fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Spór o SN: czy Komisja Europejska powinna wycofać skargę przeciwko Polsce?

AdobeStock
Wypowiedź prezesa Trybunału Sprawiedliwości UE wskazuje na możliwość umorzenia postępowania w sprawie polskiej ustawy o Sądzie Najwyższym. Polska powinna nad tym popracować – pisze Waldemar Gontarski.

Czy jeśli po skierowaniu przez Komisję Europejską do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu (TSUE) skargi przeciwko państwu członkowskiemu (art. 258 traktatu o funkcjonowaniu UE – TfUE) państwo to naprawi naruszenia prawa unijnego zarzucane przez Komisję, to Trybunał może umorzyć postępowanie? Inaczej mówiąc, czy skarga Komisji stanie się bezprzedmiotowa?

Czytaj także: Komisja Europejska nie wycofa skargi na Polskę do TSUE ws. ustawy o Sądzie Najwyższym

Zgodnie z art. 258 TfUE Komisja, jeśli tylko uzna, że dane państwo uchybiło przepisom zawartym w traktatach unijnych, wydaje „uzasadnioną opinię", po uprzednim umożliwieniu temu państwu przedstawienia swych uwag – i dopiero gdy państwo to nie zastosuje się do opinii w terminie określonym przez Komisję, może ona wnieść sprawę do TSUE (może, ale nie musi). Problem polega na tym, co dzieje się między datą wskazaną przez Komisję (w „uzasadnionej opinii") na naprawienie domniemanego naruszenia a datą naprawienia tego naruszenia.

Wtedy z powodu owego naruszenia (naprawionego przez państwo z opóźnieniem) określone podmioty mogą ponieść określoną szkodę. Logicznie rzecz biorąc, państwo powinno ponieść odpowiedzialność za opóźnienie, a wyrok TSUE będzie konieczny (jako prejudykat) do dochodzenia odpowiedzialności odszkodowawczej już przed sądem krajowym (do TSUE będzie można skierować jedynie pytanie prejudycjalne).

Istnieje wypowiedź obecnego prezesa TSUE prof. Koena Lenaertsa wskazująca na możliwość umorzenia przez Trybunał postępowania w sprawie polskiej ustawy o Sądzie Najwyższym, jeśli Komisja skargi nie wycofa. Otóż w książce współautorskiej K. Lenaerts, I. Maselis (jest szefem gabinetu prezesa TSUE), K. Gutman, „EU Procedural Law" (Oxford 2015, str. 196–197) zawarto podpunkt omawiający interesującą nas sytuację. Najpierw autorzy zwracają uwagę, że w myśl utrwalonego orzecznictwa luksemburskiego (m.in. wyrok TS z 9 czerwca 2011 r., Komisja/Francja, C?383/09, EU:C:2011:369, pkt 22) istnienie uchybienia powinno być oceniane według stanu faktycznego występującego w państwie członkowskim w momencie upływu terminu określonego w „uzasadnionej opinii", a zmiany, które nastąpiły w okresie późniejszym, nie mogą być uwzględniane przez Trybunał. Następnie prof. Koen Lenaerts i inni wyjaśniają sens tego orzecznictwa:

„W świetle potencjalnej odpowiedzialności państwa członkowskiego w interesie Unii, innych państw członkowskich i jednostek leży stwierdzenie przez Trybunał, że doszło do naruszenia. To ustalenie może następnie służyć jako podstawa roszczeń odszkodowawczych" (na poparcie tej tezy wskazano m.in. wyrok TS z 14 września 2004 r. w sprawie C?168/03 Komisja/Hiszpania, EU:C:2004:525, pkt 24).

Skoro jednak Polska (dostosowując się do postanowienia zabezpieczającego wydanego przez wiceprezes TSUE z 19 października br., C-619/18 R, EU:C:2018:852) ma działać retroaktywnie, aby ustawowo przywrócić do orzekania sędziów, którzy na mocy przepisów zaskarżonych przez Komisję przeszli w stan spoczynku, to chyba o jakiejkolwiek „potencjalnej odpowiedzialności państwa członkowskiego" nie może tutaj być mowy.

Istnieje pewne „ale", a mianowicie TSUE nie umorzy postępowania z mocy prawa. Polska powinna nad tym popracować. Z urzędu Trybunał bierze pod uwagę jedynie całe prawo unijne (tak np. wyrok TS z 13 października 2016 r., M. i S., C?303/15, EU:C:2016:771, pkt 16 i przytoczone tam orzecznictwo – sprawa z zapytania sądu z Polski). Natomiast podmioty występujące przed Trybunałem powinny wskazać przepisy krajowe i kontekst faktyczny – m.in. na tym wskazaniu polegać ma formalna współpraca między Trybunałem a danym państwem. Trybunał w swym orzecznictwie zarówno wydanym w postępowaniu prejudycjalnym (art. 267 TfUE), jak i ze skargi Komisji (art. 258 TfUE) dokonuje oceny spornej sytuacji (polegającej na zarzucie naruszenia prawa unijnego) na tle prawa krajowego i w określonym kontekście faktycznym (tak np. wyrok TS z 31 stycznia 2008 r., Centro Europa 7, C?380/05, EU:C:2008:59, pkt 57 i wskazane tam orzecznictwo); nie ma mowy o jakimś odseparowaniu prawa UE od prawa krajowego albo generalnie prawa od faktów.

Jeśli chodzi o współpracę państw członkowskich z TSUE, to generalnie prezes Trybunału 3 października br. podczas spotkania ze stałymi przedstawicielami państw członkowskich przy Komisji Europejskiej mówił także o potrzebie współpracy nieformalnej, tzn. pozaprocesowej.

Autor jest adwokatem, prof. nadzw. dr hab. nauk prawnych, dziekanem Zamiejscowego Wydziału Prawa w Londynie i Zamiejscowego Wydziału Administracji w Brukseli – Europejska Wyższa Szkoła Prawa i Administracji w Warszawie

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA