fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Janusz Jankowiak: Obligacje, złoty i wiarygodność NBP

Bloomberg
W Polsce, podobnie jak w USA, rynek nie wierzy w zapewnienia banku centralnego, bo bilans ryzyk wskazuje na szybkie tempo wzrostu PKB i szybki oraz trwały wzrost inflacji ponad cel inflacyjny.

Sytuacja rynkowa w Polsce, wpływająca na rentowności skarbowych papierów wartościowych i kurs złotego, na pierwszy rzut oka coraz bardziej upodabnia nas do USA. Mamy ostry wzrost rentowności (spadek cen obligacji rządowych) oraz agresywną wycenę przez rynek procesu normalizacji polityki pieniężnej przez NBP.

Obecnie transakcje terminowe wskazują na oczekiwany wzrost stopy referencyjnej NBP do ok. 0,25 proc. w tym roku (z aktualnego poziomu 0,1 proc.), a na koniec 2022 r. wycena stopy repo sięga już blisko 1,0 proc. Odbywa się to przy akompaniamencie uporczywych zapewnień ze strony większości członków RPP, że nie ma mowy o wzroście stóp procentowych jeszcze przez wiele najbliższych lat.

Innymi słowy: w Polsce, podobnie jak w Stanach, rynek nie wierzy w zapewnienia banku centralnego, ponieważ bilans ryzyk wskazuje na szybkie tempo wzrostu PKB i równolegle następujący szybki i trwały wzrost inflacji ponad cel inflacyjny. I podobnie jak Fed w USA, NBP stara się te oczekiwania zneutralizować poprzez aktywną obecność na rynku wtórnym obligacji, których skup stwarza popyt podwyższający ceny (obniżający rentowności).

Analogia ma też zastosowanie do kursu dolara i złotego. Ale tylko do pewnego stopnia, bo tu w grę wchodzi już wiarygodność banku centralnego. Zakłady rynkowe na wzrost stóp najpierw umacniają waluty, a następnie działalność banku centralnego i jego komunikacja te waluty osłabia.

Ponieważ Fed ma dużą wiarygodność, a ponadto przeszedł na symetryczny cel inflacyjny (co pozwala mu tolerować wzrost inflacji ponad cel przez nieokreślony czas), ruch dolara w górę został czasowo zastopowany, choć wzrost rentowności wciąż jeszcze ma miejsce, bo uzasadniony jest wzrostem oczekiwań inflacyjnych. Stąd także w Stanach rosnący popyt na obligacje indeksowane do inflacji, które u nas występują śladowo, a na dodatek dla części emisji jedynie z limitowanym dostępem ograniczonym tylko dla beneficjentów programu 500+.

W przypadku NBP, który ma niską wiarygodność, rynkowe zakłady na wzrost stóp umacniające złotego trwają w najlepsze, co ogranicza pole dla deprecjacji polskiej waluty. NBP stał się własnym zakładnikiem, bo otwarcie deklarując niechęć do aprecjacji złotego, musi agresywnie komunikować brak podwyżek stóp i brak zaniepokojenia „przejściowym" wzrostem inflacji. Jednak wobec rosnących oczekiwań inflacyjnych gospodarstw domowych i podmiotów gospodarczych powoduje to dalszą erozję wiarygodności banku centralnego.

Stwarza to idealne wprost warunki dla spekulacji na rynku FX, gdzie raz następuje wzmocnienie złotego (uzasadnione oczekiwanym wzrostem stóp po wzroście inflacji), a raz osłabienie (uzasadniane niezłomną postawą NBP wobec polityki niskich stóp procentowych). Zmienność jest co prawda ograniczona i sięga – jak na razie – kilku groszy wobec euro i dolara, ale bez zmienności nie ma spekulacji. A NBP tę zmienność gwarantuje swoją polityką.

Janusz Jankowiak

główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu

Autor jest dwukrotnym laureatem konkursu NBP i „Rzeczpospolitej"

na najlepszego analityka makroekonomicznego roku.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA