fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Teresa Czerwińska: Dotacja dla szkół wyższych zależna od losu absolwenta

123RF
Teresa Czerwińska | Chcemy, by finansowanie uczelni zależało od jakości kształcenia – mówi wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego.

Rz: Zgodnie z przygotowywaną przez resort nowelizacją uczelnia będzie mogła przetwarzać więcej danych absolwentów. Obok imienia, nazwiska i adresu także adres e-mail i numer telefonu. Czy to nie za wiele? Czemu ma to służyć?

Dr hab. Teresa Czerwińska, wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego: Chcemy monitorować los absolwentów, by nagradzać uczelnie za jakość kształcenia. Pracujemy nad rozwiązaniem, które pozwoli powiązać dotację projakościową z tym, jak absolwenci danej uczelni radzą sobie na rynku pracy.

Chcemy także, by w Polsce tak jak na Zachodzie zaczęły prężnie działać kluby absolwenta, nie tylko w relacjach towarzyskich, ale także po to, by osoby, które odniosły sukces, mogły wspierać i doradzać swojej uczelni, np. w wypracowywaniu nowych programów studiów, prowadzeniu projektów badawczych. Zależy nam na trwałej relacji absolwentów z uczelnią, a do tego trzeba mieć ich dane.Bez podstawy prawnej uczelnia nie może ich zbierać.

Nowelizacja dotyka też kredytów studenckich. Czy następnym krokiem będzie umożliwienie wnioskowania o taki kredyt przez cały rok?

Mamy taki zamiar. Chcemy, by kredyty były przyznawane w systemie ciągłym. Mam nadzieję, że będzie to możliwe już w przyszłym roku akademickim. Przecież sytuacja materialna studenta może się zmienić w ciągu roku. Teraz wnioski o kredyt można składać tylko raz w roku – do 15 listopada. Umowy są podpisywane do końca marca. Te procedury trwają zbyt długo. Ideałem jest, by wniosek o kredyt był rozpatrywany w ciągu 30 dni.

Zgodnie z projektem minister nie będzie już określał wzorcowych efektów kształcenia. Co to oznacza dla uczelni?

Chodzi o to, by to uczelnie same mogły wypełnić Krajowe Ramy Kwalifikacji. Będą miały więc więcej swobody. Uważamy, że uczelnia jest partnerem, a nie tylko ma się podporządkować regulacjom. To władze uczelni wiedzą, jakie standardy powinny na niej obowiązywać i jak powinien wyglądać program studiów. Obecna biurokracja w określaniu efektów kształcenia jest zbyt rozległa.

Minister nie będzie musiał co roku wydawać rozporządzenia dotyczącego opłat za studia. Uczelnie najczęściej pobierają opłaty maksymalne. Rodzice płacą od 85 zł do 150 zł za każdy kierunek, na który startuje maturzysta. A uczelnia tylko przetwarza te same dane.

Przyjrzymy się temu problemowi. Zastanawialiśmy się nad tym, czy jeżeli maturzysta stara się o przyjęcie na kilka kierunków na tej samej uczelni, nie powinien wnosić jednej opłaty. Na razie nie znalazło to jednak odzwierciedlenia w naszym projekcie. Należy zauważyć, że wysokość opłat nie zmienia się od lat.

Jaka jest najważniejsza zmiana przewidziana w projekcie?

Naszym celem było odbiurokratyzowanie uczelni. Nie będą one musiały kilka razy przekazywać ministerstwu tych samych informacji.

Chodzi też o wspieranie jakości, np. studiów doktoranckich. Połowę ich uczestników będą musieli stanowić ci, którzy otrzymują stypendium doktoranckie. Co więcej, na każdym wydziale liczba uczestników stacjonarnych studiów doktoranckich nie będzie mogła być mniejsza od liczby doktorantów niestacjonarnych. W pierwszym okresie po wejściu w życie ustawy liczba doktorantów może się zmniejszyć, ale później zwiększy się odsetek osób uzyskujących stopień doktora.

Chcemy też usunąć przypisy stwarzające fikcję. Nie będzie więc trzeba np. przeprowadzać postępowania konkursowego do awansu nauczyciela akademickiego na wyższe stanowisko. Awans stanowiskowy wynika najczęściej z osiągnięcia wyższego stopnia naukowego – np. po uzyskaniu doktoratu awansuje się z asystenta na adiunkta. Teraz przeprowadzane są konkursy, które często są fikcją.

Propozycje zmian można było zgłaszać poprzez stronę internetową ministerstwa. Czy wiele osób skorzystało z tej możliwości?

Oczekiwania środowiska co do zmian są duże, czego odzwierciedleniem jest liczba propozycji – blisko 500. Liczyłam na odzew, ale tak duże zainteresowanie inicjatywą przerosło nasze najśmielsze oczekiwania. Pokazuje to, że w środowisku uczelni wyższych narosła frustracja wynikająca z mnożenia biurokracji. A przecież nauka i jakość kształcenia to są właśnie nasze priorytety. Nie wszystkie propozycje mogliśmy jednak uwzględnić, bo część z nich była bardzo daleko idąca, systemowa. Z takimi zmianami musimy poczekać do momentu przygotowania nowego prawa o szkolnictwie wyższym. Wkrótce opublikujemy raport ze złożonych uwag.

Chcemy, aby w kolejnym kroku uczelnie dokonały przeglądu wewnętrznych procedur i regulacji pod kątem ich uproszczenia i odbiurokratyzowania.

—rozmawiała Katarzyna Wójcik

CV

Teresa Czerwińska (ur. 7 września 1974 r.) jest doktorem habilitowanym nauk ekonomicznych, aktualnie wykłada jako profesor nadzwyczajny w Katedrze Systemów Finansowych na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego. W kadencji 2015-2018 jest także sekretarzem Komitetu Nauk o Finansach Polskiej Akademii Nauk. Specjalizuje się w zarządzaniu finansami i ryzykiem podmiotów gospodarczych. Jest mężatką, ma jedną córkę.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA