fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Polska-Islandia w Poznaniu. Zakochany prezes Boniek

Paweł Dawidowicz, Tomasz Kędziora  i Jakub Moder
Kadra na treningu w Opalenicy. Od lewej Paweł Dawidowicz, Tomasz Kędziora i Jakub Moder
PAP, Jakub Kaczmarczyk
Paulo Sousa na początku zgrupowania zadbał o rodzinną atmosferę, ale żarty się skończyły. Wtorkowy mecz z Islandią w Poznaniu to ostatni test przed Euro.

Spotkanie z Rosją we Wrocławiu z naszego punktu widzenia miało dwóch bohaterów: Mateusza Klicha i Jakuba Świerczoka. Ten pierwszy pokazał, że jest dziś dla reprezentacji zawodnikiem cennym, bo ma zmysł do gry do przodu, a intensywności kontrpressingu uczył się od Argentyńczyka Marcelo Bielsy.

Świerczok strzelił gola, obił poprzeczkę, ale niewykluczone, że przekonał tylko kibiców, którzy widzą w nim zastępcę Arkadiusza Milika. Trener Sousa podkreśla, że nieobecność tego ostatniego zmieniłaby dynamikę naszej gry tak, jak zmienia ją gra jednym albo dwoma napastnikami. To może oznaczać, że w Świerczoku godnego partnera dla Lewandowskiego po prostu nie widzi.

Na galowo

Milik naderwał łąkotkę i mecz z Islandczykami najprawdopodobniej przesądzi, czy jego kolano jest gotowe na Euro.

– Jest dla naszej taktyki absolutnie kluczowy, nie możemy go stracić – mówi Sousa. Wielu piłkarzy z podobnym urazem może grać, ale zdarza się, że kolano wymaga artroskopii, co oznacza nawet kilka tygodni przerwy.

Wszystko wskazuje na to, że Polacy w ostatnim teście przed turniejem pokażą się na galowo, w przeciwieństwie do Islandczyków. – Nie ma z nami kilku bardzo doświadczonych piłkarzy, ale cieszę się, że będę mógł dać szansę zawodnikom, którzy do tej pory występowali w młodzieżówce – mówi selekcjoner rywali Arnar Vidarsson. Skład jego zespołu opiera się na piłkarzach z ligi islandzkiej i duńskiej.

Islandczycy na poprzednich mistrzostwach Europy pokonali Anglików i dopiero w ćwierćfinale odbili się od Francuzów, później zadebiutowali na mundialu, a walkę o awans do tegorocznego turnieju przegrali w barażach z Węgrami. Rywal jest solidny, ale nie potężny, skoro niedawno w eliminacjach mistrzostw świata przegrał z Ormianami.

Reprezentacja Sousy ma być drużyną, jakiej nie znamy, bo grającą futbol aktywny i nowoczesny. Inna od zespołu nie tylko Jerzego Brzęczka, ale także Adama Nawałki, który poprowadził Polskę na Euro 2016 do największego sukcesu od 1982 roku dzięki piłce ostrożnej, reaktywnej.

Zmiana DNA

Portugalczyk pragnie zerwać ze stereotypem kontrataku wdrukowanego w DNA polskiego piłkarza. Opowiada z mentorską cierpliwością o intensywności, momentach przejścia, płynnej współpracy między formacjami oraz odpoczynku przy posiadaniu piłki. – Chcemy grać inaczej, chcemy podejmować ryzyko – cieszy się prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej (PZPN) Zbigniew Boniek.

Wtorkowy mecz na pewno lepiej pokaże nam, jakiej drużyny chce Sousa, skoro selekcjoner pracuje z piłkarzami w Opalenicy od dwóch tygodni. Pełne treningi przed pierwszym meczem eliminacji mistrzostw świata z Węgrami Portugalczyk przeprowadził tylko trzy, a koronawirus wyeliminował mu ze składu Klicha.

Sukces zawsze zaczyna się w domu, więc Sousa zrobił dużo, żeby kadra była rodziną. Zaprosił na zgrupowanie osoby bliskie piłkarzom, a później przedłużył ich pobyt o kilka dni. Zawodnicy bawili się na występie komika, podczas premiery filmu „Druga połowa" z udziałem Grzegorza Krychowiaka oraz na koncercie Golec uOrkiestra. Był turniej w FIFA 21 oraz atrakcje na świeżym powietrzu.

– Mając tutaj rodziny, możemy zbudować empatię na wiele różnych sposobów. Dla mnie rodzina jest jedną z najważniejszych wartości. Zauważyłem, że Polska też jest takim krajem. Dlaczego więc mam zabierać wam coś tak ważnego? – wyjaśniał niedawno Sousa w rozmowie z portalem PZPN laczynaspilka.pl.

Wszyscy w kinie

Cztery lata temu, kiedy podczas zgrupowania kadrowicze mogli obejrzeć premierę filmu „Gwiazdy", na sali pojawili się tylko Milik, Łukasz Piszczek oraz Łukasz Fabiański. Teraz seans wybrała większość kadrowiczów.

– Jesteśmy drużyną bardziej niż kiedykolwiek. Duża w tym zasługa trenerów, ale też rodzin, które tu były. Fajnie grać z przyjaciółmi – mówi Wojciech Szczęsny.

Jego słowa to jasny sygnał, że kadra znów staje się kompanią braci, a nie drużyną kolegów z pracy. – Jeśli atmosfera i organizacja zgrupowania mają przełożenie na turniej, to sprawiedliwym jest, że w 2016 roku poszło nam bardzo dobrze i sprawiedliwym jest też, że w 2018 roku poszło nam niedobrze. Teraz powinno być bardzo dobrze – przyznaje nasz bramkarz.

To ważny głos jednego z kluczowych piłkarzy kadry, który zdaje się suflować, że podczas drugiego wielkiego turnieju z Nawałką za sterami dobra energia między selekcjonerem i zawodnikami już gasła.

Dziś, kiedy reprezentacja robi sobie zdjęcie, ustawia się do niego prawie 40 osób – piłkarzy uzupełnia cały sztab szkoleniowy. Zgrupowanie w Opalenicy odwiedziły nie tylko rodziny zawodników, ale także ci, którzy z powodu kontuzji na Euro nie zagrają: Jacek Góralski, Krzysztof Piątek czy Krystian Bielik.

Prezes Zbigniew Boniek mówi wprost: – Jestem zakochany w tej drużynie.

Początek meczu o 18.00. Transmisje w TVP 1, TVP Sport i Polsacie Sport.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA