – przy wykorzystaniu różnych metod wykładni (zazwyczaj literalnej, choć w tym przypadku systemowej, odwołującej się do ustawy o lekach) – następczo zawęzić zamiary ustawodawcy i ograniczyć możliwość korzystania z ulgi przez podatników, słusznie nie zasłużyła na akceptację sądu.

Taka praktyka szczególnie kontrastuje z ideą ulgi rehabilitacyjnej, kręgiem osób, do których jest adresowana, ich sytuacjami życiowymi oraz efektywnością systemu publicznej opieki zdrowotnej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA