fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Jak to jest z płacą minimalną

shutterstock
W niedzielę dowiedzieliśmy się od kierownictwa rządzącej partii,że właśnie wychodzimy na ostatnią prostą w gonieniu Niemców. Finisz zaczynamy od płacy minimalnej.

Dziś wynosi ona u nas miesięcznie 2250 zł, czyli 520 euro. W Niemczech to 1557 euro, czyli trzy razy więcej. Pozbawieni ambicji (oraz podstawowej wiedzy) ekonomiści od lat mętnie dowodzili, że wysokość płacy minimalnej ma jakiś tam związek z kształtowaniem się płacy przeciętnej, ta z jakimś tam rynkiem pracy i wydajnością, a ta z kolei z jakimiś tam inwestycjami, maszynami, innowacjami, instytucjami, łańcuchami wartości i innymi głupstwami, które tylko mącą uczciwemu człowiekowi w głowie. Nasz rząd wreszcie pokazał, że nadmiar wiedzy tylko przeszkadza w podejmowaniu śmiałych decyzji.

A decyzja jest prosta: zaczniemy pogoń za Niemcami szybko i z przytupem, po prostu podnosząc płacę minimalną do 3000 zł na koniec 2020 r. i 4000 zł na koniec 2023 r. Łatwo sobie policzyć, że będzie to już prawie 1000 euro, a  może jeszcze więcej, jeśli wzorem doradców namawiających niegdyś do wzięcia kredytu frankowego założymy, że kurs euro do tego czasu na pewno się obniży. Czyli już niedaleko od poziomu niemieckiego, zwłaszcza jeśli zmuszeni do płacenia nam reparacji Niemcy wpadną w recesję i tamtejsze płace spadną. No i proszę bardzo – dogonimy ich szybciej, niż myślą!

Niestety, z płacą minimalną sprawa jest bardziej skomplikowana. Po pierwsze, nie jest ważny sam poziom płacy minimalnej, ale jej relacja do płacy przeciętnej. Dziś jest to 46 proc., a więc jak na warunki europejskie sporo – płacę minimalną mamy wyższą niż w krajach naszego regionu, z zamożniejszymi Czechami na czele. Jeśli rząd ma jakiś plan doprowadzenia do tego, by również płaca przeciętna (płacona przez firmy) wzrosła tak szybko jak minimalna, byłbym bardzo ciekaw go poznać. Bo samo podniesienie płacy minimalnej raczej nie wystarczy. Małe polskie firmy będą musiały próbować podnieść ceny. A duże mogą zadać sobie pytanie, czy nową fabrykę budować w Polsce.

Po drugie, ważna jest nie tylko złotówkowa wysokość płacy minimalnej. Płaca minimalna to przede wszystkim narzędzie polityki społecznej, zapewniające, że każda praca, nawet wymagająca stosunkowo niskich kwalifikacji, zapewnia niezbędny, znośny poziom życia. Ale to zależy nie tylko od tego, czy płaca będzie wynosić 4000 zł, ale również od tego, ile za nią będzie można kupić. A to zależy od poziomu cen, czyli inflacji, która bardzo łatwo może wzrosnąć przy intensywnym stymulowaniu płac.

No i po trzecie, to, na ile zbliżymy się do Niemiec pod względem płac, nie zależy nawet od najbardziej bojowych zapowiedzi polityków. Bo jeśli wzrośnie inflacja albo pogorszy się konkurencyjność polskiego eksportu, w ślad za tym osłabi się kurs złotego. A wtedy 4000 zł zapewne nie będzie oznaczało 1000 euro, ale znacznie mniej.

Płace w Polsce na pewno powinny rosnąć, ale wolałbym, żeby o ich wzroście decydowała wydajność pracy i rynek, a nie deklaracje polityków i manipulacje płacą minimalną. No ale cóż, dotąd mieliśmy ciekawe czasy w polityce i nudne w gospodarce. Teraz i tu, i tu mogą być ciekawe.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA