Reklama

Oscary 2020: Kim jest Bong Joon-ho

A jednak! Nie „1917‚ nie „Joker”, nie „Irlandczyk” czy „Historia małżeńska”, tylko „Parasite”. Olbrzymia niespodzianka! Po raz pierwszy w ponad dziewięćdziesięcioletniej historii Oscarów statuetkę dla najlepszego filmu roku zdobyła produkcja nieamerykańska. Koreańczyk Bong Joon-ho stał się bohaterem tego wieczoru. W Dolby Theatre wychodził na scenę czterokrotnie, bo odbierał też Oscary za scenariusz oryginalny, reżyserię i dla najlepszego filmu zagranicznego.

Aktualizacja: 10.02.2020 12:01 Publikacja: 10.02.2020 10:40

Oscary 2020: Kim jest Bong Joon-ho

Foto: AFP

- Będę pił do rana! - takimi słowami reżyser skończył swoje podziękowania, odbierając statuetkę za reżyserię, po końcowym werdykcie stał już tylko na scenie razem ze swoją ekipą i trzymał się z niedowierzaniem za głowę.

Reklama
Reklama

Jan Komasa

50-letni reżyser nie jest nową postacią na filmowym rynku. To autor świetnej trylogii kryminalnej, w której nie zabrakło, jak w „Parasite”, obserwacji społecznych.

„Zagadka zbrodni” o poszukiwaniach seryjnego mordercy kobiet, „Matka” o kobiecie, która chce wyciągnąć z więzienia syna oskarżonego o morderstwo z koreańskimi elitami i koreańskim systemem sprawiedliwości w tle i „The Hoast. Potwór” o monstrum terroryzującym miasto otworzyły mu drogę na Zachód.

W koprodukcji koreańsko-amerykańsko-czesko-francuskiej zrealizował dystopijny thriller „Snowpiercer. Arka przyszłości”, gdzie w gigantycznym pociągu pokazywał dwa bieguny społeczeństwa. Podobnie jak w „Parasite” mieszając style – od dramatu do komiksu. Potem dla Netfiksa zrobił „Okję” - uroczą opowiastkę o przyjaźni małej dziewczynki i wielkiej, zmutowanej świni. I chyba zrozumiał, że takie historyjki są dla artysty o jego temperamencie tylko miłym oddechem, bo wrócił do swoich zainteresowań i do Korei, by zrobić „Parasite”. Ciekawy film, w którym przeskakując od realizmu aż do „stylu Tarantino” opowiada historię dwóch rodzin. Ta biedna, mieszkająca w suterenie w ubogiej dzielnicy wykorzystuje każdy podstęp, by dostać się w charakterze służby do domu bogaczy i zawładnąć nim. Bong Joon-ho portretuje świat pełen podziałów, antagonizujący ludzi należących do społecznej elity i tych wyrzuconych na margines z różnych powodów, przede wszystkim ekonomicznych. Z tą diagnozą pokaleczonego, podzielonego świata trafił we współczesne nastroje.

Reklama
Reklama

Triumfalny marsz „Parasite” zaczął się w maju 2019 roku roku w Cannes, skąd Bong Joon-ho wywiózł Złotą Palmę. Potem Koreańczyk dorzucił do tego cennego trofeum worek innych nagród festiwalowych, wyróżnienia krytyków z różnych stron świata, a wreszcie Złoty Glob i dwie brytyjskie BAFTA – dla filmu zagranicznego i za scenariusz.

Poczwórny triumf Oscarowy jest jednak wielkim wydarzeniem. Tego nie udało się dotąd dokonać żadnemu zagranicznemu filmowi. Nawet „Romie” w 2019 roku, choć Alfonso Cuaron jest traktowany w Hollywood jak reżyser amerykański, a Netflix wydał na kampanię Oscarową ponad 25 mln dolarów.

Kultura
Słowacki Trenczyn Europejską Stolicą Kultury 2026
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kultura
Bożena Dykiel. Od nimfy na Hondzie do lokatorki z domu na Wspólnej
Kultura
Nie żyje Bożena Dykiel
Kultura
Sztuka i biznes. Artyści na jubileusz Totalizatora Sportowego
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama