fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Robert Gwiazdowski o wyroku ETPC: Kto strzelił bramkę, a kto dostał kartkę

Trybunał Konstytucyjny
PAP/Tomasz Gzell
Nie podoba mi się wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPC) w sprawie składu osobowego polskiego Trybunału Konstytucyjnego. Ale mi wiele wyroków różnych sądów się nie podoba – zwłaszcza jak orzekają nie po mojej myśli. Jednak z wyrokiem trzeba się pogodzić. „Strasburg locuta causa finita".

Jedni popadli w euforię i triumfalnie głoszą, że mieli rację i „dublerzy mogą się pakować". Drudzy lekceważąco zapewniają, że to bezpodstawna ingerencja w polską suwerenność.

Dla tych pierwszych mam dwie wiadomości. Pierwsza jest taka, że sądy nie rozstrzygają, kto ma rację, tylko kto wygrał sprawę. A to jest spora różnica. Druga jest taka, żeby przeczytali wyrok uważniej niż adwokaci frankowiczów przeczytali wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie państwa Dziubaków, bo się może skończyć tak samo. ETPC zawyrokował, że rozpoznanie skargi konstytucyjnej przez skład z udziałem sędziego Muszyńskiego narusza prawo do sądu wynikające z Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. I tyle. ETPC nie rozstrzygał o tym, czy Muszyński jest sędzią, czy nie jest, ale o tym, czy jego udział w składzie orzekającym naruszył prawo skarżącego do sądu. I nie bardzo wiadomo, czy teraz się musi „pakować", bo przecież zgodnie z wyrokiem Trybunału był sędzią „oczekującym" na zwolnienie się w nim miejsca. Więc się już doczekał, bo się paru sędziom kadencje pokończyły.

Czytaj także:

Dla drugich mam trzy wiadomości. Pierwsza jest taka, że strzeliliście bramkę, ale sędzia gwizdnął wam spalonego. Trzeba było inaczej rozegrać piłkę. Jakby poseł Kaczyński nie kazał prezydentowi Dudzie zwoływać pierwszego posiedzenia Sejmu nowej kadencji na 12 listopada – żeby premier Kopacz nie mogła pojechać na Maltę na szczyt Rady prowadzony przez Tuska, tylko musiała stawić się w Sejmie przed oblicze Kaczyńskiego – tylko przed upływem kadencji sędziów TK, na miejsce których Platforma powołała wcześniej „swoich", to nawet stronniczym sędziom trudno byłoby uzasadnić, że było to zgodne z przepisami.

Druga jest taka, że nie drażni się sędziów przed meczem – bo w sytuacjach wątpliwych łatwiej im się gwiżdże przeciwko tym, którzy ich drażnią. A trzecia jest taka, że nie trzeba było dla obrony jakiegoś prawa łowieckiego (to przepisy tej ustawy zostały zaskarżone do TK) wydawać orzeczenia, które stało się podstawą skargi do ETPC. Trzeba było jak najwięcej skarg rozstrzygać na korzyść obywateli. Nikt by się nie skarżył na „dublerów", a tylko rosło by dla nich uznanie.

I trzeba czytać Machiavellego, który radził władcom, by otaczali się mądrymi doradcami, a nie klakierami. Nie trzeba by było teraz narzekać, że „ustawy zostały źle przygotowane".

Autor jest adwokatem, profesorem Uczelni Łazarskiegoi, szefem rady WEI

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA