fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatek dochodowy

Liniowy PIT może już się nie opłacać, gdy spadają dochody - wybór formy opodatkowania w 2021 r.

kryzys w biznesie a wybór formy opodatkowania
Adobe Stock
Przedsiębiorca nie musi trzymać się niekorzystnej formy opodatkowania. Nowy rok to szansa na zmiany.

Epidemia koronawirusa ma duży wpływ na kondycję polskich firm. Niestety, tarcze antykryzysowe nie dały im możliwości szybkiego dopasowania formy tegorocznego rozliczenia z fiskusem do swojej sytuacji finansowej. Zasady opodatkowania można zmienić dopiero w nowym roku.

– Wielu przedsiębiorców powinno głęboko się nad tym zastanowić. Zwłaszcza ci, którzy są na podatku liniowym i tracą na epidemii. Jeśli nie zanosi się na poprawę ich sytuacji finansowej, muszą przeliczyć, czy jest sens trzymać się liniowego PIT i czy nie lepiej przejść na skalę – mówi Grzegorz Gębka, doradca podatkowy w kancelarii GTA.

19 proc. bez preferencji

Podatek liniowy to stała 19- proc. stawka płacona niezależnie od wysokości dochodu. Przedsiębiorca, który się na niego zdecyduje, nie ma prawa do wspólnego rozliczenia (z małżonkiem albo dzieckiem) oraz większości ulg (wolno mu m.in. odliczyć składki ZUS i podzielić się 1 proc. PIT). Z kolei skala to 17- lub 32-proc. podatek. Wyższy zapłacimy wtedy, gdy nasze dochody przekroczą 85 528 zł.

– Nie oznacza to jednak, że liniowy PIT będzie zawsze korzystny dla tych, którzy zarabiają powyżej tego limitu. Generalnie zaczyna się opłacać przy dochodach powyżej 100 tys. zł rocznie. Jeśli wiadomo już, że będą w przyszłym roku mniejsze, lepsza jest skala – tłumaczy Grzegorz Gębka.

Przykład:

Pan Kowalski prowadzi od kilku lat działalność konsultingową. Przed epidemią koronawirusa miał dochody około 160 tys. zł rocznie, płacił więc liniowy PIT. W tym roku jego główny kontrahent obniżył mu wynagrodzenie o połowę. Roczny dochód pana Kowalskiego spadł do 80 tys. zł i nie zanosi się, że w 2021 r. będzie wyższy. Podatek liniowy stanie się więc dla niego nieopłacalny.

O zmianie formy rozliczenia powinni też pomyśleć ci, którzy w czasie epidemii zyskali.

– Część przedsiębiorców, np. informatycy, specjaliści od reklamy internetowej, prawnicy czy medycy, całkiem dobrze sobie radzi. Jeśli do tej pory byli na skali, a ich dochody rosną, powinni rozważyć przejście na podatek liniowy – mówi Grzegorz Gębka.

W przyszłym roku więcej firm będzie mogło też skorzystać z ryczałtu. To prosty podatek liczony od przychodu (bez odliczania kosztów). Do tej pory przysługuje tym, którzy mają przychody do 250 tys. euro rocznie. Limit znacznie wzrasta: do 2 mln euro. Poza tym prawo do ryczałtu dostanie wiele zawodów, które wcześniej było z niego wykluczonych. Przykładowo radcowie prawni, adwokaci, księgowi, architekci czy doradcy podatkowi.

Zależy od kosztów

Komu ryczałt będzie się opłacał? Tym, którzy mają niskie koszty działalności.

– Ryczałt może zainteresować przykładowo prawnika, który prowadzi własną kancelarię, ale ściśle współpracuje z jedną firmą. Zapewnia mu ona z reguły biuro i całą infrastrukturę: komputer ze specjalistycznym oprogramowaniem, literaturę, materiały. Jeśli sam ponosi niewielkie wydatki na swoją firmę, powinien przeliczyć, czy nie warto przejść na ryczałt – mówi Tomasz Piekielnik, doradca podatkowy, właściciel kancelarii Piekielnik Business Consulting. I podaje przykład radcy prawnego, który teraz płaci podatek liniowy, ma miesięczny przychód 15 tys. zł, natomiast koszty to 1,5 tys. (nie licząc składek ZUS, które odliczamy i na liniowym PIT, i na ryczałcie). Jeśli prawnik zostanie na 19-proc. liniowym PIT, od rocznego dochodu zapłaci fiskusowi 30 780 zł. Na ryczałcie, gdzie stawka dla radcy prawnego to 17 proc., podatek wyniesie 30 600 zł. – Może być jeszcze niższy, jeśli mecenas zatrudni aplikanta, np. na zlecenie z niewielkim wynagrodzeniem, wtedy stawka ryczałtu spadnie do 15 proc. – dodaje Tomasz Piekielnik.

Zaletą ryczałtu jest jego prostota. Wystarczy zapisywać przychody w ewidencji. Nie trzeba prowadzić ksiąg.

– Firmy, które mają wysokie koszty działalności, bo np. inwestują w swój rozwój, nie mają się jednak co nad nim zastanawiać – podkreśla Tomasz Piekielnik.

Czy o zmianie formy rozliczenia w nowym roku należy poinformować fiskusa?

– Tak, trzeba to zrobić do 20. dnia miesiąca następującego po uzyskaniu pierwszego przychodu. Jeśli właściciel firmy wystawi pierwszą fakturę w styczniu, zawiadomienie powinien przesłać do 20 lutego. Ma więc jeszcze trochę czasu na przeprowadzenie symulacji spodziewanych przychodów i kosztów – tłumaczy Grzegorz Gębka.

Koniec starej firmy, początek nowej

Ustawa o PIT nie pozostawia wątpliwości: to, co wybrałeś na początku roku, obowiązuje do jego końca. Niektórzy przedsiębiorcy znaleźli jednak sposób na ominięcie tej zasady. Jaki? Likwidują firmę i zakładają nową, już z inną, korzystniejszą formą opodatkowania. Co na to fiskus? Spójrzmy na jedną z interpretacji. Wystąpił o nią przedsiębiorca, który od początku działalności płacił podatek liniowy, uznał jednak, że będzie dla niego niekorzystny, i postanowił zmienić formę rozliczenia. Termin na zmianę już minął. Postanowił więc zamknąć firmę i jeszcze w tym samym roku otworzyć nową. Przyznał, że zakres działalności w ogóle się nie zmieni. Czy mimo to może rozliczać się według skali podatkowej?

Tak, skarbówka potwierdziła, że ma do tego prawo. Jest bowiem w świetle przepisów uznawany za rozpoczynającego działalność gospodarczą. Może więc wybrać formę rozliczenia. Fiskus podkreślił jednak, że stara firma musi być zlikwidowana w trwały sposób. Może więc się okazać, że same manewry z wpisami w ewidencji działalności gospodarczej nie wystarczą.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA